Forum członków i sympatyków PTTK
login:  
hasło:  

PTTK w internecie

Kupiłem sobie rower...

wszystkich wiadomości w wątku: 93
data najnowszej wiadomości: 2006-01-18

Temat: Kupiłem sobie rower...
Autor: Łukasz Aranowski
Data: 2005-10-28 10:01:00

Cześć!

Jak w temacie - kupiłem sobie rower.

Nie pisałbym o tym na Forum, szczególnie w dziale "PTTK w internecie" (czy jest na sali Moderator? ;-)), gdyby nie pewne moje spostrzeżenie, którym się z Wami podziele.

Ponieważ od dwóch tygodni poruszam sie po Warszawie wyłącznie rowerem nagle zaczęły mnie żywo interesować tematy takie jak budowa ścieżek rowerowych, zabezpieczenia roweru, przepisów PORD dotyczących rowerów itd. Świat z perspektywy dwóch kółek, dla człowieka który jeździł po mieście głównie samochodem lub autobusem zmienia się nie do poznania.

Ale do ad remu. ;-)

Moje zaintersowanie rowerowymi tematami po przejżeniu kilkudziesięciu stron internetowych jeszcze się wzmocniło i rzuciło mnie na różnorakie fora rowerowe i grupy dyskusyjne w tym temacie. Od pl.rec.rowery (też nazywanym przez tambylców "preclem") zaczynając, na lokalnych forach warszawskich kończąc. I wiecie co?

[...tutaj poproszę o werble, bo przechodzę do konkluzji...]

Zastanowiła mnie atmosfera na tych forach. Jest bez porównania przyjemniejsza niż wśród turystów czy "ludzi gór". Kiedyś na preclu (tym prawdziwym) był taki wątek w czym człowiek gór jest lepszy niż reszta świata. Wsród wzajemnych epitetów i prześmiewek ustalono, że w niczym. My u nas wielokrotnie chlubiliśmy się, że jesteśmy "prawdziwymi turystami". I choć pojęcia tego nigdzie nie zdefiniowaliśmy, to sądzę, że życzliwość jest jedną z cech na którą większość z Was by postawiła w odniesieniu do owego tworu personalno-językowego.

Tymczasem kolarze w miare cierpliwie odpowiadają na niekończące się te same pytania "jaki rower wybrać?", współczują komuś jak opisuje swoje zderzenie z samochodem, wspierają się w walce o ścieżki rowerowe, jeżdżą po całej Polsce na swoje imprezy, żeby pokazać że jest ich sporo itd.

A my?
A my już w drugim czy trzecim poście w wątku potrafimy nabluzgać przedpiscy rozpętując awanturę tylko dlatego że się z nim nie zgadzamy.

Pomyślcie o tym.
Atmosfera na tych i innych forach turystycznych i w szczególności górskich zależy od Was samych. Jeżeli zwracacie się do siebie w taki sposób, że ja muszę usuwać całe wątki (jak to było ostatnio - ani jedna wiadomość nie była na temat), to oznacza po prostu że jakaś dziwna frustracja spada na naszą gromadkę.

A może po prostu kupcie sobie rowery? ;-)
Jak widać pomaga! :-)

Z życzeniami uśmiechu,
Łukasz Aranowski

PS. Dzisiaj jadę na warszawską "Masę krytyczną". Do tej pory obserwowałem ją tylko z okien autobusu stojąc parę razy w gigantycznym korku. Turystów z rowerami z Warszawy i okolic też zapraszam!
http://masa.waw.pl/
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Rentgen
Data: 2005-10-28 12:08:24

[A może po prostu kupcie sobie rowery?]

Mamy, mamy, jeździmy, chwalimy sobie :-)

[poruszam sie po Warszawie wyłącznie rowerem]

Kolejny krok to kupno sakw, i w Polskę! Bo chyba nie poprzestaniesz na rowerowaniu miejskim?

[Kiedyś na preclu (tym prawdziwym)]

Ciągle chyba jednak jestes najpierw górołazem niż rowerzysta. Dla cyklisty prawdziwym preclem jest ten rowerowy :-)

Pozdrawiam
Michał

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-10-28 12:46:51

>> Kolejny krok to kupno sakw, i w Polskę! Bo chyba nie poprzestaniesz na rowerowaniu miejskim?

Popieram w 100 %.
Zuipełnie inaczej jeździ się po lesie niż po ulicach.
Ale co za truizmy w końcu ja tu piszę.

Zwłaszcza ze Wy tam koło Warszawy czy Lublina gór nie macie, a po płaskim to dla mnie istnieje tylko rower ;-)

Pozdrowienia

Basia

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2005-10-28 13:04:16

>Tymczasem kolarze w miare cierpliwie odpowiadają na niekończące się te same pytania "jaki rower wybrać?", współczują komuś jak opisuje swoje zderzenie z samochodem, wspierają się w walce o ścieżki rowerowe, jeżdżą po całej Polsce na swoje imprezy, żeby pokazać że jest ich sporo itd.

Jako kolarz też wspieram walczących o ścieżki rowerowe i spośród grona PTTK-owców jestem dość osamotniony. Szybciej dogadam się w tych sprawach z Polskim Klubem Ekologicznym i Fedaracją Zielonych niż Komisją Turystyki Kolarskiej ZG PTTK. Ze strony wierchuszki tej Komisji nawet spotkałem się z "życzliwą" uwagą, że jestem jakąś piątą kolumną. Budujące!

Pozdrowienia

Piotr Rościszewski

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: bialyzibi
Data: 2005-10-28 13:59:31

"wspierają się w walce o ścieżki rowerowe, jeżdżą po całej Polsce na swoje imprezy, żeby pokazać że jest ich sporo itd."

Jest ich sporo. Na pomoc wladz lokalnych w sprawie ścieżek też liczyć nie mogą. Nawet jak władza tak jak nasza publicznie obiecała że wybuduje ścieżki na nasypie zlikwidowanej kolejki wąskotorowej.
Zmiany następują bardzo powoli, chociaż są regiony w kraju gdzie można sobie trochę pojeżdzić.
Pozdrawiam turystów rowerowych ( kolarzy -jakoś dziwnie dla mnie brzmi ) Zibi

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Łukasz Aranowski
Data: 2005-10-28 14:38:41

Cześć!

> Kolejny krok to kupno sakw, i w Polskę! Bo chyba nie poprzestaniesz na rowerowaniu miejskim?

Wiem, wiem... ;-)
Jasne, że nie poprzestanę... ;-)

Trzeciego dnia po kupnie rowerów zrobiliśmy prawie 100 kilometrów po Chojnowskim Parku Krajobrazowym. Na jutro (ma być piękna pogoda!) zaplanowałem 120 kilometrów po Kampinoskim Parku Narodowym. Nawet dzięki naszej bazie szlaków wyczaiłem fajny szlak roweowy po KPN-ie z którego na większości trasy skorzystamy. ;-)

Aczkolwiek rowerowanie miejskie, a szczególnie śródmiejskie podoba mi się bardzo.
Myk, myk i fruuu między samochodami. ;-)

> Ciągle chyba jednak jestes najpierw górołazem niż rowerzysta.

Trudno aby dwa tygodnie na rowerze przekreśliły lata w górach... ;-)

> Dla cyklisty prawdziwym preclem jest ten rowerowy

Bo ci cykliści to zawsze byli podejrzani... ;-)

Pozdro,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Łukasz Aranowski
Data: 2005-10-28 14:45:44

Cześć!

> Zwłaszcza ze Wy tam koło Warszawy czy Lublina gór nie macie, (...)

