Forum członków i sympatyków PTTK
login:  
hasło:  

Tematyka ogólna

Ginące Beskidy

wszystkich wiadomości w wątku: 36
data najnowszej wiadomości: 2008-07-07

Temat: Ginące Beskidy
Autor: Beskidzki [89.76.171.133]
Data: 2008-06-29 18:23:41

Chciałbym podzielić się z Wami moimi obserwacjami i przemyśleniami na temat ginących Beskidów. Wystarczyło kilka tegorocznych wycieczek i poczynionych podczas nich obserwacji by uzmysłowić sobie, że Beskidy, które być może znacie z własnych wcześniejszych wędrówek giną i to bezpowrotnie.

Przyczyn jest wiele możecie poczytać o nich na różnych stronach internetowych między innymi na tej, do której adres podaję poniżej.

http://www.fundacjaarka.pl/programy/ratujmy-beskidzkie-lasy

Wątek ten zatytułowałem „Ginące Beskidy”, ponieważ ich przekształcenie i degradacja nie wiąże się tylko z umierającymi monokulturowymi lasami świerkowymi, lecz z wieloma innymi problemami.

Coraz trudniej znaleźć miejsca, gdzie nie widać ekspansyjnego działania człowieka na środowisko. Wędrując po górach wiele lat z roku na rok uzmysławiam sobie jak szybko postępuje ingerencja człowieka w jego otoczenie.

Potrafię zrozumieć dążenie zamieszkującej Beskidy miejscowej ludności do poprawy swego codziennego trudnego życia z drugiej strony buntuję się, kiedy widzę jak urocze polne i leśne dróżki przemieniają się w asfaltowe śmierdzące lepikiem wstęgi coraz wyżej i głębiej wdzierające się wysoko w teren.

Obawiam się, że te Beskidy, które znałem dawniej odchodzą bezpowrotnie. Często chodzę po różnych częściach Beskidu Śląskiego, Małego czy też Żywieckiego bez szlaków, a nieraz i bez ścieżek zapuszczając się w mniej lub bardziej znane ich zakątki. Znałem mroczne owiane jakąś tajemnicą uroczyska i wspaniałe ostoje zwierzyny dzisiaj już nieistniejące, może nie tyle nie istniejące, lecz zniszczone nie do rozpoznania.

Natomiast już niemal w każdej dolinie od jej podnóży do najbliższych otaczających ją szczytów zobaczycie pajęczynę dróg dojazdowych do miejsc wyrębu zamierających lasów świerkowych i łysin po wiatrołomach. Przebudowa drzewostanu być może kiedyś się w końcu uda, lecz pozostaną te drogi, którymi już dzisiaj zostały zachwiane stosunki wodne i które coraz bardziej przypominają ścieżki spacerowe w miastach, a nie urocze, dzikie leśne trakty.

Obserwacje moje prowadzę z roku na rok z miesiąca na miesiąc i widzę ogromne zmiany. Więc dla turystów dawno nie odwiedzających tych części Beskidów widok może być naprawdę szokujący. Napiszcie, jeżeli z podobnymi zjawiskami spotkaliście się w innych pasmach Beskidu.

Pozdrawiam Marian Knapik

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: jarumin [83.4.59.98]
Data: 2008-06-30 08:38:44

Z wielkim smutkiem przeczytałem o stanie kochanych Beskidów. Złaziłem je przed wielu laty - były piękne!
Od niemal dwudziestu lat po przejściu operacji serca żyję wspomnieniami. Ostatnio, po kilkumiesięcznych codziennych spacero-treningach zdobyłem 17 maja przy pomocy kijków trackingowych Ślężę. Duchowo wspomagała mnie "górołazka" z Opola i Naczelny "Na szlaku", kol. Krzysztof Mazurski. Świętowaliśmy na szczycie Jubileusz 100-lecia budowy obecnego Górskiego Domu Turysty. Było SUPER!!! Teraz czeka mnie CZAK w Chełmie, a w dniach 19-21 września spotkanie z Czytelnikami "Na szlaku" w Górach Opawskich. Oby Opatrzność pozwoliła zrealizować te plany.
Pozdrawiam, Andrzej Rumiński
Andrzej zmarł 12 kwietnia 2017.

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: TeresaKalina [80.55.215.34]
Data: 2008-06-30 13:54:47

Dla ratowania Beskidów dużo mogłyby zdziałać wspólnie komisje ds. ochrony przyrody PTT i PTTK.
W maju w Gorcach w weekendy po szlakach szaleją rajdowi motocyklisci i quadowcy.
Na szlaku trzeba na każdy warkot zmykać ze scieżki.
Nie ma na to rady.

Coraz to nowe szlaki pielgrzymkowe też nie sa korzystne dla B.Małego i BŻywieckiego.

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Lech Rybienik [212.76.37.194]
Data: 2008-06-30 14:48:50

Myślę że w tej sprawie, to kompetencje ma Policja lub Straż Leśna, a nie wzmiankowane przez Koleżankę komisje.
Tylko jak ich zmusić do działania?

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: lucyna [77.114.13.91]
Data: 2008-06-30 19:26:00

Nie można. Kiedyś dyr parków krajobrazowych w Krośnie obiecał nam, że w długi weekend majowy będą trójki pilnujące traktów leśnych. Policjant, pracownik parku i straźnik leśny. Akcja nie powiodła się. Kiedyś na jednej z konferencji poświęcono prawie jeden dzień na ten problem. Gadanie i tyle tylko, że w gronie decydentów.
Dziś na konferencji zorganizowanej przez pracownie na rzecz wszystkich istnień dla samorządowców wrócił problem. Słowa, słowa, słowa. Można imprezy organizować na terenie LP nie naruszając prawa. Nie podam "instrukcji obsługi". Podobna sytuacja jest z organizacją górskich rajdów samochodowych na terenach chronionych. Obejście pra wa. Nie można organizować rajdów lecz można organizować wyścigi.

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Basia Z. [157.25.137.98]
Data: 2008-06-30 19:54:04


Dziś na konferencji zorganizowanej przez pracownie na rzecz wszystkich istnień dla samorządowców wrócił problem.
Czy można prosić o bliższe informacje na temat tej konferencji (np. link).

