Forum członków i sympatyków PTTK
login:  
hasło:  

Tematyka ogólna

Popłuczyny po komunie

wszystkich wiadomości w wątku: 8
data najnowszej wiadomości: 2007-02-18

Temat: Popłuczyny po komunie
Autor: Amotolek [62.121.126.14]
Data: 2007-02-18 10:56:40

Ostatnio TVP pokazała piekną atrakcję turystyczną, jak można turystom (dewizowym :-)) pokazywać naszą Nowa Hutę, jako swoisty skansen.
Przejażdżki trabantem, a potem posilanie sie u bezrobotnego w mieszkaniu z gomółkowskich standardów (w ślepej kuchni) połaczone z ogladaniem potworów budownictwa architektonicznego. Zresztą Pałac Kultury i Nauki (im. Józefa Stalina!) dar sowietów:-) dla Wawy, juz podobno został wpisany na listę zabytków? :-) (klasy zero?:-). A co z Placem Konstytucji, też Wawie i wieloma innymi?
Tymczasem Niemcy w eNeRDowie, juz poszli daleko dalej, o czym donosi skrzętnie prasa nadgraniczna:
17 lutego 2007 - 22:08

Szał na pamiątki po socjalizmie
Trabant, wschodnioniemieckie wydanie naszego Bolka i Lolka - to dziś u sąsiadów zza Odry przedmioty kultowe.

"Uwaga, opuszczacie Berlin Zachodni” - jedna z najbardziej chodliwych pamiątek w Berlinie Niemcy już dawno rozliczyli się z agentami Stasi, a jeśli jeszcze jakiś zostanie ujawniony, sprawa załatwiana jest szybko, bez rozgłosu. Być może dlatego, że polityczne aspekty NRD (dla młodszych: Niemiecka Republika Demokratyczna, komunistyczna część dawnych Niemiec) w większości już wyjaśniono, w Niemczech - nie tylko wschodnich! - zapanował szał pod szyldem "Made in DDR”.

(N)Ostalgia na całego

Już w kilka dni po zburzeniu muru berlińskiego w okolicach niedawnego Charlie Point, czyli punktu granicznego między wschodnią a zachodnią częścią miasta, straganiarze oferowali pamiątki po radzieckim okupancie. Turyści z całego świata zabijali się o czapki wojskowe, znaczki okolicznościowe - o wszystko, co posiadało "logo” DDR lub ZSRR.

Kiedy ich liczba zaczęła maleć, powodując wzrost cen, zaczęto wyrabiać kopie. Produkowano też t-shirty, kubeczki i kufle z partyjnymi sloganami, miniaturowe trabanty czy matrioszki z Honeckerem i Gorbaczowem. Wkrótce relikty dawnego ustroju - nawet wyprodukowane po jego upadku - stały się kluczowymi pamiątkami z Berlina.

Wschodnioniemieckie wydanie kasety z Bolkiem i Lolkiem to też u naszych sąsiadów przedmiot kultowy Upominki czy eksponaty

Handlowcy rozpoczęli wschodnioniemiecką ofensywę w innych miastach. Powstało mnóstwo sklepów Made in DDR, a nawet ich sieć. - W gadżety minionej epoki zaopatrują się już nie tylko turyści z zagranicy. Popularne stało się obdarowywanie nimi przyjaciół i rodziny - mówi właściciel sklepu w Poczdamie. Podobne sklepy istnieją m.in. w Lipsku, Erfurcie, Weimarze czy przy samej granicy z Polską, w Eisenhüttenstadt, "pierwszym socjalistycznym mieście Niemiec''.

W tym ostatnim powstało nawet Centrum Dokumentacji Kultury Życia Codziennego NRD. Możemy tam zobaczyć fotografie z życia Niemców za Honeckera, wejść do naturalnej wielkości sklepu z wiktuałami z datą ważności sprzed 10-20 lat, zasiąść we wschodnioniemieckiej ławce szkolnej, odwiedzić salę przedszkola i posłuchać hymnu robotników miejscowej huty żelaza. - To też nasza historia, a więc jeśli jej nie akceptować, to trzeba chociaż poznać - mówi Frau Leschke (imienia nie chciała podać!), sprzedawczyni w drogerii.