Hmmm...
Czy ja wiem...
Karpaty mamy bliżej niż wy tam na Śląsku... ;-)

Pozdro,
Łukasz

PS. http://www.kampinoski-pn.gov.pl/gal.php?gal=rezerw&i=karpaty.jpg ;-)
Ł.
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2005-10-28 18:30:20

>kolarzy -jakoś dziwnie dla mnie brzmi

Jak sama nazwa wskazuje kolarz jeździ na kole. Nazwa ta jest powszechnie używana na Śląsku i w Czechach.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: bialyzibi
Data: 2005-10-28 18:36:16

>Jak sama nazwa wskazuje kolarz jeździ na kole. Nazwa ta jest powszechnie używana na Śląsku i w Czechach<

Ok ! Najważniejsza jest promocja turystyki rowerowej. Ja się nią też zajmuję, prywatnie i jako przodownik turystyki kolarskiej)
Ale to chyba nie skomplikowało dyskusji.
Pozdrawiam Zibi

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Tomek Dygała
Data: 2005-10-28 19:13:02

ciekawa teoria.

Tylko jak wyjaśnisz fakt że rower to faktycznie "kolo" ale kolarz to "cyklista" a kolarstwo to "cyklistika"?

pzdr.
Tomek D

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2005-10-28 23:10:58

>Tylko jak wyjaśnisz fakt że rower to faktycznie "kolo" ale kolarz to "cyklista" a kolarstwo to "cyklistika"?

Jak wynika z wygooglanego poniżej tekstu kolař to po prostu rowerzysta, a cyklista występuje równolegle tak samo jak u nas.

... vidím u přechodu kolaře, který sedí na kole ...
(... widzimy przy przejściu rowerzystę, który siedzi na rowerze ...)

I to by było na tyle

Piotr

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~A. Dreptaniec
Data: 2005-10-28 23:22:38

> Pozdrawiam turystów rowerowych ( kolarzy -jakoś dziwnie dla mnie brzmi )

Ma Pan rację. Za moich najmłodszych lat jeżdżący na rowerach nazywali się cyklistami. O ile dobrze pamiętam z historii, jescze w okresie zaborów powstało Polskie Stowarzyszenie Cyklistów (a może poprostu Polski Związek Cyklistów). Później zaczęła występować nazwa "kolarstwo", która ostatecznie zastąpiła cyklistów. Po ostatniej wojnie nazwa kolarstwo przylgnęła już tylko do dyscyplin sportowych, a więc dziś mówimy "turystyka rowerowa" i "rowerzysta", choć jeśli powiemy "turystyka kolarska" - nie jest to błędem. Na Śląsku na rowerach (na kołach) nadal jeżdzą kolarze.

Pozdrawiam! Stary Dreptaniec.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Tomek Dygała
Data: 2005-10-29 07:25:27

Tyle tylko że mieszkając 4 lata w Pradze i regularnie oglądając transmisje z wyścigu pokoju a także chodząc do czeskiej szkoły nie spotkałem się w żywym języku ze słowem "kolař".

pzdr.
Tomek D

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: bialyzibi
Data: 2005-10-29 08:50:00

>kolarstwo przylgnęła już tylko do dyscyplin sportowych<

Tylko to miałem na myśli pisząc o turystyce rowerowej.Kolarze to "Wyścig Pokoju",itd. a ja po Górach Izerskich jeżdżę jak turysta "zmotoryzowany" czyli turysta rowerowy .
Pozdrawiam, do zobaczenia na górskich szlakach rowerowych. To przepiękne połączenie miłosci do roweru i do gór.
Zibi

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Amotolek
Data: 2005-10-29 09:06:49

Trochę to jest tak jak z tym biletem kolejowy do Stalinogrodu, a i tak mozna na niego bylo dojechac do Katowic :-).
ja jeże od lat do miasta (mieszkama na saskiej Kepie, tylko rowerem, bo jak bym miał jechac autem, to na sama mysl skóra mo się marszczy na.... plecach:-). Do tego mam pare rowerow tym jeden skladak z pzred 32 lat wyszykowany super, ktorym dojeżdzam ty blisko po sklepach i mega takich, Nie strach go postawic, bo raczej nie skradna. lepsze rowery mam na dłuższe dystanse.
Mnie sie wydaje, ze to co robimy(uprawiamy? :-)) na rowerach (kołach, welocypedach itd) to jest raczej turystyka rowerowa, bo kolarstwo to inny (bardziej wyczynowy) sprzęt, przyodziewek itd.
Polecam się: amotolek[at]wp.pl
Mobil: 506-513-421 (raczej SMS-y!)
GG: 4288996
Skype: antotolek
facebook: Antonio Osiemdziewińć

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2005-10-29 09:13:15

>chodząc do czeskiej szkoły nie spotkałem się w żywym języku ze słowem "kolař".

Mój cytat pochodzi z jakiegoś czeskiego forum, a więc słowo jest niewątpliwie w użyciu

Pozdrowienia

Piotr

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Amotolek
Data: 2005-10-29 09:17:56

"...ja po Górach Izerskich jeżdżę jak turysta "zmotoryzowany" czyli turysta rowerowy ".

Masz rowerek z silnikiem na te góry :-) :-) ? fajne!
Polecam się: amotolek[at]wp.pl
Mobil: 506-513-421 (raczej SMS-y!)
GG: 4288996
Skype: antotolek
facebook: Antonio Osiemdziewińć

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: bialyzibi
Data: 2005-10-29 10:59:20

>Masz rowerek z silnikiem na te góry :-) :-) ? fajne!<

Czepianie się słówek mi nie przeszkadza ,może byc zabawne w Twoim wykonaniu.
Ci co chcieli to zrozumieli o co mi chodzi

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2005-10-29 17:08:50

>Ci co chcieli to zrozumieli o co mi chodzi

Musieli bardzo chcieć.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~A. Dreptaniec
Data: 2005-10-30 04:18:02

>do zobaczenia na górskich szlakach rowerowych. To przepiękne połączenie miłości do roweru i do gór.<

Miły Panie Zbigniewie, gdyby cofnął się dla mnie czas choć o 20 lat, to - towarzysząc na rowerze Panu, czy Panu Łukaszowi lub każdemu innemu forumowiczowi - sądzę, iż nie pozostałbym za bardzo w tyle. (Ale dziś moja ścieżka “rowerowa” to - biurko, łazienka, łóżko, łazienka, biurko).
Napisał Pan: “To przepiękne połączenie miłości do roweru i do gór”. Tak, i ja też te obie miłości przeżyłem, choć w niewielkich (lecz bardzo urokliwych) podczęstochowskich górkach jurajskich (i lasach). Jednak moje powojenne szlaki w Sudetach i Tatrach nie były już rowerowe.

Tu, na Forum, pragnę się podzielić wrażeniami “rowerowymi” z okresu mojej chłopięcej młodości, tj. do czasu najazdu niemieckiego wermachtu na Polskę w 1939 r. Nie było wtedy żadnych zbudowanych “ścieżek rowerowych”. Jednak ścieżki rowerowe istniały - były stworzone zupełnie naturalnie - rozjeżdżone rowerami tuż obok rowów odwadniających przy szosach. Same szosy też były “drogami rowerowymi”, gdyż dominowały na nich rowery, a samochód pojawiał się na szosie kilka razy w ciągu godziny (na głównych traktach dojazdowych do Częstochowy, np.: z Warszawy, “miasta” Łodzi lub “Łodzi-miasta”, Katowic - kilkanaście razy).
Ponadto istniały także naturalne kręte ścieżki rowerowe na wierzchołki zalesionych lub skalistych jurajskich górek, wydeptane między drzewami przez pieszych. Rowery nie miały wtedy kilku trybów i przerzutek, toteż pod górę trzeba było pojazd pchać - za to wielką frajdą był zjazd powrotny na hamulcach po krętej ścieżce z wystającymi korzeniami. Nieroztropni w zderzeniu z drzewem ósemkowali koła i łamali widełki.

