Forum członków i sympatyków PTTK
login:  
hasło:  

Zgłoszenie do moderatora

Jeżeli uważasz, że ta wiadomość łamie regulamin naszego forum lub netykietę albo w inny sposób narusza zasady dyskusji - zgłoś to do moderatora.

Zgłaszana wiadomość

Temat: Re: Znalezione w necie:-)
Autor: Amotolek
Data: 2007-11-11 09:23:17

[cytat]
Przed zatrzymaną rewolucją 2007-11-10

Postanowiłem z innego miejsca spojrzeć na Święto Niepodległości jakie przychodzi nam obchodzić po raz kolejny po roku 1989. Tym innym miejscem będzie Wolne Miasto Gdańsk.
Postaram się odtworzyć fragment pewnych zdarzeń, które zawędrowały tutaj do portowego miasta, Gdańska.

Niepodległości Polski była zagrożona z wielu miejsc. Przeciwnikami uzyskaniu niepodległości byli emisariusze rewolucji radzieckiej, która miała być „początkiem wszelkiej mądrości”, a której zarzewia znajdowały się w wielu miejscach Europy.

W tym celu posłużę się fragmentem wypowiedzi komunistycznego działacza. Ciekawe spostrzeżenia, które rzucają inne światło, nie tylko na tamten czas, ale ponad ćwierć wielu później stawiają we „właściwym” świetle władze PRL, które przy pomocy cenzorów z Mysiej w Warszawie raczyły w licznych publikacjach, nielicznie zachowanych do dziś, zdradzić komu tak naprawdę służyły od 1944 do 1989 roku.

Oto wspomnienia gdańskiego komunisty z okresu kiedy Piłsudski miał powstrzymać ekspansję komunizmu na Zachód. Wspomnienia działacz związkowego, który zachował od początku do końca konsekwentną linię wskazującą zawsze słuszny kierunek: dobro pracujących i godność człowieka. Miał za sobą niemałe tradycje walki. Stary robotnik, działacz lewicy w latach dwudziestych tak wspominał:
„Kiedy Piłsudski napadł na Ukrainę, burzeje obsadzili Gdańsk powiadając, że ma nastać, żeby było wolno, co kto chce. Oni chcieli, żeby było wolno dawać broń dla Piłsudskiego.
Był lipiec i właśnie wtedy przychodzi okręt pod flagą angielską. Przywiózł broń dla Piłsudskiego. Ale my pamiętaliśmy, cośmy niedawno głosili na pierwszego maja: nigdy więcej wojny! Bądźmy twardzi i konsekwentni, miejmy oczy otwarte, żeby nas nie złamano. Odmówiliśmy więc wyładunku broni. Nawet chrześcijanie ze związków nie chcieli pośredniczyć w ugodzie. Ten okręt, zażądał zaraz dokerów, a myśmy odpowiedzieli: nie!
Sprowadzili łamistrajków ze wsi, gdzie była wielka nędza. A potem mówili, że poślą na dźwigi żołnierzy angielskich. Jeszcze cztery okręty wojenne weszły do portu. A my – nie i nie! Dawali sto marek dniówki, a my nie!
Haking, generał angielski, kazał iść żołnierzom do pracy. Coś dwudziestu odmówiło. Generał kazał ich za to zamknąć do Schiesstange (znacie więzienie Schiesstange? Tam zamykało później gestapo...) Więc my, na znak protestu, zwołaliśmy wiec na targu Siennym. Policja zaczęła strzelać, zabili Thomasa, robotnika z Nowego Portu. Drugi, Bauer, została ciężko raniony.
Haking ogłosił, że bierze miasto w stan oblężenia. A nasz komitet związków zawodowych wydał odezwę „Krew poległego Thomasa z Nowego portu spada na wyzyskiwaczy i na ich pachołków – gdańską policję..”. Robią się protesty, pogrzeb ze sztandarami, ale co im kiedy można udowodnić... Wołają niejakiego doktora Rosebauma, lekarza, i ten pisz w protokole: W żadnym wypadku policja gdańska ze strzałem w tył głowy Thomasa nie miała nic wspólnego...”

Tamten strajk odbił się szerokim echem na całym świecie. Poczta gdańska zatrzymała telegram z Paryża z redakcji L’Humanite:

„Proletariackie pozdrowienia gdański dokerom, którzy odmówili wyładunku broni dla polskiej reakcji. Ubolewamy, że używa się angielskich żołnierzy w charakterze łamistrajków”.

Brytyjskie związku zawodowe postanowiły zrobić wszystko, aby zapobiec na przyszłość wysyłkom broni dla wrogów Kraju Rad.

Prawicowa prasa polska wylała wtedy wiele atramentu, aby dowieść, że był to nacjonalistyczny akt Niemców gdańskich wymierzony przeciw władzom polskim i ich uprawnieniom portowym w Gdańsku. Przy tej okazji uzyskano zgodę Ligi narodów na zainstalowanie w porcie polskiego garnizonu wojskowego dla ochrony przeładunków broni. Dziwnie krętymi drogami chadza historia: garnizon roztasował się na... Westerplatte. Tak, ten sam, który dwadzieścia lat później pierwszy stawił czoła faszyzmowi. - Zauważa Mirosław Azembski (1923-1988 reportażysta, dziennikarz) w reportażu znad ujścia Wisły


Autor: Marek Olżyński

[/cytat]

Formularz zgłoszenia

Przedstaw się
Podaj swój e-mail
Wpisz rok założenia PTTK
zabezpieczenie antyspamowe
Uzasadnienie
Dlaczego zgłaszasz tą wiadomość?