Większość z ponad 70 tys. eksponatów dostarczyli mieszkańcy miasta i okolic. I przynoszą kolejne. Są to fotografie, mydełka, plastikowe naczynia, zabawki, komputery Robotron, a nawet filmy... z Bolkiem i Lolkiem. Dla publiczności, podobnie jak w sklepach Made in DDR, na bieżąco wydawane są nostalgiczne albumy, poczęstunek w postaci kawy zbożowej...

Podobne muzeum, największe w Niemczech, otwarto w dawnym Berlinie Wschodnim.

Ampelmann, słynny ludzik ze świateł drogowych, wdarł się nawet na tabliczki WC Trabant wiecznie żywy

Frankfurcki barman (przedstawia się: Dietmar) wspomina ze śmiechem: - Kiedy wreszcie otrzymałem upragnionego trabanta, dostałem zgodę na coroczną wizytę u krewnych, którzy mieszkali na Zachodzie. Gdy raz wracałem od nich do domu, o mały włos nie załamał się plastikowy bagażnik, bo wypchany był pomarańczami.

Na wiosnę Dietmar jedzie na zlot właścicieli trabantów.

Kiedy u nas trwa dekomunizacja ulic, przeciętny Niemiec nie widzi problemu w tym, że mieszka przy ul. Karola Marksa, obok monumentu z gwiazdą na szczycie i napisem cyrylicą na cokole, a na jego bloku namalowany jest socrealistyczny fresk.

Wojciech Obremski

Wg:
LINK

Polecam się: amotolek[at]wp.pl
Mobil: 506-513-421 (raczej SMS-y!)
GG: 4288996
Skype: antotolek
facebook: Antonio Osiemdziewińć

Temat: Re: Popłuczyny po komunie
Autor: Robert Starzyński [83.26.205.76]
Data: 2007-02-18 13:25:58

Witam

Jeśli chodzi o PKiN, to nie figuruje już pod imieniem J.S. Darem sowietów oczywieście pozostaje nadal. Nie jest podobno wpisany do rejestru zabytków, ale jest już zabytkiem (oczywiście jest wpisany do rejestru) i chwała za to Mazowieckiemu Wojewódzkiemu Konserwatorowi Zabytków. PKiN spełnia wszystkie niezbędne i zbędne wymogi by zabytkiem być. Klasy "zero", określającej zabytki jako najważniejsze i najcenniejsze nie ma od kilkunastu lat. Wszystkie zabytki czy jest to Venus z Milo, Nike z Samotraki, czy rozsypujący sie dom tkacza ze Zgierza są tak samo ważne dla nauki. Nie ma już klas zabytków. A z tym Placem Konstytucji, to już Ty jako "stary warszawiak" powinieneś dobrze wiedzieć, o jaki plac chodzi.

Z zabytkowym pozdrowieniem
Robert

Ps.
Dawno mnie tu nie było, ale w sumie nic się nie zmieniło. Przybyło kilku godnych następców Lecha. Wywnioskowałem to z kilkugodzinnej lektury naszego forum.

Temat: Re: Popłuczyny po komunie
Autor: Marcin Muszer [83.30.190.115]
Data: 2007-02-18 14:41:08

W tym ostatnim powstało nawet Centrum Dokumentacji Kultury Życia Codziennego NRD. Możemy tam zobaczyć fotografie z życia Niemców za Honeckera, wejść do naturalnej wielkości sklepu z wiktuałami z datą ważności sprzed 10-20 lat, zasiąść we wschodnioniemieckiej ławce szkolnej, odwiedzić salę przedszkola i posłuchać hymnu robotników miejscowej huty żelaza. - To też nasza historia, a więc jeśli jej nie akceptować, to trzeba chociaż poznać - mówi Frau Leschke (imienia nie chciała podać!), sprzedawczyni w drogerii.

Większość z ponad 70 tys. eksponatów dostarczyli mieszkańcy miasta i okolic. I przynoszą kolejne. Są to fotografie, mydełka, plastikowe naczynia, zabawki, komputery Robotron, a nawet filmy... z Bolkiem i Lolkiem. Dla publiczności, podobnie jak w sklepach Made in DDR, na bieżąco wydawane są nostalgiczne albumy, poczęstunek w postaci kawy zbożowej...

Podobne muzeum, największe w Niemczech, otwarto w dawnym Berlinie Wschodnim.