W tamtym okresie 90 % dorosłych Polaków posiadało rowery (ilość kilkakrotnie większa,niż posiadaczy odbiorników radiowych - patefonów z tubą było jeszcze kilkakrotnie mniej, a samochodów osobowych jeszcze mniej), choć w porównaniu z cenami innych artykułów (i w porównaniu do dzisiejszych cen) - rowery były drogie. Rodziny o zamożności poniżej średniej mogły kupić używany dobry rower już po przystępnej cenie. Damskie rowery, oprócz ochrony na łańcuchu, posiadały jeszcze na tylnym kole (dla ochrony spódnicy) niciane kolorowe siateczki rozpięte między błotnikiem a piastą. Przy kierownicy, która miała różne kształty, znajdował się zaczep do umieszczenia latarki bateryjnej. Później rowery zaopatrywane były w prądnice.

W 1930 r. ojciec kupił na raty za dwie (raczej niezłe) pensje doskonały rower angielski (lub niemiecki) z oponami firmy Dunlop (które bez własnego uszkodzenia miażdżyły potłuczone szkło). Już na początku 1933 r. miał urwaną nogę powyżej kolana w wielkiej katastrofie kolejowej i doznał ogólnych ciężkich obrażeń oraz silnego wstrząsu mózgu. Kiedy po 30 godzinach odzyskał przytomność, lekarze uznali to za cud Opatrzności. Skończyły się marzenia o życiu we względnym dobrobycie. Teraz cały trud utrzymania 4-osobowej rodziny (mój braciszek miał zaledwie 2 mies,) zdany był na dwie ciężko pracujące ręce matki. Ojciec, jako młody pracownik miał niewielki staż pracy, toteż otrzymywał małą rentę. Dla niego jedynym środkiem lokomocji (oprócz poruszania się o kulach) pozostał rower. Założył pedał z noskiem, drugi pedał usunął.
Przewracający się rowerzysta natychmiast wysuwa nogę, by się nią podeprzeć i uchronić od druzgoczącego upadku. Chyba nie potrzeba większej wyobraźni, by wiedzieć, co dzieje się, gdy kaleka podczas jazdy nagle przewraca się na stronę, po której brak mu nogi. A tak się wielokrotnie działo: gdy pieszy nagle z chodnika wtargnął prosto pod rower, na gołoledzi, na śliskim śniegu, w zamarzniętej koleinie śniegowej. Wielokrotnie prostowana była kierownica i rama rowerowa - jak to wytrzymał człowiek? Podziwiałem ojca za dużą odwagę! On był naprawdę wielkim rowerzystą i z rowerem nie rozstał się do samej śmierci.
We wrześniu 1939 r. wszyscy na rowerach (6-letni braciszek na bagażniku) uciekaliśmy przed frontem. W 1945 r. ojciec został pobity przez krasnoarmiejców, ponieważ bronił przed nimi roweru. Uratował go (i rower) nadeszły akurat ficer.

Rower dostałem w wieku 11 lat. Cóż to była za radość! Poznałem wtedy bardzo wiele dróg, dróżek i ścieżek w okolicach Częstochowy. Do dziś nie zapomniałem uroków tych samodzielnych wycieczek (wakacyjnych i niedzielnych - wolnych sobót wtedy nie było). Towarzyszyła tylko cisza (ale nie idealna - co wynika z dalszej części zdania), gra nowych (z dobrym protektorem) opon, skrzypienie sprężyn w siodełku, szum wiatru w uszach, chwilami muzyka przelatującego trzmiela; a w czasie jazdy zgodnej z kierunkiem wiatru - dźwięczny śpiew skowronków, odgłosy kos ścinających łąki i zboża. Tyle dla ucha. W zależności od pory (wiosna, lato, jesień) czuło się zapachy łąk, suszonego siana, zbóż, dymów z ognisk; nawet woń rozrzuconego obornika nie wydawała się zbyt przykra. W czasie przejazdów ścieżkami wśród łąk i łanów zbóż można było przystroić kierownicę i ramę roweru chabrami i kąkolem. A ten widok cierpliwie stojącego na jednej nodze bociana!

Specjalny urok miały tzw. majówki. W pogodne niedziele kto tylko mógł zabierał wałówkę, wsiadał na rower i do lasu... Wyjeżdżały całe rodziny z rodzinami sąsiadów. Umawiano się ze znajomymi. W lesie wystarczała mała polanka lub kawałek wolnego miejsca między drzewami, żeby zjawili się muzykanci z akordeonem i skrzypcami. Tańczono i śpiewano modne tanga, walce, sztajerki, mazurki, lambethwalki i in. Młodzi zawierali znajomości. Dla muzykantów leciały datki. A jakże zupełnie inaczej, niż w domu, smakowały przygotowane przez mamę wałówki. Wszystkie te “imprezy” odbywały się zwyczajowo bez udziału jakichkolwiek organizatorów.

W wieku 19 lat uległem dość groźnie wyglądającemu wypadkowi. Mój rower miał niewidoczne nadłamanie widełek tuż pod ramą. Na zjeździe po spadku na kostce granitowej odpadło przednie koło wraz z tymi widełkami. Tylko dzięki zwinności nie zdarłem całej twarzy - doznałem tylko uszkodzenia kości nosowej.

Na zakończenie jeszcze dodam, że w pracy zawodowej większość zajęć miałem w terenie (na delegacjach), i jeśli istniały odpowiednie warunki pogodowe, to (dla zdrowia i przyjemności) do miejscowości odległych do 40-45 km starałem się dojeżdżać rowerem.

Serdecznie pozdrawiam! Pozdrowienia także dla wszystkich miłośników turystyki rowerowej.
Stary Dreptaniec.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: bialyzibi
Data: 2005-10-30 09:01:56

>Tak, i ja też te obie miłości przeżyłem, choć w niewielkich (lecz bardzo urokliwych) podczęstochowskich górkach jurajskich (i lasach). Jednak moje powojenne szlaki w Sudetach i Tatrach nie były już rowerowe<

Wspaniały post, jakże różny od tych "nerwowych" postów "dominatorów" forum.Bardzo Koledze dziękuję za przedstawienie swojej drogi życiowej, jej związku z rowerem i górami.Będę chciał przedstawić tresć Kolegi młodym , moze coś z tego zrozumieją.
Chyba niepotrzebny ten trochę smutny ton wypowiedzi, przecież ja też kiedyś zsiądę z siodełka, przestanę wędrować po wysokich górach.Wszystkich to czeka ,chociaż z tonu wypowiedzi na forum wynika ze nie wszyscy mają tego swiadomość.
Kiedyś mniej mogłem łączyć te dwie wspaniałe pasje a od 11 lat mogę w pełni realizować swoje marzenia.
Trudno pogodzić miłość do gór i turystyki rowerowej ale...Narazie dopóki siły pozwalają latem wędruję po szlakach upstrzonych dziesiątkami metrów łańcuchów, zarośniętych ściezkach czarnohorskich połonin ( kres Kresów) , wysokogórskimi tatrzańskimi dolinami. Jesień i wiosna umożliwia w górach "niższych" połączenie turystyki rowerowj i górskiej.
Jeszcze w tych aktywnych formach wypoczynku dominują góry ale pewnie za lat kilka czy kilkanaście te proporcje się odwrócą.
Podziwiamie gór z rowerowego siodełka sprawia mi rónie wielką satysfakcję jak zdobycie "narodowych gór" Słowaków czy Ukraińców.
Jurę Krakowsko- Częstochowską znam z wędrówki pieszej.
Życzę duzo zdrowia, zyciowego optymizmu i serdecznie pozdrawiam. Zibi

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Salvator
Data: 2005-11-01 17:53:02

No wsumie jest tak jak człowiek spedza zadużo czasu w lesie to dziczeje i mysli tylko o lesie ... :D

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Łukasz Aranowski
Data: 2005-11-01 22:25:58

Witam!