Na stronie "Pracowni" nic na ten temat nie umiem znaleźć.

Pozdrowienia

Basia

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Basia Z. [157.25.137.98]
Data: 2008-06-30 19:55:31

Wczoraj byłam w rejonie Baraniej Góry i Istebnej - Pietraszonki.

Stan lasów jest tragiczny, prawie wszystkie drzewa w niektorych rejonach zaatakowane przez korniki i usychające.
Gańczorka wygląda jak oskubana.
Ale to nie turyści ponoszą za to odpowiedzialność, ani też nie leśnicy.
To skutki gospodarki leśnej na tych terenach ponad 100 lat temu, nieprawidłowe nasadzenia nasionami nie pochodzącymi z tego rejonu, sadzenie swierka na siedliskach gdzie powinny rosnąć drzewa lisciaste.

Drzewa są genetycznie niedostosowane do warunków górskich, bo ich nasiona zakupiono na giełdach w środkowych Niemczech. I teraz widać skutki tej polityki.

Widać ze odlesione połacie są ponownie zalesiane i to drzewami liściastymi,a le minie znowu 100 lat kiedy zazielenią się tam piękne buki.
Tymczasem odsłoniły się widoki, których 4 lata temu nie było.

A jak leśnicy mają prowadzić wyrąb zamierających lasów bez sieci dróg ?

Pozdrowienia

Basia

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Beskidzki [89.76.171.133]
Data: 2008-07-01 18:54:15

Tymczasem odsłoniły się widoki, których 4 lata temu nie było.
Droga Barbaro.

Trochę dziwnie brzmi cytowane powyżej zdanie. Czy te widoki są bardziej atrakcyjne teraz? Odebrałem Twe słowa jak przysłowie, które mówi „ Nie ma nic złego, co by na dobre nie wyszło”. Tylko gdzie te dobro, czy widok bielących się gliną przeoranych drogami dojazdowymi stoków, łysin polan czy ogromnych połaci uschniętych świerków jest tak bardzo atrakcyjny? Rozleglejsze to owszem widoki są teraz z pewnością, lecz wierz mi wolałbym ich nie oglądać.
A jak leśnicy mają prowadzić wyrąb zamierających lasów bez sieci dróg?
Jak mam Ci odpowiedzieć na to pytanie? Myślę, że powinni zgodnie z posiadaną wiedzą i sztuką, co by zniszczenia były jak najmniejsze.

Patrząc na problem tak na „chłopski rozum” to widzę takie rozwiązanie: w okresie, kiedy roboty w polu mniej wynająć za godziwe pieniądze wszystkich, którzy posiadają jeszcze na wsi konie i tym to sposobem znacznie mniej ingerującym w przyrodę zwozić do dróg dojazdowych drewno.

Natomiast, jeśli brak pieniędzy w kasie Lasów Państwowych miałby być przeszkodą, to za wykonaną pracę należałoby płacić w naturze – drewnem. Wszak wiadomo, że popyt na drewno jest przeogromny i gdyby zachować w rozrachunku uczciwy przelicznik to myślę, że wielu chętnych by się na taką formę pracy zgodziło.

Uprzedzając zarzuty powiem, że zdaję sobie sprawę, iż w skali takiej ogromnej ekologicznej klęski, jaka dotknęła lasy beskidzkie jest to za mało – a jednak każda inicjatywa nie pogarszająca obecnej sytuacji jest warta przemyślenia.

Pozdrawiam Marian Knapik.

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Basia Z. [217.99.70.136]
Data: 2008-07-01 21:31:25

Co do widoków:

Są miejsca, gdzie stoki wyglądają tragicznie, a są takie, gdzie wyrąb już przeprowadzono, drewno uprzątnięto a na wyrębach zielenią się maliny.
Ukazały się skałki, których nie było przedtem widać (tak było np. w okolicy Gańczorki).

Najgorzej wygląda uschnięty, porażony las.

Po drugie - pokaż mi choć jednego gospodarza, który posiada konia (nie licząc tych co hodują je pod wierzch dla turystów).
Bo ja takiego nie znam, wiec uważam Twój pomysł za "księżycowy".

Pozdrowienia

Basia

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Beskidzki [198.176.19.40]
Data: 2008-07-02 07:54:48

Po drugie - pokaż mi choć jednego gospodarza, który posiada konia (nie licząc tych co hodują je pod wierzch dla turystów).
Bo ja takiego nie znam, wiec uważam Twój pomysł za "księżycowy".
Pochodź trochę po górach to zobaczysz, że tradycyjne metody pozyskiwania drewna w różnych zakątkach Beskidu jeszcze całkowicie nie zanikły. Fakt, koni jest coraz mniej wcale nie oznacza, że ich nie ma wcale. Chyba, że okoliczność kiedy przebywam na wycieczkach to niemalże zawsze spotkam drwali z końmi jest tylko takim moim fartem.

Pozdrawiam Marian Knapik

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Łukasz Aranowski [213.241.35.242]
Data: 2008-07-02 09:45:14

Czołem!
(...) pokaż mi choć jednego gospodarza, który posiada konia (...)
Piszesz Basiu tak, jakby koń pociągowy był gatunkiem ginącym... :-)

W 100% zgadzam się z Marianem! Z 10 lat temu już postulowałem, aby wprowadzić ustawowo (sic!) nakaz pozyskiwania drewna ze stoków o nachyleniu powyżej jakiejś tam ustalonej (ale niskiej) wielkości WYŁĄCZNIE za pomocą koni.

Jakby LP rozpoczęły podpisywanie długoterminowych kontraktów na wynajem koni od okolicznych gospodarzy - dosyć szybko byłoby ich z powrotem tyle ile potrzeba (a nawet więcej). Potęga konkurencji i kapitalizmu... :-)

W dodatku spowodowałoby to, że niektórych lasów w górach po prostu nie opłacałoby się eksploatować. A to wyszłoby wszystkim bardzo na zdrowie.