Ampelmann, słynny ludzik ze świateł drogowych, wdarł się nawet na tabliczki WC Trabant wiecznie żywy

Frankfurcki barman (przedstawia się: Dietmar) wspomina ze śmiechem: - Kiedy wreszcie otrzymałem upragnionego trabanta, dostałem zgodę na coroczną wizytę u krewnych, którzy mieszkali na Zachodzie. Gdy raz wracałem od nich do domu, o mały włos nie załamał się plastikowy bagażnik, bo wypchany był pomarańczami.

Na wiosnę Dietmar jedzie na zlot właścicieli trabantów.

Kiedy u nas trwa dekomunizacja ulic, przeciętny Niemiec nie widzi problemu w tym, że mieszka przy ul. Karola Marksa, obok monumentu z gwiazdą na szczycie i napisem cyrylicą na cokole, a na jego bloku namalowany jest socrealistyczny fresk.
Takie podejście wydaje mi się zdrowsze niż socjalistyczny styl rządzenia pod szyldem kapitalizmu, o czym upewniam się od jakiegoś czasu kontestując Polską scenę polityczną.

Temat: Re: Popłuczyny po komunie
Autor: Amotolek [62.121.126.14]
Data: 2007-02-18 14:50:39

Jeśli chodzi o PKiN, to nie figuruje już pod imieniem J.S.
Czy napewno? I komu to przeszkadzało? W enerdowie, to by wyeksponowali zapewne napis nad główenym wejsciem, a nie przysłaniali go neonem:-).
Nawet by dodrukowali plany miast zabytkowych np. Stalinogrodu :-) w Katowicach!
Darem sowietów oczywiście pozostaje nadal.

Haaaaaaaaa.Koń by sie uśmiał!
Klasy "zero", określającej zabytki jako najważniejsze i najcenniejsze nie ma od kilkunastu lat.
Toż wiem! Zero bylo napisane z przymrużeniem oka! Trudno postawić na jednym miejscu Pietę i warszawski dom partii (byłej PZPR!), obecnie Giełdę papierów bezwartosciowych:-), o venus z milo juz nawet nie wspomnę :-)
A z tym Placem Konstytucji, to już ....
Jesli masz oczy jak chabry,
i wstręt do prostytucji,
wstąp Pod Kandelabry,
na Plac Konstytucji!
:-) :-) :-).
Ty jako "stary warszawiak" powinieneś dobrze wiedzieć, o jaki plac chodzi.
Warszawiakiem nie jestem, bo pochodzę z Borysławia! Mieszkam tu i tyle tego!
Za komplement "stary" szczególnie dziekuję , ale to i tak może każdy odczytać z listy!
Przybyło kilku godnych następców Lecha. Wywnioskowałem to z kilkugodzinnej lektury naszego forum.
Nie trzeba kilka godzin czytać, żeby stwierdzić, że w sumie ( na tut forum) nic się nie zmieniło. Dziecko pozna od razu i kazdy wie, że generuje taką sytuację właściciel tego forum, milczac uparcie, jak zaba w pomidorachi z uporem godnym lepszej sprawy zaniechowywując jakichkolwiek działań!
Dlatego ze światłych założeń informacyjno-turystycznych pozostaje jak widac wyłącznie funkcja kabaretowa i zwykle jaja na boczku!
Dlatego prawdziwym jest stwierdzenie, że róznych nastepców takowych - generuje absurdalna postawa zaniechania czegokolwiek przez ZG PTTK! i inne "Koleżeńskie " organy!
Polecam się: amotolek[at]wp.pl
Mobil: 506-513-421 (raczej SMS-y!)
GG: 4288996
Skype: antotolek
facebook: Antonio Osiemdziewińć

Temat: Re: Popłuczyny po komunie
Autor: Amotolek [62.121.126.14]
Data: 2007-02-18 15:11:18