Parę dni temu napisałem:

> Tymczasem kolarze w miare cierpliwie odpowiadają na niekończące się te same pytania "jaki rower wybrać?",
> współczują komuś jak opisuje swoje zderzenie z samochodem, wspierają się w walce o ścieżki rowerowe,
> jeżdżą po całej Polsce na swoje imprezy, żeby pokazać że jest ich sporo itd.
> A my?
> A my już w drugim czy trzecim poście w wątku potrafimy nabluzgać przedpiscy rozpętując
> awanturę tylko dlatego że się z nim nie zgadzamy.
> Pomyślcie o tym.
> Atmosfera na tych i innych forach turystycznych i w szczególności górskich zależy od Was samych.
> Jeżeli zwracacie się do siebie w taki sposób, że ja muszę usuwać całe wątki (jak to było ostatnio
> - ani jedna wiadomość nie była na temat), to oznacza po prostu że jakaś dziwna frustracja spada na naszą gromadkę.
> A może po prostu kupcie sobie rowery? ;-)
> Jak widać pomaga! :-)

Przed chwilą zmuszony byłem usunąć cały wątek.
Zresztą, na życzenie sporej liczby uczestników forum.
Poziom wypowiedzi kolegów, którzy w nim dyskutowali spadł poniżej poziomu gruntu i twardo spadał dalej.

Czy Wam chłopaki już naprawdę jesienna handra uderza do głowy?

Piotr Rościszewski i Zbyszek Walczak - jeśli nie przyhamujecie z tonem swoich wypowiedzi, będę zmuszony na jakiś czas uwolnić forum od Waszej bytności. To samo dotyczy tych nowych uczestników, którzy zjawiają się na Forum tylko po to aby wziąć udział w wybranej pyskówce i zniknąć.

Antek - jeśli nie przyhamujesz z pisaniem bełkotu bez treści - czeka Cię to samo.

Wkurzyłem się na Was jak diabli!!!
I Wy chcecie, aby ktokolwiek Was i to Forum traktował poważnie?

Pozdrawiam,
Łukasz Aranowski
Moderator i Administrator Forum PTTK
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Zbyszek Wygoda
Data: 2005-11-01 23:37:01

"Wkurzyłem się na Was jak diabli!!!
I Wy chcecie, aby ktokolwiek Was i to Forum traktował poważnie?"

Właśnie dlatego zaglądanie i pisanie na forum przestało mi sprawiać przyjemność, powoli osiągamy poziom forum Onet-u (a, fe!). Wyraz swemu niezadowoleniu dałem zresztą chwilę wcześniej w wątku o weryfikacji GOT-u: jedno banalne pytanie dziewczyny rozpętało dyskusję na kilkanaście postów - istne bicie piany.

Miejmy nadzieję, Łukasz, że masz rację - może to jesienna chandra (a propos, przez ch- :-)).

Serdecznie pozdrawiam, z życzeniami większej kultury i rzadszej konieczności Twojej interwencji.

Zbyszek

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Łukasz Aranowski
Data: 2005-11-02 08:08:42

Cześć!

> (a propos, przez ch- :-)).

Tak się, kurcze, wahałem w tej sprawie, ale byłem taki zły, że nie chciało mi się spojrzeć, gdyż piana kapała mi z ust.

Właściwe persony zostały ostrzeżone i obiecać Ci mogę, że porządek przywrócimy. Wątek o GOT to jeszcze pikuś, dobrze, że nie musiałeś czytać tych idiotyzmów w wątku usuniętym. Forum ONET-u to przy tym pikuś. Gdzie Ci ludzie się tego uczą?

Pozdro,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: bialyzibi
Data: 2005-11-02 08:17:07

>Forum ONET-u to przy tym pikuś. Gdzie Ci ludzie się tego uczą?<

Usunąć wątek i juz lepsze samopoczucie Łukaszu?
Mało Ci trzeba do szczęścia.
Pozdrawiam
Zibi

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2005-11-02 12:13:44

>Piotr Rościszewski i Zbyszek Walczak - jeśli nie przyhamujecie z tonem swoich wypowiedzi, będę zmuszony na jakiś czas uwolnić forum od Waszej bytności.

Poczyłem się jak na boisku ping-ponga, gdy sędzia zawołał, żebym się nie powtarzał. Zastanawiam się, czy takie boisko jest komuś potrzebne.

Pozdrowienia

Piotr

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Kuba
Data: 2005-11-02 12:35:15

"Zastanawiam się, czy takie boisko jest komuś potrzebne."

Załóż koniecznie o tym nowy wątek.
Zbyszek już to zrobił.

Serdeczności,

Kuba

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Jacek Potocki
Data: 2005-11-03 15:28:10

> Jak w temacie - kupiłem sobie rower <

GRATULACJE!!!

> rowerowanie miejskie, a szczególnie śródmiejskie podoba mi się bardzo. Myk, myk i fruuu między samochodami. ;-) <

Po Warszawie nie jeździłem (ani rowerem, ani samochodem), ale w czasach gdy mieszkałem we Wrocławiu (i nie miałem samochodu), jeździłem głównie rowerem i nieraz wychodziło szybciej niż autobusem "pospiesznym", o tramwajach nie wspominając. Tylko, że wrocławskie ulice są w takim stanie (a wtedy były w jeszcze gorszym), że w końcu rower się rozsypał :-(

A' propos rowerów - zajrzyj tam: www.prw.pl/index.jsp?id=181

pozdrawiam

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Jacek Potocki
Data: 2005-11-03 15:34:46

> Za moich najmłodszych lat jeżdżący na rowerach nazywali się cyklistami. <

Słyszałem jeszcze inne ładne określenie: pedalarze ;-)

Pozdrawiam wszystkich pedałujących. I zapraszam na szlaki rowerowe w rejonie Jeleneij Góry.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: WoBa
Data: 2005-11-03 15:36:45

> Słyszałem jeszcze inne ładne określenie: pedalarze ;-)

A propos komentator Eurosportu w bezpośredniej transmisji stwierdził, że Lance Armstrong to po prostu dziecko dwóch pedałów... . Nic dodać nic ująć :-)

Pozdrawiam

WOJTEK

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Jacek Potocki
Data: 2005-11-03 15:38:37

To ś.p. Ciszewski popnoć powiedział tak kiedyś o Szurkowskim.

pozdrawiam

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: WoBa
Data: 2005-11-03 15:39:52

Być może. Ja to spotkałem n jakiejś stronie z kwiatkami dziennikarskimi gdzie było napisane o Armstrongu...

Pozdrawiam

WOJTEK

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Andrzej S.
Data: 2005-11-04 15:54:07

Do admina: prosze usunąć ten post z tego wątku, bo jest chyba nie na temat. ;-)
A.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: WoBa
Data: 2005-11-04 15:56:18

Ależ jak najbardziej jest... anonimie

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Andrzej S.
Data: 2005-11-04 15:58:04

Przepraszam, to nie moja wina. Tak niefortunnie działa to forum. Odpowiadałem na post kol. Łukasza, który się wciął w spokojną i miłą dyskusją o kołach, kolarstwie i rowerowaniu swoim tekstem o wycinaniu wątków.
Tylko że automat wcisnął moją odpowiedź pod Twoją. Przepraszam, nie planowałem tego.

A co do dziecka dwóch pedałów, to i ja słyszałem że to o Szurkowskim było.

I dodam jeszcze swoje 3 gr na temat kolarstwa i cyklizmu. Gdy w Warszawie powstawało Towarzystwo Cyklistów, to w mniej więcej w tym czasie powstawały w Wielkopolssce towarzystwa kołowników. Tak: "Kołowników". Spotkałem oryginalne dokumenty z taką nazwą m.in. w muzueum w Jarocinie.

Pozdrawiam kolarzy i rowerzystów :-)
Anonim ;-)
A.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Łukasz Aranowski
Data: 2005-11-04 17:11:16

Witam!

> Tak niefortunnie działa to forum.

To forum, Kolego, właśnie działa fortunnie. Jak odpowiadasz na jakiś post - wciśnij "odpowiedz" pod tym postem, a nie na końcu wątku i będzie działało. A to, że głupie phpBB nie obsługuje wątkowania i ludzie sie odzwyczaili, to już nie moja wina.