Problem z rabunkowymi wycinkami w górach, oraniem stoków siecią dróg itd. jest poważniejszy niż li tylko same lasy. Taka gospodarka prowadzi np. do ogromnego zagrożenia powodziowego w dolinach i wiąże się z koniecznością budowania sztucznych zbiorników wodnych, które mają takie same zadanie, jakie wyżej i wcześniej pełniły lasy, młaki, żeremia bobrowe itd. A to tylko jedno z zagrożeń.

Jednym słowem - w górach tylko konie!

Pozdrawiam,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Basia Z. [157.25.137.98]
Data: 2008-07-02 11:18:21

Łukasz, ale ja nie piszę o rabunkowej gospodarce, ale o konieczności wycinki drzew w obliczu klęski ekologicznej.
W Beskidzie Śląskim sytuacja jest taka że stojące drzewa usychają, jest klęska kornika i trzeba te zaatakowane drzewa jak najszybciej wycinać (wszelkimi środkami) aby uratować inne.

Widziałam całe połacie uschniętego a nie wyciętego jeszcze lasu.
Coś jak kilkanaście lat temu w Górach Izerskich.

Podsłuchałam w autobusie z Istebnej do Wisły rozmowę dwóch chłopaków, którzy wynajęli sie do wycinki, z tego wynikało, że LP na gwałt szukają pracowników do wycinania drzew i to jak najszybciej, aby zdążyć przed zarażeniem się kolejnych.

Zaś klęskę ekologiczną spowodowała faktycznie rabunkowa gospodarka, ale w czasach Habsburgów i jak pisałam nasadzenia szybko rosnących świerków w miejscach gdzie powinien rosnąć las mieszany.

Pozdrowienia

Basia

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Łukasz Aranowski [213.241.35.242]
Data: 2008-07-02 11:40:43

Czołem!
Łukasz, ale ja nie piszę o rabunkowej gospodarce, ale o konieczności wycinki drzew w obliczu klęski ekologicznej.
Być może. :-)

Ja podaję przepis na zracjonalizowanie sposobu pozyskania drewna na terenach pochyłych. O rabunkowej gospodarce Habsburgów i konsekwencjach tejże napisano tomy i ja już nie muszę.

Nawet wycinki awaryjne nie powinny prowadzić do degradacji stoków i mogą być prowadzone za pomocą koni.

Pozdro,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: szymon bijak [148.81.187.143]
Data: 2008-07-02 14:09:05

zrywka konmi nie rozwiaze wszystkiego-
sama w sobie jest praco- i kosztochlonna i tez powoduje uszkodzenia gruntu przez ciagnienie drzew (kon nie wiezmie na siebie klody i nie zniesie jej na dol, a wyrabianie sortymentow na miejscu scinki nie zawsze jest mozliwe)
zagrozenie powodziowe nei powstaje z faktu tekiego czy innego rodzaju zrywki, a z faktu wylesiania wogole

co do rabunkowosci gosopdarki- w normalnych lasach (tzn tam gdzie nie ma np jakichs klesk: wiatro-, sniegolomy, kornik) pozystkuje sie do 80 % przyrostu, a etat (czyli to co lesnicy wycinaja) i tak jest liczony w dol, mozliwosci produkcyjne naszych lasow sa wieksze niz sie je obecnie liczy
nie zmienia to oczywiscie faktu, ze jak sie wedroje po gorach to krajobraz jest inny niz lat temu kilka- jego przeksztalcenie to tez sprawka roznego sortu off-roadowcow, quadowcow i motocrossowcow, ktorzy namietnie rozjezdzaja drogi i niszcza szate roslinna, nie wolno zapominac o rozwijajacym sie "przemysle" narciarskim- np. wylesianie stokow pod trasy zjazdowe i i ch pozniejsze rozjezdzanie

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Łukasz Aranowski [213.241.35.242]
Data: 2008-07-02 15:59:44

Czołem!
(...) to tez sprawka roznego sortu off-roadowcow, quadowcow i motocrossowcow, ktorzy namietnie rozjezdzaja drogi i niszcza szate roslinna (...)
Szymku, nie przesadzasz? Przecież idąc przez las w Beskidzie Niskim i zapadając się po kolana w pełnych błocka koleinach, tudzież brnąć przez metrowej głębokości wąwóz udający drogę, nie masz chyba wątpliwości, że nie są to ślady quadów ani koni, a raczej ciężkiego sprzętu leśników.

Te "drogi" w czasie deszczu zamieniają się w potoki, po których spływa natychmiast cała woda, która w innej okoliczności byłaby gromadzona w ściółce. Wymywa ona ziemie, przez co droga zamienia się w nieprzejezdny wąwóz i do następnej zrywki trzeba robić nową - obok. I tak na okrągło.

A na dole po każdej większej ulewie przybór wód robi się coraz większy. Zamiast oddawać wodę stopniowo - z gór spływa wszystko na raz. Wysusza to szczyty, a grozi powodziami w dolinach.

Pomijając powyższe szkody, dochodzi ogromna uciążliwość dla turystów. Pełne błota rowy w ziemi, po których częstokroć prowadzi szlak turystyczny lub wytyczona samodzielnie trasa "na dziko" nie są przyjemnym miejscem wędrówki.

Zniszczenia spowodowane przez konie też występują, ale na nieporównywalnie mniejszą skalę.

Pozdrawiam,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: szymon bijak [148.81.187.166]
Data: 2008-07-02 16:19:20

czesc,

masz racje kapiele i babranie sie w blotku nie jest zawsze tym o czym marze :-)
ja sie z Toba generalnie zgadzam, pragne jedynie zaznaczyc, ze to o czym piszesz nie jest zalezne jedynie od rodzaju zrywki, ale od samej kwestii wylesiania
jak wygladal beskid niski na poczatku XX wieku? przeciez cmentarze Jurkovica i kolegow byly widoczne z daleka, to dzis kryja sie w gestwinie, wtedy wiekszosc gor BN byla lysa i podlegala eksploatacji przez czlowieka (a ciezkiego sprzetu nie bylo)

pomysl ekwiwalentu drzewnego za trzymanie koni do zrywki jest wg mnie chybiony
cena za drewno jest teraz duza, popyt tez, ale zwykly chlop od konia nie wyrobi takich sortymentow jakie sa potrzebne, a calosc kosztow obrobki tego "drewna za konia" bedize spora, poza tym ile on bedzie mogl wprowadzic na rynek?? kilka- kilkanaście , no niech bedzie kilkadziesiat m3, pozyskanie na poziomie nadlesnictwa to kilkadziesiat tysiecy m3- o czym my mowimy :-)

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Beskidzki [89.76.171.133]
Data: 2008-07-02 17:51:28

A na dole po każdej większej ulewie przybór wód robi się coraz większy. Zamiast oddawać wodę stopniowo - z gór spływa wszystko na raz. Wysusza to szczyty, a grozi powodziami w dolinach.
Łukaszu.

