Witam!
Nie cytuję, bo piszę do wszystkich uczestników wątku.
W Waszej rozmowie nastąpiło jakieś paranoiczne pomieszanie pojęć, które powoduje, że rozmawiacie ze sobą metajęzykiem "Trybuny Ludu".
1) Schroniska PTTK też są prywatne! Są prywatną własnością stowarzyszenia o nazwie "PTTK", które wprowadziło w nich pewne zasady i w każdej chwili może je zmienić.
2) Zdanie o "twardych zasadach gospodarki rynkowej" w kontekście "omijania szerokim łukiem" jest sprzeczne wewnętrznie. Jeżeli obiekt swoim zachowaniem prowokuje do omijania go szerokim łukiem, to na pewno nie można napisać, że wprowadza on w życie zasady gospodarki rynkowej.
3) Sądzę po prostu, że jesteście Państwo w mniejszości. A w zasadzie jesteśmy, gdyż i mnie bardziej odpowiadają zasady obowiązujące w schroniskach PTTK. Niemniej jednak skoro "Klimczok" takie zasady wprowadza i ma klientów, oznacza to tylko jedno - że osoby nocujące w "Klimczoku" być może nie życzą sobie zarośniętych indywiduów śpiących na korytarzu po drodze do sali bilardowej czy sauny. I ja im się nie dziwię. Nie możemy wymagać aby dla naszej wygody stały puste schroniska z darmowym wrzątkiem, jeśli większość życzy sobie spać w pensjonatach. Skoro jest nas mało, to coraz więcej będzie obiektów takich jak Klimczok, a coraz mniej takich jak np. Rycerzowa. I owszem - są to zasady gospodarki rynkowej, ale na pewno nie można ich nazwać "twardymi".
4) Tragiczne skutki może mieć odmówienie w zimową noc noclegu bezdomnemu nawet w środku miasta. Ale mimo tego ja bym taką osobę raczej pogonił sprzed drzwi... Kiepski to zatem argument. Pod zdaniem o odpowiedzialności w górach pozostaje jedynie się podpisać.
5) Słowo "prywaciarz" jako żywo przypomina mi słowo "spekulant", które w naszej soc-europejskiej gospodarce na nowo święci triumfy. Tymczasem są schroniska prywatne, które są dużo bardziej "święte" od schronisk PTTK. Polecam choćby prywatne schronisko w Jaśliskach w Beskidzie Niskim (http://schronisko.jasliska.pl/). Nie tylko nie odmówią Ci noclegu choćby był nawet dwukrotny nadkomplet, to jeszcze gospodarz targuje się o cenę... w dół. Zamiast bezpłatnego wrzątku masz całą bezpłatną kuchnię dla siebie, a jak Ci się znudzi samotność, to właściciel poczęstuje Cię długą gawędą o najbliższych okolicach i całym świecie. Żyć nie umierać! Wszystko po prostu zależy od tego, jak właściciel obiektu rozumie wyraz "schronisko".
Pozdrawiam,
Łukasz