Pozdro,
Łukasz

PS. A wydaje mi się, że akurat Ty odpowiedziałeś na właściwy post... ;-)
To Woba nie pojął żartu. ;-)
Ł.
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~A. Dreptaniec
Data: 2005-11-04 18:54:41

Witam bardzo serdecznie!

> “A my już w drugim czy trzecim poście w wątku potrafimy nabluzgać przedpiscy rozpętując awanturę tylko dlatego, że się z nim nie zgadzamy”. <

Pojawiłem się na tym Forum 3 miesiące temu, zabierając głos ściśle w granicach określonych wątkiem. Jednakże dwoje moich adwersarzy wkrótce WYMYŚLIŁO “dyskusję” na bocznym, pozamerytorycznym torze - tylko po to, by pozwolić sobie po arogancku na ZŁOŚLIWE DRWINY, WYSZYDZANIE i obrażanie mnie!

Zrozumiałem, że jestem tu tylko intruzem nie posiadającym dostatecznej wiedzy o działalności PTTK, a tym bardziej o jego kadrach (serio - bez jakichkolwiek podtekstów).
List, zamieszczony poniżej, przygotowałem o wiele wcześniej, toteż jego wstęp dot. “oazy” już się nieco zdeaktualizował.

Szanowny Panie Łukaszu!

Na wstępie zacytuję fragment opinii napisanej przez Panią Monixer:
... “to Forum jest oazą kultury i wyszukanych form (no, mogłoby być jeszcze lepiej, ale ideał to rzadkie zjawisko)”.
Tak! Ideał - to rzadkie zjawisko. Niestety w tej “oazie” trafić można też czasem na mętne “bajorko” o odmiennej, nieprzyjemnej woni.
Właśnie zamierzam powiedzieć o tym, co nie powinno zdarzać się na Forum. Zwykle wypowiadam się zwięźle i w sposób zrozumiały dla osób o przeciętnej inteligencji. Proszę mi jednak wybaczyć, iż dla osób uwielbiających “bajorka” zastosuję nieco “łopatologii”.

Gafa może przydarzyć się każdemu, ale szybkie zrozumienie jej i zdolność do przeproszenia jest wykładnikiem dobrego wychowania (kindersztuby) i kultury osobistej!
Postanowień regulaminowych przestrzegają osoby kulturalne. A co z tymi bez właściwej kindersztuby? Należy mieć odwagę do ich UPOMINANIA, jak to uczynił w wątku “W Tatrach” Pan Krzychu S. (choć w meritum sprawy był moim adwersarzem): “Kończ Waść! Wstydu oszczędź!” (jego post z 4 VIII godz. 23.49 i uzupełnienie w poście z 7 VIII godz. 23.38): ““Cytat “Kończ Waść, wstydu oszczędź” [...] odnosi się [...] do żenujących wypowiedzi. Uważam, że Twoje posty skierowane do kol. Dreptańca są niesmaczne [...] Po prostu stanąłem w jego obronie””.
Niestety, wobec niepoprawnych zadziornych osobowości żadne upomnienia nie odnoszą skutku. Pan “any” - już po powyższych upomnieniach - w poście z 10 VIII godz. 23.35 posunął się nawet do jaskrawego OBRAŻENIA mnie ZMYŚLONYMI pozamerytorycznymi FAŁSZYWYMI “zarzutami” (... “nagradzający zaufanych ludzi systemu”), a to tylko dlatego, że zabrakło mu przekonywających argumentów w merytorycznym sporze (czyt. post Pana Łukasza Aranowskiego do Pani Basi Z. z 4 VIII godz. 21.52 w wątku “W Tatrach”: “Argumenty Kol. Dreptańca są po prostu najlepsze z możliwych”.

Czy to należy do zachowań kulturalnych i przyzwoitości, kiedy nie mogąc pokonać adwersarza merytorycznie, skacze mu się do gardła z wymyślonymi (podkreślam “wymyślonymi”) pozamerytorycznymi “zarzutami”, w arogancki sposób SZYDZI SIĘ z niego i OBRAŻA?!
Niech takie postępowanie ocenią inni Forumowicze. Pan Krzychu S. już to odważnie uczynił.

Zacytuję jeszcze fragment postu Pana Łukasza Aranowskiego do Pani Basi Z., która (pomimo upomnienia udzielonego już Panu “any”) dzielnie sekundowała Panu “any” swoim niekompetentnym, aroganckim i przemądrzalskim “ględzeniem” (użyłem jej własnego słowa) na zmyślony przez nią pozamerytoryczny temat. Pan Łukasz: “Miałem fart - trafiło mi się PTTK, Koledze Dreptańcowi trafiła się Rada Zakładowa. [...] Z czego tu się śmiać??? Wyjaśnijcie mi, bo ja jakoś nie rozumiem!”

Uznaję obszerną wiedzę Pani Basi Z. w zakresie Jej profesji, ale znajomość (?!) ŻYCIA - to już inna “wiedza” - i robienie ze starszego o 30 lat od siebie człowieka - życiowego niedorajdy i głupka (i dawanie mu pouczeń) - jest aroganckim NIEPRZYZWOITYM RZEMĄDRZALSTWEM! (Każdy przemądrzalec ma wiedzy na zakalec). ZMYŚLANIE NIEPRAWDZIWYCH “faktów” i imputowanie ich swojemu adwersarzowi w celu NAIGRAWANIA SIĘ z niego też nie należy do przyzwoitości, ”żeby nie napisać gorzej” (cytat z postu Pani Basi Z. do Pana Łukasza).

Powyżej przedstawiłem to, co nie powinno się zdarzać na Forum, tj. UCZUCIE WROGOŚCI do osoby, której nie dało się pokonać w sporze merytorycznym, i PRAGNIENIE DOKUCZENIA jej - gdy chore WYBUJAŁE AMBICJE nie pozwalają pogodzić się z porażką.

Jeżeli nie zostanę PRZEPROSZONY (przez młodszych ode mnie o całe pokolenie lub o dwa) za OBRAZĘ, DRWINY i robienie ze mnie (starego, wielce doświadczonego życiowo człowieka) niedorajdy i życiowego GŁUPKA - nie zmienię swojej opinii o poziomie kultury i dobrego wychowania tych osób (i to jest ZASADNICZY POWÓD, dla którego w tym wątku powyższą sprawę poruszyłem!).

Dla zaintrygowanych Forumowiczów, którzy chcieliby wyrazić własną opinię o tym, co psuje przyjemną atmosferę w tej “oazie”, czyli “jak ulepszyć Forum”, podaję niektóre linki do tej sprawy (wszystkie w wątku “W Tatrach”): Ala i Jurek 31 VII; Dreptaniec 2 VIII; Krzychu S. 2 VIII; Dreptaniec 3 VIII; any 3 VIII godz.22.27; Dreptaniec 4 VIII; Aranowski 4 VIII godz.21.52; any 4 VIII godz. 22.20; any 4 VIII godz. 22.27; Krzychu S. 4 VIII godz.23.49; Krzychu S. 7 VIII godz.23.38; bzycus 5 VIII; Basia Z. 5 VIII godz.9.26; Aranowski 5 VIII godz.10.10; Aranowski 5 VIII godz.10.16; Basia Z. 5 VIII godz.14.35; Aranowski 5 VIII godz.15.22; Basia Z. 5 VIII godz.15.48; Aranowski 5 VIII godz.16.27; replika Dreptańca 7 VIII; any 7 VIII godz.21.19; Dreptaniec 10 VIII; any 10 VIII godz.23.35; Dreptaniec 4 XI; Krzychu S. 7 VIII godz.23.38.

Kończę cytatem Staszka z wątku Wojtka B. “Jak nas widzą, tak (o) nas piszą”: “Co do obrzucania się błotem na forum - jest to wyłącznie kwestia kultury osobistej i wychowania”.