Przytoczyłem tylko fragment Twojej wypowiedzi, chociaż zgadzam się z nią w całości. Chciałbym dodać od siebie tylko jeszcze jeden aspekt sprawy, o którym pisałem wcześniej – stosunki wodne w terenie górskim.

Poprzez używanie ciężkiego sprzętu cieki wodne w wielu miejscach zostały przerwane. Tam gdzie dotychczas wybijały obfite źródła dzisiaj sączy się ledwie cienka stróżka wody. Być może za niedługo i jej nie zobaczymy, a jaki to się ma na otoczenie przyrodnicze nie muszę chyba tłumaczyć. W ten to sposób zamyka się błędne koło, wszak do końca nie wiemy czy wszystkie drzewa świerkowo obumierają tylko z powodu kornika i opieńki miodowej.

Pozdrawiam Marian Knapik.

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Beskidzki [89.76.171.133]
Data: 2008-07-02 17:52:20

pomysl ekwiwalentu drzewnego za trzymanie koni do zrywki jest wg mnie chybiony
cena za drewno jest teraz duza, popyt tez, ale zwykly chlop od konia nie wyrobi takich sortymentow jakie sa potrzebne, a calosc kosztow obrobki tego "drewna za konia" bedize spora, poza tym ile on bedzie mogl wprowadzic na rynek?? kilka- kilkanaście , no niech bedzie kilkadziesiat m3, pozyskanie na poziomie nadlesnictwa to kilkadziesiat tysiecy m3- o czym my mowimy
Kolego Szymonie.

Myślę, że po przeczytaniu artykułu zamieszczonego pod linkiem, który podaję przyznasz, iż Twoje wyliczenia są nieco chybione. Zobacz ile drewna sprzedają Lasy Państwowe w ciągu roku i ile go jeszcze brakuje.

http://www.tartaki.com.pl/aktualnosci/art50.html

Uważam, że dobry gospodarz gdyby nadarzyła mu się taka okazja nie miałby tych wątpliwości, co Ty. Myślę, że każdą ilość drewna potrafiłby zagospodarować czy to w własnym gospodarstwie czy też go po prostu sprzedając. Sądzę, że tak deficytowy towar zawsze znajdzie nabywcę.

Pozdrawiam Marian Knapik.

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Łukasz Aranowski [213.241.35.242]
Data: 2008-07-02 17:27:22

Czołem!
pomysl ekwiwalentu drzewnego za trzymanie koni do zrywki jest wg mnie chybiony
Z tym się zgadzam. Kilka tysięcy lat temu wynaleziono pieniądze i to jest bardzo odpowiedni ekwiwalent za prace konia (i jakąkolwiek inną).
jak wygladal beskid niski na poczatku XX wieku? przeciez cmentarze Jurkovica i kolegow byly widoczne z daleka, to dzis kryja sie w gestwinie, wtedy wiekszosc gor BN byla lysa i podlegala eksploatacji przez czlowieka (a ciezkiego sprzetu nie bylo)
No właśnie! ;-)
Czyli wylesianie było, a mimo to udało się utrzymać równowagę. Problem polega na tym, że łąka też ma sporą pojemność i potrafi wchłonąć sporo wody. Vide np. wspaniałe młaki w górnej Radocynie.

A zatem nie w wylesieniu problem, a w wylesianiu. Sam proces wjeżdżania do lasu ciężkiego sprzętu, rozjeżdżanie nowych dróg itd.

Pozdro,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: jotem [83.26.184.135]
Data: 2008-07-02 21:01:02

Z informacji o Leśnym Kompleksie Promocyjnym „Lasy Beskidu Śląskiego” można wyczytać optymizm lesników co do zachowania przyrody. http://www.katowice.lasy.gov.pl/strony/1/i/401.php
Podstawowymi celami utworzenia LKP „Lasy Beskidu Śląskiego” są:
- Wszechstronne rozpoznanie stanu biocenz górskich oraz dynamiki zachodzących w nich zmian;
-Trwałe zachowanie lub odtwarzanie naturalnych walorów lasów górskich;
- Łączenie trwałej gospodarki leśnej z aktywną ochroną przyrody;
- Promowanie wielofunkcyjnej oraz zrównoważonej gospodarki leśnej;
- Prowadzenie prac badawczych i doświadczalnictwa leśnego dla wypracowania wniosków możliwych do wykorzystania przede wszystkim w rejonach górskich;
- Prowadzenie szkoleń Służby Leśnej oraz rozwijanie edukacji przyrodniczo-leśnej społeczeństwa.

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: poniek [85.222.86.99]
Data: 2008-07-03 08:08:54

Faktycznie podczas transportu drewna ciężkim sprzętem niszczone są drogi i częściowo roślinność. Uważam jednak jak zresztą napisał Szymon, że z końmi to nie jest najlepszy pomysł - szczególnie że aby podołać potrzebom należałoby utrzymywać stadninę koni. Ponadto po transporcie końmi np. dłużyc pozostają bardzo widoczne zniszczenia. Na przykład sprzętem mechanicznym można zabrać 15 dłużyć, a koń pociągnie 2 góra 3 więc mamy 5 kursów. Jeżeli chodzi o oddziaływanie na runo, czy podszyt, wychodzi na to samo.
Inną sprawą jest nie do końca funkcjonujące w Polsce zalecenie, że transport drewna powinien odbywać się w okresie pozawegetacyjnym, ale po prostu nieraz się nie da. Problemem natomiast są na pewno posiadacze quadów i porządnych terenówek, bo te wjadą wszędzie.
Komisja Turystyki Jaskiniowej OM PTTK w Warszawie - http://ktj.om.pttk.pl/
Komisja Krajoznawcza i Opieki nad Zabytkami OM PTTK w Warszawie - http://kkionz.om.pttk.pl/
Studenckie Koło Przewodników Turystycznych przy Oddziale Międzyuczelnianym PTTK w Warszawie - http://skpt.om.pttk.pl/