Masz rację ! Ostentacja byłych postkomuchów u władzy staje sie nawet dla zwykłych obywateli żenująca! Kościelne małzeństwa byłych partyjniaków - dorabiane po latach. Uczestnictwo nachalne w mszach z durnowatym klęczeniem na oba kolana , jak baby. To nie tedy droga! Jaki masz kapitalizm, jak wszystkie kluczowe punkty w państwie są opanowane pzrez post komunę , albo kolesiów obecnych kolesiów, z rodowodami PZPRowskimi!
I do tego (teoretyczne i na pokaz!) odcinanie sie od niby własnych korzeni! Komu przeszkadzała ul. Patriotów wzdłuż linii średnicowej do Otwocka, albo ul. Stołeczna na Zoliborzu?
Polecam się: amotolek[at]wp.pl
Mobil: 506-513-421 (raczej SMS-y!)
GG: 4288996
Skype: antotolek
facebook: Antonio Osiemdziewińć

Temat: Re: Popłuczyny po komunie
Autor: Krzychu S. [83.8.151.121]
Data: 2007-02-18 16:56:58

Proszę mi wyjaśnić co ma piernik do wiatraka czyli jak się mają Twoje wywody do turystyki.

Włączam TV :polityka!!!!
Włączam radio:polityka!!!!
Otwieram gazetę : polityka!!!!
Zaglądam na Forum PTTK: POLITYKA!!

To jakiś obłęd !

Współczuję serdecznie.

Temat: Re: Popłuczyny po komunie
Autor: Amotolek [62.121.126.14]
Data: 2007-02-18 20:44:07

Proszę mi wyjaśnić co ma piernik do wiatraka
Prosze bardzo: i piernik i wiatrak maja r w środku :-).

jak się mają Twoje wywody do turystyki
Prawie kazda z moich wypowiedzi, czasem o osnowie, jak twierdzisz, politycznej - jest pisana z troską o dobro turystyki w naszym pieknym kraju i PTTK, w szczególności. Samo słowo polityka jest to dokladnie działanie prospoleczne i tego chyba nie muszę tłumaczyć! bo to nasz cel, jako działaczy w końcu!

Włączam TV :polityka!!!!
Włączam radio:polityka!!!!
Otwieram gazetę : polityka!!!!
Zaglądam na Forum PTTK: POLITYKA!!

To jakiś obłęd !

To co słuchasz i oglądasz jak wyżej z niesmakiem (więc po co ogladasz?) w radio, TV i gazetach (może jeszcze w "Koszernej" do tego?)To nie jest polityka, a jeżeli to bardzo w złym wydaniu. tu nie chodzi o żadne oddziaływania prospołeczne a tylko o partyjno-kanapowe przepychanki, jak w wierchuszce PTTK i tu jest spore podobieństwo, bynajmniej :-). Bo i jednym i drugim nie chodzi o obywateli, prostych czlonków, czy dobro organizacji, albo państwa. Liczy się tylko własne ja, kasa i dobro kolesiów, ot co!
Polecam się: amotolek[at]wp.pl
Mobil: 506-513-421 (raczej SMS-y!)
GG: 4288996
Skype: antotolek
facebook: Antonio Osiemdziewińć

Temat: Re: Popłuczyny po komunie
Autor: Amotolek [62.121.126.14]
Data: 2007-02-18 21:18:59

Takie podejście wydaje mi się zdrowsze niż socjalistyczny styl rządzenia pod szyldem kapitalizmu, o czym upewniam się od jakiegoś czasu kontestując Polską scenę polityczną.
A zobaczmy , jak nas postrzegają inne nacje:

Autentyczny artykuł w jednej z francuskich gazet...

"Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20 lat. Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudował swoja stolicę według obrazów Canaletta, a stare miasto odtworzył jako nowe.
Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami.
Kraj, w którym koncesjami rządzą monopoliści. Kraj, ze stolicą, w której centrum stoją nowoczesne biurowce, oferujące pomieszczenia po 10-35 USD za metr kwadratowy. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu.
Państwo, w którym można sobie kupić chodniki, postawić parkometry i płacić państwu tylko 10% podatku od zysku.
Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!), gdzie otrzymanie paszportu do niedawna stanowiło problem, a mimo tego ponad 3,5 mln obywateli rocznie wyjeżdża na wczasy za granicę.
Jedyny kraj byłego bloku socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno posiadać dolary, choć nie wolno mu ich kupić ani sprzedać poza bankami i kantorami.
Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami.
Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza.
Polacy..! Jak wy to robicie..?"

Polecam się: amotolek[at]wp.pl
Mobil: 506-513-421 (raczej SMS-y!)
GG: 4288996
Skype: antotolek
facebook: Antonio Osiemdziewińć