Serdecznie pozdrawiam! Rozczarowany Dreptaniec-Anonim.

PS:
List ten przygotowałem już o wiele wcześniej, lecz z obawy, czy nie zostanę jeszcze bardziej “pogryziony”, nie miałem odwagi wysłać go na Forum.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Andrzej S.
Data: 2005-11-05 23:07:43

Ł> To forum, Kolego, właśnie działa fortunnie. Jak
Ł> odpowiadasz na jakiś post - wciśnij "odpowiedz" pod tym
Ł> postem, a nie na końcu wątku i będzie działało. A to, że
Ł> głupie phpBB nie obsługuje wątkowania i ludzie sie
Ł> odzwyczaili, to już nie moja wina.

Wcisnąłem "odpowiedź" we właściwym miejscu. Tak jak teraz. Zresztą w drzewku widać że dobrze wcisnąłem.
Problem w tym, że gdy się chce obejrzeć "zobacz wszystkie posty w wątku" to one są sortowane wg czasu a nie wg drzewka. I stąd nieporozumienia.
A.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Łukasz Aranowski
Data: 2005-11-06 17:48:44

Cześć!

> Problem w tym, że gdy się chce obejrzeć "zobacz wszystkie
> posty w wątku" to one są sortowane wg czasu a nie wg drzewka.
> I stąd nieporozumienia.

Długo myślałem jak to sortować.

Szczerze pisząc sam do tej pory nie wiem czy tak jest dobrze. Po prostu poszedłem za przykładem phpBB i ostatnie posty ukazują się na końcu. Jeżeli forumowicze uznają, że to błąd - zmienię.

Przypominam innym czytającym:
Chodzi o sortowanie postów na stronie ze wszystkimi listami w wątku. Np.:
http://forum-pttk.pl/index.php?co=watek&w=20925
Czy mają być posortowane według daty, czy mają być spłaszczeniem drzewa postów?

Czekam na opinie.

Pozdro,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Tomek Dygała
Data: 2005-11-06 17:58:58

ja bym wolał spłaszczenie drzewa.

pzdr.
Tomek D

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Amotolek
Data: 2005-11-06 18:38:46

Mnie sie wydaje, że wg daty. Jak szukam, które posty zostałymi wycięte, to patrzę po datach i łatwo wtedy by bylo znaleźć , bo KAZDY post skierowany na forum umieszczam kontrolnie w osobnym pakiecie na dysku i po stwierdzeniu, że został ocenzurowany biegam po drzewie jak wewiórka i szukam, żeby od razu zaznaczyć jego treść w kopii na dysku - kolorem czerwonym i mam wtedy szybko przegląd tego, co nie znalazło uznania z różnych, czasem absolutnie niejasnych powodów i podpadło pod cenzoren :-)
Polecam się: amotolek[at]wp.pl
Mobil: 506-513-421 (raczej SMS-y!)
GG: 4288996
Skype: antotolek
facebook: Antonio Osiemdziewińć

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-11-07 12:45:23

Jesli Pan Panie Dreptaniec poczuł się urażony moją pisaniną to bardzo serdecznie Pana przepraszam.

Przyznam, że dawno już zapomniałam o naszej dyskusji z początku sierpnia (zaraz potem wyjeżdżałam na ponad 2 tygodnie na Ukrainę i po powrocie nie wracałam do dawnych dyskusji). Zapomniałam też o co istotnie w tej dyskusji chodziło i nie przypuszczałam że tak długo będzie Pan chował urazę do mnie, którą w obecnym poście był Pan łaskaw wyrazić.

Jeśli Pan sobie życzy chętnie na spokojnie powrócę do spraw o których dyskutowaliśmy wtedy.
O ile pamiętam chodziło o udostępnienie Morskiego Oka.

Otóż ja jestem zdecydowanie przeciwna wszelkim ułatwieniom dostępu w góry - w tym kolejkom linowym, furkom góralskim czy wyciągom.

Dlaczego o tym bardzo chętnie podyskutuję w osobnym wątku.

Pozdrawiam.

Basia Zygmańska

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Łukasz Aranowski
Data: 2005-11-07 12:57:52

Cześć!

> Jeśli Pan sobie życzy chętnie na spokojnie powrócę do spraw o których dyskutowaliśmy wtedy.

Błaaagaaam!!! Nieeeeee!!!
Już koledzy (A.D. i Any) raz powrócili parę dni temu i musiałem kasować. Dajcie mi chwilkę spokojnie popracować, a nie ciągle pilnować forum.

Na wzór "dnia pieszego pasażera" chyba warto skrzyknąć "dzień sympatycznego forumowicza". Puścimy jakąś muzyczkę, zmienimy tło na różowe i zrobi się miło i przyjemnie. ;-)

Pozdrawiam,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-11-07 13:03:27

Ja po prostu nie przypuszczałam że dla kogoś rzeczy o których dyskutowaliśmy te 3 miesiące temu mogą być na tyle istotne, że aż do teraz o tym pamiętał i że tak długo czuł się urażony.

Tym bardziej że ja osobiście więcej już do tamtej dyskusji zupełnie nie wracałam.

Przeciez w powyższym memoriale Pana Dreptańca zostałam wywołana po nazwisku z 5 lub więcej razy, więc czuję się zobowiązana odpowiedzieć.

Oczywiście jeśli poczuł się urażony to przepraszam.
Wcale też nie muszę dyskutować jesli Pan Dreptaniec nie chce.
Ale jeśli chce - staję do dyspozycji.

Pozdrowienia.

Basia

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: any
Data: 2005-11-07 13:07:21

> Błaaagaaam!!! Nieeeeee!!!

Pozwól, że jeszcze ja na chwilkę w tej materii.
Pana Dreptańca przeprosiłem przed kilku miesiącami, cytując, co zacytował pominął moje przeprosiny i krótkie wyjaśnienie.
Nie wiem dlaczego i nie zamierzam tego drążyć.

Deklaruję ponownie gotowość do dyskusji w temacie, bez wycieczek osobistych i rad zakładowych.

Oczywiście za Twoim przyzwoleniem. I tyle w tym temacie.

--
pozdrawiam
any

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-11-07 13:13:44

No właśnie, ja też proponuję dyskusję merytoryczną bez wycieczek osobistych i bez wzajemnego obrażania się.

Tym bardziej że niestety w Tatrach jest coraz gorzej i coraz więcej rejonów ma być udostępnianych (po stronie słowackiej).

No ja się obawiam że po prostu nam te Tatry zadepczą.

Pozdrowienia.

Basia

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Henek
Data: 2005-11-07 13:39:40

>a wzór "dnia pieszego pasażera" chyba warto skrzyknąć "dzień sympatycznego forumowicza". Puścimy jakąś muzyczkę, zmienimy tło na różowe i zrobi się miło i przyjemnie. ;-)

Na wsi by Ci powiedzieli: co to za zabawa bez zadymy ???
:-)
Pzdr Henek

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-11-07 13:41:57

Osobiście jestem zdania, że jeśli bez wątkowania - to wg czasu.
Jak ktoś chce wątek - ma do wyboru inne ustawienia.

Po ostatnich zadymach usilnie dopraszam się o możliwośći "ignoruj tego forumowicza" i "ignoruj ten wątek".
Lub przynajmniej "oznacz ten wątek jako przeczytany".

Pozdrowienia.

Basia

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Krzysztof Koterba
Data: 2005-11-07 13:54:57

>No ja się obawiam że po prostu nam te Tatry zadepczą.<

Dość chwilę się zastanawiałem, czy zabrać tutaj głos - w końcu zdecydowałem, że nie wysiedzę cicho. Bez obrazy Basiu, ale mam wrażenie, że Ty albo w Tatry nie jeździsz, albo opanowałaś sztukę fruwania czy jakiejś lewitacji. Mi też się serce kroi gdy widzę stosy śmieci wzdłuż szlaków, też mi się marzy samotność wśród górskiej przyrody. Ale my niestety nie urodziliśmy się 200 lat temu, żyjemy tu i teraz, i nie jesteśmy jedyni, którzy chcą przebywać w górach. Niestety, trzeba się tym dzielić z wszystkimi - nawet z tymi, którzy z tych gór chcą wziąść coś innego niż my i inaczej niż my.