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Beskidzki [198.176.19.40]
Data: 2008-07-03 14:29:10

Ponadto po transporcie końmi np. dłużyc pozostają bardzo widoczne zniszczenia. Na przykład sprzętem mechanicznym można zabrać 15 dłużyć, a koń pociągnie 2 góra 3 więc mamy 5 kursów. Jeżeli chodzi o oddziaływanie na runo, czy podszyt, wychodzi na to samo.
Absolutnie nie mogę zgodzić się z stwierdzeniem, że koń potrafi wyrządzić porównywalne szkody w poszyciu leśnym jak sprzęt mechaniczny. Spróbuję to wytłumaczyć. Zwózka drewna końmi odbywała się bo dosyć stromych stokach (których nachylenie uniemożliwia poruszanie się ciężkiego sprzętu) do najbliższej drogi dojazdowej, nie tej u podnóża góry, ale gdzieś na stoku, gdzie dalszy transport odbywała się mechanicznie. Sieć dróg dojazdowych na stoku nie była gęsta.

Obecnie by umożliwić dojazd do miejsc wyrębu ciężkiego sprzętu tworzy się sieć wielu dróg sprawiających z daleka wrażenie pajęczej sieci. Do ich budowy używa się ciężkiego sprzętu budowlanego, który mógłby skutecznie wyrównywać grunt pod autostrady. Więc nie zgadzam się z tezą, że kopyto konia, a nawet jego cztery kopyta dokonują zbliżonych zniszczeń jak wzmiankowany powyżej sprzęt.

Pozdrawiam Marian Knapik

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: szymon bijak [148.81.187.173]
Data: 2008-07-03 14:45:05

Więc nie zgadzam się z tezą, że kopyto konia, a nawet jego cztery kopyta dokonują zbliżonych zniszczeń jak wzmiankowany powyżej sprzęt.
nie kon i jego kopyta, a ciagniete drewno (http://pl.wikipedia.org/wiki/Zrywka_drewna)
kon nie wezmie na siebie klod czy dluzyc jak robi to forwarder (http://pl.wikipedia.org/wiki/Forwarder), tylko wlecze je po gruncie wyrabiajac szlaki zrywkowe

poza tym nie przesadzajmy z tym ciezkim sprzetem- nie ma go w Polsce az tyle ;-)

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Łukasz Aranowski [213.241.35.242]
Data: 2008-07-03 18:04:45

Czołem!
nie kon i jego kopyta, a ciagniete drewno
W tym kontekście najlepiej byłoby przenosić ścięte pnie siłą woli delikatnie unosząc je nad ziemią... :-)

Pisząc serio, to uznaję argumenty Artura i Twoje. Ale nadal sądzę, iż zniszczenia spowodowane przez ryjące w ziemi ciągniki w porównaniu z końmi są nieporównywalne. Zdaję sobie sprawę, że koń musi obrócić nawet 5 razy więcej, ale IMHO przy okazji niszczy stok 500 razy mniej.

Zastrzegam, że nie chodzi mi o roślinki w ściółce. Chodzi mi o rycie w błocku kolein głębokich na metr i zrywanie wszystkiego do gołego błota. Czegoś takiego koń nie zrobi, choćby obrócił 100 razy.

Druga sprawa to stadnina wspomniana w którymś z postów. A po co ona? Taniej i lepiej jest wynająć konie. Zrywka jest od czasu do czasu, a koń w gospodarstwie przyda się cały rok. A, że przy okazji zarobi na siebie - tym lepiej.

Pozdrawiam,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Basia Z. [157.25.137.98]
Data: 2008-07-03 18:38:09



a koń w gospodarstwie przyda się cały rok

Czy możesz mi wyjaśnić do czego ?

B.

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Łukasz Aranowski [213.241.35.242]
Data: 2008-07-03 20:17:22

Czołem!
Czy możesz mi wyjaśnić do czego?
A choćby do jeżdżenia do sklepu po flaszkę furmanką zamiast traktorem. Taniej i ekologiczniej. :-)

Pozdro,
Łukasz

PS. Rolnictwo nie jest branżą najbliższą moim zainteresowaniom, stąd nie mam pojęcia jakie są wszystkie możliwe zastosowania konia w gospodarstwie. Niemniej jednak skoro się je widuje (i to całkiem sporo), to znaczy, że do czegoś się przydają. A skoro LP jeszcze zwiększyłyby popyt, to - jak sądzę - widywałoby się je jeszcze częściej.
Ł.
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: poniek [85.222.86.99]
Data: 2008-07-04 07:19:01

A kto widział transport drewna średnio- i długowymiarowego od pnia do miejsca docelowego jakie by to miejsce nie było (skład, tartak, domek pana w zielonym mundurze) ? Jak ktoś widział to niech napisze nazwę N-ctwa lub L-ctwa.

Przy transporcie końmi drewno dojeżdża do czekającego nieopodal ciągnika, który zwozi je dalej. Tak więc ciężki sprzęt i tak jest wykorzystywany. Chodzi tu o zminimalizowanie czasu całej roboty.

Przy transporcie forwarderem drewno jest ściągane za pomocą wyciągarki i ładowane na przyczepę... i dalej w dół.
Ten sprzęt wbrew pozorom i temu co tu jest napisane nie wjedzie wszędzie
(bo jest naprawdę duży) i najczęściej podjeżdża na drogi oddziałowe i tam "działa".

