Forum członków i sympatyków PTTK
login:  
hasło:  

Zgłoszenie do moderatora

Jeżeli uważasz, że ta wiadomość łamie regulamin naszego forum lub netykietę albo w inny sposób narusza zasady dyskusji - zgłoś to do moderatora.

Zgłaszana wiadomość

Temat: Re: Znalezione w necie:-)
Autor: Amotolek
Data: 2007-12-08 10:01:37

[cytat]
Refleksy

Powoli przychodzimy do siebie po tym ogłuszającym uderzeniu.
A póki żyjemy... (Jak mówi pewna stara pieśń...)

Nie sądzę, by należało dziś zachęcać do inicjatywy, kontrataku, itd. Bo któż ma to robić? Nie dobite resztki po dawnej polskiej inteligencji? Zepchnięci na margines aktywiści pierwszej "Solidarności" i podziemia lat 80.? Zwykli ludzie wyczerpani walką o byt? Paru dziesięciu księży? Kilkuset naukowców, zbierających się prywatnie, jak przed 30 laty...?

Może prezydent ma jeszcze środki - ale skoro nie potrafił przez pół roku wydrukować "Aneksu do Raportu o likwidacji WSI", to nie wiem, co w ogóle on czy jego doradcy, to bez znaczenia, są w stanie zdziałać.
To prawda: w tej chwili wydaje się, że oglądamy agonalne konwulsje tysiącletniego organizmu, jaki powstał kiedyś w dorzeczu Wisły i Odry.

Ale przecież to nie pierwsza taka sytuacja. Zarówno legioniści Dąbrowskiego, jak Piłsudskiego mieli za sobą tylko mniejszość narodu. Dziś nie musimy i nie jesteśmy w stanie walczyć - ale musimy stawić opór. Bierny - skoro na inny nas nie stać. Jedyna możliwa psychologicznie, a chyba i materialnie, postawa - to opancerzyć się i wycofać. Nie pozwalać, by trucizna z telewizji i radia wsączała się nam do uszu, czytać tylko starannie wybrane periodyki i książki. Trwać. W milczeniu, jeśli nie chcą nas słuchać. Oszczędzać siły. Czekać.

Na co? Na to, co zawsze przychodzi: Nieoczekiwane.

Historia, wbrew materialistom, pełna jest nieprawdopodobnych zdarzeń... które okazały się decydujące. Nieprawdopodobne było przecież samo ocalenie zachodniej Europy w latach 40. Gdyby Göring w lipcu 1940 r. konsekwentnie bombardował brytyjskie lotniska i fabryki samolotów, gdyby Heisenberg i jego koledzy dostali więcej badań nad bombą atomową, gdyby Hitler ogromne środki przeznaczone na swoje budowle, a przede wszystkim na realizację holokaustu, oddał do dyspozycji konstruktorom rakiet i odrzutowców, i przede wszystkim gdyby w 1941 r. nie zdecydował się na atak na Rosję akurat w tym "oknie". 3-4 dni, kiedy miał - nie wiedząc o tym - szanse powodzenia...

W bitwie o Midway, która ocaliła flotę amerykańską, Japończycy mieli przewagę w ilości i jakości uzbrojenia oraz wyboru czasu i miejsca ataku.

Garnizon wyspy podjął daremną walkę, jednak skłoniła ona admirała japońskiego do wydania decyzji powtórnego ataku. Gdy nie było myśliwców japońskich, zaatakowały jego flotę amerykańskie bombowce nurkujące. Wszystkie zostały strącone - żaden nie trafił.
Ale myśliwce japońskie nie miały już czasu, by wystartować na powitanie kolejnego dywizjonu US Air Force. Wystarczyło pięć celnych torped wymierzonych w zatłoczone lotniskowce japońskie, by trzy z nich poszły na dno. Samobójcza szarża przestarzałych "Dauntlessów" odwróciła losy wojny na Pacyfiku. I być może losy Europy Zachodniej.

O wielkich wydarzeniach historycznych decyduje czasem prosta, zwykła wytrwałość - która pozwala jednej stronie pozostać na polu walki o ten jeden dzień dłużej. W wojnie 1905 r. oblegającym Port Artur Japończykom skończyło się zaopatrzenie. Ich dowódca wydał rozkaz wycofania się następnego dnia...
Ale tego dnia Rosjanie załamali się i skapitulowali.

W XVII wieku Turcy przez pięć miesięcy oblegali Kawalerów Mieczowych na wyspie Rodos, którzy nie mogli się doczekać weneckiej odsieczy. Wreszcie, u kresu sił, poddali się.
Następnego dnia ujrzeli żagle weneckiej floty...

Jest pewien czynnik, o którym się nie pisze ani nie mówi. Otóż program Platformy - przyjąwszy, że ma ona jakiś program, co jest supozycją nader odważną, iż po prostu przejdziemy w zamian za suwerenność na utrzymanie Brukseli - jest co najmniej o 15 lat spóźniona. Za parę lat po prostu nie będzie miał kto nas wchłonąć: bo Europejczycy wymierają.
A naftowa koniunktura, z której żyje Rosja, kiedyś się skończy.

Nie mam zamiaru podpierać się przepowiedniami ks. Klimuszki: przepowiednie mają ten denerwujący zwyczaj, że nader rzadko się sprawdzają. Nie będę tu też przypominać objawienia Matki Boskiej Licheńskiej ani św. Faustyny - sprawy Boskie są poza naszym zrozumieniem.

Myślę tylko, że każda, nawet pozornie najmocniejsza struktura społeczna pęka powyżej pewnej dawki duchowo-politycznej entropii - a właśnie myślowo-moralny chaos okazał się głównym wyznacznikiem III tysiąclecia. A przy okazji tzw. III RP.

Kontynent, na którym nie rodzi się już dzieci - całkiem po prostu nie ma przyszłości. A my - zrządzeniem przypadku lub Ducha Świętego - wciąż jeszcze jesteśmy poza trzewiami UE.

A kiedy okaże się, że Unia nie będzie utrzymywać kasty naszych pasożytów - nagle okaże się, że jednak "mohery" są im do czegoś potrzebne...

Autor: Piotr Skórzyński
[/cytat]

A jak to u nas w PTTK? Też przez ponad 2 lata, w sprawach zasadniczych dla Towarzystwa psnuje slodko-gnuśna cisza!:-(.

Formularz zgłoszenia

Przedstaw się
Podaj swój e-mail
Wpisz rok założenia PTTK
zabezpieczenie antyspamowe
Uzasadnienie
Dlaczego zgłaszasz tą wiadomość?