Miałem kiedyś znajomego, który twiedził, że po górach chodzi po to by je zadeptać, by były niższe. A chodził naprawdę sporo :-)

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof Koterba :-)

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Jacek Potocki
Data: 2005-11-07 14:24:01

> ...nie jesteśmy jedyni, którzy chcą przebywać w górach. Niestety, trzeba się tym dzielić z wszystkimi <

Dokładnie tak. Powinniśmy się dzielić nimi z tymi, którzy w górach przebywają stale. My tam jesteśmy gośćmi, przyroda jest u siebie. I dlatego nie można zadeptywać gór w sposób nie pozostawiający miejsca dla dziekiej przyrody.

pozdrawiam

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-11-07 14:16:09

W jednym masz rację - wyjątkowo rzadko jeżdzę w Tatry w sezonie, bo po prostu nie lubię tłoku.

Latem jeżdżę w inne góry (np. na Słowację, Ukrainę) nie tak zadeptane.
W Tatrach czasem pojawiam się wiosną lub jesienią.

A w sobotę byłam w Beskidach, konkretnie na Pilsku. Spotkałam na szlaku może z 5 osób i były to spotkania bardzo miłe - z każdym zamieniłam kilka słów.

Cała tamta dyskusja sprowadzała się od tego jak dalece "ułatwiać" dostęp w góry.

Padły między innymi argumenty:
"Osoba starsza, dziecko czy osoba niepełnosprawna też ma prawo zobaczyć góry".

Otóż ja osobiście (z całym szacunkiem dla osób starszych czy niepełnosprawnych) jestem zdania że nie.

O ile uważam ze absolutnie wszelkie budynki użyteczności publicznej powinny być dostępne dla wózków inwalidzkich, to uważam również, że nie powinno być góralskich furek w Morskim Oku.
Tym bardziej że większość ich pasażerów to zdrowi ludzie w średnim wieku i mogliby śmiało przejść te 9 km pieszo.
Niepełnosprawni i starsi stanowią może z 5 % wszystkich pasażerów furek, więcej jest rodzin z dziećmi.

Nie uważam jednak za konieczne aby każde dziecko już wieku lat 3 miało być obowiążek w Morskim Oku.

Dopuszczam oczywiście możliwość że grupa osób niepełnosprawnych mogłaby zorganizować wycieczkę w Tatry i wówczas _za specjalnym zewoleniem dyrekcji TPN_ mieliby prawo podjechać specjalnym busem do Morskiego Oka.

Nie róbmy jednak z wyjątków reguły.

Tak samo jestem zdecydowanie przeciwna dalszemu udostępnianiu gór poprzez budowę nowych wyciągów.

Tyle się słyszy o nowych planach gmin. To budowa wyciągu na Lipowską to budowa kolejki krzesełkowej na Babią Górę z Lipnicy Wielkiej.

Argumenty podobne do tamtych, które w dyskusji 3 miesiące temu podał Pan Dreptaniec :
"Osoby starsze i niepełnosprawne też mają prawo zobaczyć góry, więc dla nich ten wyciąg będzie jedyną dostępną możliwością osiągnięcia (i wstawić np. Lipowskiej lub Babiej)".

Otóż ja się takiej argumentacji stanowczo sprzeciwiam.

Pozdrowienia.

Basia

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Andrzej S.
Data: 2005-11-07 14:35:01

Ja też bym zostawił jak jest. Do tej pory nie przeszkadzało mi to. Jak potrzebne drzewko, to się przegląda wątek z drzewka.
Może co najwyżej mały komunikat na górze (już po ukazaniu się wszystkich postów w wątku) z informacją, że wątek posortowany wg czasu, żeby ktoś mniej zorientowany miał zielone na białym jak to działa.
A.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Andrzej S.
Data: 2005-11-07 14:46:48

A może by tak w ramach profilaktyki dołączyć do strony jakąś muzyczkę w tle. Tylko taką bardzo relaksacyjną, kojącą nerwy i nie wywołującą agresji.

Muzyka, czy dźwięki w ogóle, ma kolosalny i niedoceniany wpływ na ludzie nastroje.
Najlepszym przykładem jest wielkie miasto. Na jednej z mas krytycznych (czytelnicy tego wątku wiedzą co to takiego ;-) które się odbywają w miejskim hałasie, wśród ryku klaksonu kilkudziesięciu samochodów, doszło do siłowych rozwiązań - pani kierowca ze złości wjechała w rowerzystę, by wyładować stres.
A w górach, czy w lesie, gdzie spokój i gdzie słychać tylko szum strumyków i ptasi świergot, ewentualnie skrzypienie łańcucha ;-) jeszcze mi się nie zdarzyło nikomu pokazać 'fak of' ani nawet wystawić języka.
A.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Łukasz Aranowski
Data: 2005-11-07 14:55:22

Cześć!

> Na jednej z mas krytycznych (czytelnicy tego wątku wiedzą co to takiego ;-) które się odbywają
> w miejskim hałasie, wśród ryku klaksonu kilkudziesięciu samochodów, doszło do siłowych
> rozwiązań - pani kierowca ze złości wjechała w rowerzystę, by wyładować stres.

Gdy w zeszłym miesiącu byłem na Masie po raz pierwszy, to spodobało mi się bardzo. Lecz nie dziwie się, że osoba spiesząca się i uwięziona przez godzinę w samochodzie może przeżywać stres. Niezależnie od dźwięków... ;-)

Co nie zmienia faktu, że na Masę Krytyczną będę jeździł od tej pory co miesiąc. ;-)

Pozdro,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Amotolek
Data: 2005-11-07 15:31:28

"Na jednej z mas krytycznych (czytelnicy tego wątku wiedzą co to takiego które się odbywają w miejskim hałasie, wśród ryku klaksonu kilkudziesięciu samochodów, doszło do siłowych rozwiązań - pani kierowca ze złości wjechała w rowerzystę, by wyładować stres."

Super! to mi się podoba, ale jaja! Kiedy jest najblizsza MASSA? Biorę wiec wtedy ten najmocniejszy z moich rowerów nie do zdarcia i stawię się niezawodnie. Serdecznie pozdrawiam ANToTrollek
Polecam się: amotolek[at]wp.pl
Mobil: 506-513-421 (raczej SMS-y!)
GG: 4288996
Skype: antotolek
facebook: Antonio Osiemdziewińć

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2005-11-07 16:05:40

>"Osoby starsze i niepełnosprawne też mają prawo zobaczyć góry, więc dla nich ten wyciąg będzie jedyną dostępną możliwością osiągnięcia (i wstawić np. Lipowskiej lub Babiej)".

Jak ktoś nie ma nóg, to nie zostanie mistrzem świata w biegach. Tak samo nie musi zobaczyć konkretnie Tej Góry. Może zadowolić się setką innych, przez które prowadzą szosy, a przy nich są parkingi z punktami widokowymi.

Czytałem kiedyś o niepełnosprawnym bez nóg, który tak długo trenował, aż wyszedł na kilka dosyć wysokich szcztów, m.in. na Mont Blanc. Innym razem czytałem o grupie niepełnosprawnych, która na wózkach inwalidzkich dotarła na przylądek Horn, ajdąc na nich kilkadziesiąt kilometrów. I o nich można śmiało powiedzieć, że skorzystali ze swojego prawa do zobaczenia i zdobycia czegokolwiek zapragnęli. I olali wszystkie wyciągi, kutry i inne udogonienia.

A jak ktoś jest leniwy, to po co mu budować wyciągi w środku parku narodowego?