Niestety, albo stety lasy gospodarcze były zawsze i ich przeznaczeniem są deski. Tak było i będzie, bo ludzie zawsze będą kupować drewno.
Komisja Turystyki Jaskiniowej OM PTTK w Warszawie - http://ktj.om.pttk.pl/
Komisja Krajoznawcza i Opieki nad Zabytkami OM PTTK w Warszawie - http://kkionz.om.pttk.pl/
Studenckie Koło Przewodników Turystycznych przy Oddziale Międzyuczelnianym PTTK w Warszawie - http://skpt.om.pttk.pl/

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Basia Z. [157.25.137.98]
Data: 2008-07-04 09:04:50


Rolnictwo nie jest branżą najbliższą moim zainteresowaniom, stąd nie mam pojęcia jakie są wszystkie możliwe zastosowania konia w gospodarstwie.
No właśnie.
A ja mam na wsi (podgórskiej) bliską rodzinę i widzę ze gospodarze rezygnują z koni i to od ok. 40 lat.
Po prostu w to miejsce są kupowane maszyny (bardzo często tańsze, używane z zachodniej Europy, lub dawniej jeszcze za komuny robione samodzielnie), które nie jedzą, a pełnią swoją rolę lepiej niż konie.

Konie są owszem hodowane w niewielkich stadninach i gospodarstwach agroturystycznych - dla turystów, pod wierzch, dla rozrywki, ale już od bardzo dawna nie do prac rolniczych.

Dawniej było jeszcze tak, że maszyny pracowały na równych polach, a na tych położonych na zboczach gór - konie, ale od jakich 30 lat i u nas wchodzą w użycie maszyny do prac polowych na bardziej stromo położonych polach.

Poza tym gospodarstwa ulegają specjalizacji, zazwyczaj pół położonych na zboczach nie opłaca się już uprawiać, zarastają, czasem są zalesiane, czasem przeznaczane na łąki.
A ludzie albo zajmują się agroturystyką, albo pracują gdzieś w pobliskim mieście, albo wyjeżdżają do Stanów, dochód z rolnictwa traktują jako zajęcie uboczne.
Za to na dużych, równych polach prowadzona jest (za pomocą maszyn) gospodarka bardziej intensywna dająca w efekcie wyższe plony.

Twoja pojęcie o gospodarce rolniczej zatrzymało się jakieś 40 lat temu.

;-)

B.

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Łukasz Aranowski [213.241.35.242]
Data: 2008-07-04 10:25:23

Czołem!
A ja mam na wsi (podgórskiej) bliską rodzinę i widzę ze (...).
- Byłeś kiedyś w Stanach?
- Nie...
- No właśnie! A ja... A ja znam kogoś kto był. I opowiedział mi to i owo...

"Chłopaki nie płaczą", 2000, reż. Olaf Lubaszenko
Twoja pojęcie o gospodarce rolniczej zatrzymało się jakieś 40 lat temu.
Chyba nie tylko moje.
Ciekawe zatem skąd się biorą te wszystkie konie, które widuje się na wsiach. I to na wsiach, gdzie ani o stadninie, ani o agroturystyce raczej nikt nie słyszał...

Generalnie nie bardzo wiem co chcesz udowodnić? Że koń na wsi to przeżytek? Być może, ale zupełnie nie wiem jak to się ma do tematu używania koni w lasach? Postawiłem tezę i dalej ją podtrzymuję, że warto na nachylonym terenie robić zrywkę końmi, a nie ciężkim sprzętem, a konie warto wynajmować, a nie hodować w specjalnych stadninach. Masz jakieś argumenty przeciwko tej tezie?

Za wykład z podstaw rolnictwa dziękuję. :-)

Pozdro,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Łukasz Aranowski [213.241.35.242]
Data: 2008-07-04 10:32:57

Czołem!
Przy transporcie końmi drewno dojeżdża do czekającego nieopodal ciągnika, który zwozi je dalej.
Wszystko się zgadza.
Tylko teraz fajnie by było, aby koń dociągał to drewno aż do drogi utwardzonej na dole, a nie "oddawał" w połowie stoku na ciężki sprzęt.
Niestety, albo stety lasy gospodarcze były zawsze i ich przeznaczeniem są deski. Tak było i będzie, bo ludzie zawsze będą kupować drewno.
Z tym nie mam problemu...
Nie chodzi mi o to aby nie robić wycinek, a o to aby taka wycinka nie prowadziła do ruiny całego stoku.

Pozdrawiam,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Krzysztof Koterba [195.72.148.231]
Data: 2008-07-04 11:45:57

Po pierwsze: zanim napisałem tekst to mnie wywaliło z forum, więc piszę po raz drugi.
warto na nachylonym terenie robić zrywkę końmi, a nie ciężkim sprzętem, a konie warto wynajmować
Po drugie: same konie zrywki nie zrobią. Wynająć trzeba woźniców z końmi. A tutaj pojawia się problem miejsca i czasu.
Miejsce – mam wrażenie, że dyskutujecie z Basią o różnych grupach naszych Beskidów. Przypomnę, że wątek zaczął się od wycinki chorych lasów w Beskidzie Śląskim. Z moich obserwacji wynika, że w tym rejonie gospodarze są stosunkowo zamożni. A człowiek to takie zwierzę, które, jeśli tylko może, to ułatwia sobie życie. Z tego też powodu, kogo stać było, to zamienił konia na traktor. Tak więc w tym rejonie koni jest stosunkowo mało, a jeśli są to, tak jak pisze Basia, głównie jako atrakcja dla turystów czy letników.
Czas – ogólnie normalną wycinkę lasu robi się zimą. Wtedy można wynająć woźniców z końmi, którzy i tak mają w tym czasie martwy sezon. Wycinka prowadzona obecnie w Beskidzie Śląskim jest podyktowana nagłą potrzebą i jest prowadzona latem, gdy ci co jeszcze mają konie są i tak zajęci na własnym polu i do lasu nie pójdą. Do tego, chyba się ze mną zgodzisz Łukasz, ciągniki mechaniczne są bardziej wydajne niż konie, a wycinka musi być prowadzona bardzo szybko by ograniczyć obszar porażonego lasu. Tutaj więc trzeba sobie odpowiedzieć tylko na pytanie: czekać do zimy, czy pracować już, choć może mniej ekologicznie?

Po trzecie: obserwowałem niedawno prace pod Kobylą (szlak na Stożek) i nie wydaje mi się, by sprzęt mechaniczny jakoś dramatycznie bardziej niszczył góry. Ale to takie wydaje mi się. Oczywiście przyjemniej słuchać w górach rżenia konia niż ryku silnika, ale za jakieś 40 lat te góry będą z powrotem gęsto zarośnięte lasem, a i te drogi używane obecnie do wywożenia drzewa mogą już dawno nie istnieć. Przyroda jest bardziej ekspansywna niż nam się wydaje.

Pozdrawiam serdecznie
Krzysiek

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Łukasz Aranowski [213.241.35.242]
Data: 2008-07-04 11:55:06

Czołem!
(...) mam wrażenie, że dyskutujecie z Basią o różnych grupach naszych Beskidów.
Każda sroczka swój ogonek chwali... :-)
Przypomnę, że wątek zaczął się od wycinki chorych lasów w Beskidzie Śląskim.
Ale temat wątku pozwolił nam na objęcie dyskusją całych polskich Beskidów. :-)
ak więc w tym rejonie koni jest stosunkowo mało, (...)
Zapewne. Dlatego też w pierwszym okresie cena za wynajem byłaby wysoka. Potem liczba koni by wzrosła.
Wycinka prowadzona obecnie w Beskidzie Śląskim jest podyktowana nagłą potrzebą i jest prowadzona latem, gdy ci co jeszcze mają konie są i tak zajęci na własnym polu i do lasu nie pójdą. Do tego, chyba się ze mną zgodzisz Łukasz, ciągniki mechaniczne są bardziej wydajne niż konie, a wycinka musi być prowadzona bardzo szybko by ograniczyć obszar porażonego lasu. Tutaj więc trzeba sobie odpowiedzieć tylko na pytanie: czekać do zimy, czy pracować już, choć może mniej ekologicznie?
To wszystko prawda.
W tym konkretnym wypadku występuje tzw. siła wyższa. Chodzi jednak o to, aby nie stało się to normą.
(...) obserwowałem niedawno prace pod Kobylą (szlak na Stożek) i nie wydaje mi się, by sprzęt mechaniczny jakoś dramatycznie bardziej niszczył góry.
Może ja jestem nadwrażliwy, ale dla mnie to co się wyprawia w górskich lasach to totalna ruina. Czy Wy naprawdę tego nie zauważacie? Rozryte drogi, błoto po pas, koleiny ze stojącą cały rok wodą, wąwozy wymywane przez spływającą wodę, rozjeżdżone dna potoków. Naprawdę myślicie, że choćby koń obrócił i 1000 razy jest w stanie tak rozryć glebę?

Pozdrawiam,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Krzysztof Koterba [195.72.148.231]
Data: 2008-07-04 12:50:04

Rozryte drogi, błoto po pas, koleiny ze stojącą cały rok wodą, wąwozy wymywane przez spływającą wodę, rozjeżdżone dna potoków.
Widzę, może poza rozjeżdżonymi dnami potoków, bo, jak pisałem, tu gdzie ja najczęściej chodzę, głęboko w doliny są poprowadzone drogi (technologiczne?) i nie ma potrzeby urządzać drogi transportowej dnem potoku. Też mi się nie podoba łażenie w glinie, szczególnie po deszczu. Też mi serce płacze gdy widzę wycinane wielkie połacie lasu. Ale zdaję sobie sprawę, że te góry nie są wycinane pierwszy raz. Tak - jeśli koń z pniem drzewa przejedzie 1000 razy to gleba zostanie rozorana i powstanie miejsce, gdzie będzie dokonywała się dalsza erozja. Ok. 100 lat temu lasy w Beskidzie Śląskim i na żywiecczyźnie były silnie eksploatowane. Na pewno powstało wiele miejsc rozoranych od grzbietu do dna doliny przez ściągane pnie, gdzie następowała erozja. Czy dzisiaj chodząc po tych górach możesz powiedzieć gdzie były, czy to dostrzeżesz? A nawet jeśli tak, to czy Ci to przeszkadza? Te miejsca albo zarosły, albo pojawiają się w nich okresowe potoczki po większych deszczach. Ja w każdym razie tego nie dostrzegam. Mam nadzieję, że w miejscach nad którymi teraz płaczemy, za 20-30 lat będzie piękny młody las, a „koleiny, rozryte drogi, błoto po pas” zarosną i zazielenią się. Leśnicy zrobią co trzeba i na 100 lat się ze swoim sprzętem wyniosą. Oni nie są problemem dla tych lasów, dla tych lasów problemem jest cała reszta – rozdeptująca, wrzeszcząca, zaśmiecająca, ze swoimi motorami, quadami, samochodami terenowymi.

Pozdrawiam serdecznie
Krzysiek

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: lucyna [77.113.53.201]
Data: 2008-07-04 16:52:01

Ja nie widziałam.
Konie pracują przy zrywce i zwózce derwna.
Moim zdaniem bardzo dużym problemem jest jakość maszyn używanych w pracach leśnych. Często gęsto są to maszyny zniszczone, na półniesprawne, mające kilkadziesiąt lat. Zwracają uwagę na to sami leśnicy. Przetargi wygrywają małe, czasami jednoosobowe Zakłady Usług Drzewnych. Takiego ZUL'a nie stać na zakup czy modernizację sprzętu.

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: Beskidzki [89.76.171.133]
Data: 2008-07-06 14:50:20

Miejsce – mam wrażenie, że dyskutujecie z Basią o różnych grupach naszych Beskidów. Przypomnę, że wątek zaczął się od wycinki chorych lasów w Beskidzie Śląskim. Z moich obserwacji wynika, że w tym rejonie gospodarze są stosunkowo zamożni. A człowiek to takie zwierzę, które, jeśli tylko może, to ułatwia sobie życie. Z tego też powodu, kogo stać było, to zamienił konia na traktor. Tak więc w tym rejonie koni jest stosunkowo mało, a jeśli są to, tak jak pisze Basia, głównie jako atrakcja dla turystów czy letników.
Kolego Krzysztofie.

Jako autor tego wątku odsyłam Cię do samego jego początku. Opisuję sytuację w trzech pasmach Beskidu, i błędem Twoim jest zawężanie tematu tylko do Beskidu Śląskiego. Opisuję sytuację w tych pasmach, w których najczęściej bywam i gdzie moje obserwacje są długoletnie. Nadal twierdzę, że koń nie jest przeżytkiem na wsi i jego wykorzystanie do pozyskiwania drewna w lesie nie jest ewenementem. Wielu górali jest posiadaczami prywatnych mniej lub większych części lasów i pozyskują drewno zawożąc je końmi.
Ok. 100 lat temu lasy w Beskidzie Śląskim i na żywiecczyźnie były silnie eksploatowane. Na pewno powstało wiele miejsc rozoranych od grzbietu do dna doliny przez ściągane pnie, gdzie następowała erozja. Czy dzisiaj chodząc po tych górach możesz powiedzieć gdzie były, czy to dostrzeżesz? A nawet jeśli tak, to czy Ci to przeszkadza? Te miejsca albo zarosły, albo pojawiają się w nich okresowe potoczki po większych deszczach. Ja w każdym razie tego nie dostrzegam.
Ja też tych miejsc nie dostrzegam, ponieważ 100 lat temu do zwózki drewna nie wykorzystywano takiego ciężkiego sprzętu jak teraz ani też nie budowano tak wiele dróg dojazdowych dla niego jak obecnie. Gdzieniegdzie tylko pozostały ślady ułożonych ludzką ręką płaskich kamieni tworzących dzisiaj urocze pokryte mchem ścieżki.
Mam nadzieję, że w miejscach nad którymi teraz płaczemy, za 20-30 lat będzie piękny młody las, a „koleiny, rozryte drogi, błoto po pas” zarosną i zazielenią się. Leśnicy zrobią co trzeba i na 100 lat się ze swoim sprzętem wyniosą.
Opisując kilka postów wcześniej, że obecnie drogi dojazdowe tworzone w niektórych miejscach przypominają pasaże spacerowe w dużych miastach wcale nie przesądzałem. Dla przykładu opiszę Ci miejsce, które być może znasz, a jeśli nie jako doświadczony turysta bez trudu odnajdziesz. Miejscowość Korbielów początkowy odcinek żółtego szlaku na Halę Miziową. Kiedy szlak skręca z głównej drogi w lewo na stoki Czarnego Gronia nie skręcaj za znakami turystycznymi tylko idź dalej prosto. Po około 2,5 do 3 km zobaczysz duży owalny plac to tu tylko do tego miejsca jeszcze nie dawno dojeżdżał ciężki sprzęt. Dalej prowadziły urocze leśne dukty i wąskie ścieżki, którymi można było dotrzeć do bazy namiotowej na Hali Górowej.

To, co zobaczysz idąc dalej to jedno z miejsc, nad którym teraz płaczemy i wcale nie podzielam Twojej nadziei przedstawionej w dalszej części cytowanego Twego zdania. Powstała tam droga nie ma znamion drogi tymczasowej, jest dobrze utwardzona, posiada liczne przepusty strumieni i mostki. Urocze kiedyś źródełka teraz zostały ocembrowane otoczakami, drewnianymi balami i dodatkowo wzmocnionymi stalowymi prętami, utworzono rowy melioracyjne oczywiście też odpowiednio wybetonowane, aby padające deszcze nie rozmyły tak przygotowanej do zwózki drewna drogi.
Zniszczono bezpowrotnie piękny górskie wąwozy z licznymi uroczymi strumieniami, źródłami i ciekami wodnymi. Zostały zniszczone młaki, i leśne rozlewiska, miejsca gdzie znajdowała się ostoja zwierzyny. Gdzie kiedyś na rozmokłym podłożu znajdowałem liczne ślady saren i ogromne odciski kopyt jeleni. Tu można było odnaleźć ciszę i spokój. Powyżej znajdziesz liczne już nie utwardzone odnogi tej drogi sięgające niemal pod Halę Górową, zawalone gliną, kamieniami rozryte ciężkim sprzętem gdzieniegdzie mieniące się tęczą rozlanego oleju napędowego.

Czy jest to problem, nad którym nie należy płakać?

Pozdrawiam Marian Knapik.

Temat: Re: Ginące Beskidy
Autor: jotem [83.26.62.67]
Data: 2008-07-07 13:55:48

Zniszczono bezpowrotnie piękny górskie wąwozy z licznymi uroczymi strumieniami, źródłami i ciekami wodnymi. Zostały zniszczone młaki, i leśne rozlewiska, miejsca gdzie znajdowała się ostoja zwierzyny. Gdzie kiedyś na rozmokłym podłożu znajdowałem liczne ślady saren i ogromne odciski kopyt jeleni.
Widzisz, leśnicy nie zagrazają lasom.
Powoli i w Beskid Żywiecki zawita NOWE - kolejka gondolowa na Rysiankę bodajże.
Całkiem cicho to NOWE powstało oazie ciszy i spokoju Górach Izerskich.
To news z POLSKA Gazeta Wrocławska z 26/06/2008
http://polskatimes.pl/gazetawroclawska/fakty24/12052
W Górach Izerskich ruszyła pierwsza w Sudetach kolej gondolowa.
Na razie jednak nie wozi pasażerów na Stóg Izerski, trwają bowiem próby urządzeń, między innymi testy hamulców. Właściciel kolejki planuje udostępnić ją turystom na początku sierpnia.
Wyciąg ma 2200 metrów długości. 8-osobowa kolejka to najnowszy technologiczny produkt austriackiej firmy Doppelmayr. W ciągu godziny może przetransportować ponad 2000 osób. Kolej funkcjonować będzie przez cały rok, obsługując zarówno narciarzy w sezonie zimowym, jak i turystów pieszych oraz rowerzystów chcących wybrać się na górskie trasy rowerowe w lecie.
Czas przejazdu to 8 minut. Ceny na razie nie są znane, ale mają być zbliżone do cen konkurencji w Szklarskiej Porębie. Biegnąca obok wyciągu trasa narciarska będzie miała 2500 m długości. Będzie to najdłuższy w całości oświetlony stok w Polsce. Średnie nachylenie trasy wynosi 28 proc.
Inwestorem na Stogu Izerskim jest Sobiesław Zasada, dawniej mistrz sportów motorowych, a obecnie biznesmen. Budowa kolei kosztowała ponad 100 mln złotych.