Pozdrowienia

Piotr

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-11-07 16:26:49

Ten drugi przypadek - przylądek Horn to brat Ryśka Pawłowskiego (tego znanego himalaisty), który miał tragiczny wypadek w czasie prac wysokosciowych i od tej pory jest przykuty do wózka. Ogromnie podziwiam ich determinację.
Jak się czyta o takich wyczynach to widać, że na prawdę chcieć to móc.

Pozdrowienia.

Basia

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Krzysztof Koterba
Data: 2005-11-07 21:28:36

Na początku sierpnia miałem szczęście wcześnie rano wchodzić z Wołosatego na Tarnicę. Byłem sam, byłem pierwszy, szedłem cicho (na tyle na ile można). Wchodząc na połoniny wypłoszyłem sarny - mimo mej wielkiej miłości do gór czułem się intruzem.

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof Koterba :-)

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Krzysztof Koterba
Data: 2005-11-07 21:36:57

Problem w tym, że mało co jest białe albo czarne, zdecydowana większość spraw jest w różnych odcieniach szarości. Całkowicie zgadzam się z Tobą, że nie można budować wyciągów wszędzie gdzie ktoś sobie wymyśli, czy też dróg asfaltowych. Z zaniepokojeniem czytam o wyciągu na Lipowską, a wyciąg na Babią uważam za zbrodnię. Ale nie mogę zgodzić się z Twoim zdaniem, że osoby stare czy niepełnosprawne powinny potrzebować specjalnego zezwolenia na oglądanie gór, więcej - że nie mają prawa ich oglądać! (czepiam się słówek z premedytacją :-) ). Mam wrażenie, że Ty Basiu się nigdy nie zestarzejesz i do samej śmierci będziesz w pełni sprawna - czego szczerze Ci życzę.

Obawiam się jeszcze czegoś innego, że jak zlikwidujesz furmanki do Moka, to albo liczba ludzi tam się nie zmniejszy (ew. o, jak piszesz, 5% tych co nie są w stanie dojść), albo zwiększy się w innym rejonie Tatr.
A jeśli Pan Dreptaniec napisał, że należy wybudować wyciąg na Babią, to ... no nie wiem!

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof Koterba :-)

P.S. Ja pod Pilskiem (na Miziowej) byłem dwa tygodnie temu - pogoda super, widoki cudowne, ludzi mało. Ale mój trzylatek nie ma tego szczęścia i na Miziowej musiał być bo ma kompletnie walniętych rodziców :-)

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-11-08 08:10:03

Po pierwsze - nigdzie nie pisałam że p. Dreptaniec jest za tym aby budować wyciąg na Lipowską czy Babią.

Napisałam wyraźnie, że potencjalni budowniczy tych wyciągów używają _tych samych argumentów_ co p. Dreptaniec, a mianowicie że góry są dla wszystkich.

Po drugie - mam na pewno sporo więcej lat co Ty (sądząc choćby po wieku dzieci ;-) ) i sporo szczytów jest już poza moim zasięgiem.
Ale umiem się zadowolić tym do czego mam dostęp na miarę swoich możliwości i potrafię zdobyć sama bez "sztucznych ułatwień".
Staram się w miarę dbać o swoją kondycję (chociaż jest to trudne z racji pracy non-stop przed komputerem).

Satysfakcję sprawia mi to co osiągnę sama.
Przypuszczam, że wieku lat 70 satysfakcję sprawi mi to że np. samodzielnie dojdę na Halę Gąsienicową (oby tak było i obym nie rozchorowała się wcześniej).

Zasadnicze pytanie :

"Gdzie jest granica udostępnienia gór" ?

Jeden (tak jak ja) powie "żadnego udostępniania".
Drugi "furki do MOka i kolejka na Kasprowy OK, ale nic ponadto"
A trzeci powie "Jeśli udostępniony jest Kasprowy - to dlaczego nie ma być udostępniona Babia Góra ?"

No to gdzie jest ta granica ?

Pozdrowienia

Basia

P.S. Chodziłam ze swoimi dziećmi po górach od czasu kiedy mieli po 1,5 roku, ale jakoś nigdy nie korzystaliśmy z kolejek, wyciągów czy furek.
Jak byli mali to nosiliśmy ich z mężem w nosidełkach, od wieku około 3 lat dreptali na swoich nóżkach.
Wybieraliśmy na początek niższe górki (Pogórze, Beskidy) w Tatry (nie licząc dolinek reglowych) pojechali z tatą po raz pierwszy jak mieli 11 i 6 lat i od razu weszli na Czerwone Wierchy.
Teraz mają za sobą niezłe osiągnięcia górskie (Kaukaz, Pik Czerskiego nad Bajkałem).

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~A. Dreptaniec
Data: 2005-11-08 08:48:09

> Pana Dreptańca przeprosiłem przed kilku miesiącami, cytując, co zacytował pominął moje przeprosiny i krótkie wyjaśnienie. Deklaruję ponownie gotowość do dyskusji w temacie, bez wycieczek osobistych i rad zakładowych. <

Oto kopia “przeprosin” Pana Any:
“Nie zamierzam nikomu prawić impertynencji, jeżeli ktoś, na podstawie moich poprzednich postów odniósł takie wrażenie, najmocniej przepraszam, nie było moją intencją ubliżanie komukolwiek [..] Ja zastanawiając się nad pańskim protestem pytam, a co z tymi, którym rada zakładowa przed trzydziestu laty także dała skierowanie na wczasy do Zakopanego, ale dzisiaj nie stać ich na przyjazd w Tatry?

Jeśli się “ktosiowi” najpierw “pluje w twarz, a potem mówi, że jeżeli “ktoś” odniósł takie wrażenie (że został opluty), to najmocniej przepraszam, nie było moją intencją ubliżanie... - to czy jest to “przeproszenie? a już po 10 wierszach wraca się znów do drwin o Radzie Zakładowej, by w następnym poście obelżywie uczynić niedwuznaczną aluzję o zafundowaniu Dreptańcowi wczasów jako nagrodę dla zaufanego człowieka systemu. Ponadto Pan Any skierował “przeproszenie” nie do mnie, tylko do jakiegoś “ktosia”.

> Deklaruję ponownie gotowość do dyskusji w temacie, bez wycieczek osobistych i rad zakładowych. <

Po co? w celu rozmycia sprawy wyszydzania Dreptańca?!

Pozdrawiam! Stary Dreptaniec

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Krzysztof Koterba
Data: 2005-11-08 09:09:10

>No to gdzie jest ta granica ?<

Chyba już wiem - tam, gdzie każdy ją sobie we własnych przekonaniach postawi. Faktycznie nie ma sensu przekonywanie się kto ma rację, bo własne przekonania nie zależą od argumentów, ale raczej od własnego doświadczenia życiowego, który każdy z nas ma inne.

Pozostaje mieć nadzieję, że ci co decydują gdzie ma być ta granica ułatwień w udostępnieniu gór, będą ją mogli postawić w rozsądnym, choć pewnie mało kogo satysfakcjonującym, miejscu.

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof Koterba :-)

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~A. Dreptaniec
Data: 2005-11-08 09:12:34

> Jesli Pan Panie Dreptaniec poczuł się urażony moją pisaniną to bardzo serdecznie Pana przepraszam. <

Ucieszyłbym się bardzo, gdyby nie to warunkowe “Jeśli”.

> nie przypuszczałam że tak długo będzie Pan chował urazę do mnie <

“Uraza” - to nie choroba, która przemija i zanika w pamięci. Uraza - to nieustający ból, który nie pozwala zapomnieć.

> Jeśli Pan sobie życzy chętnie na spokojnie powrócę do spraw o których dyskutowaliśmy wtedy. O ile pamiętam chodziło o udostępnienie Morskiego Oka. <

A ja, o ile pamiętam: dyskusja “o furkach” została zakończona i dalej JUŻ BEZ MOJEGO UDZIAŁU “dyskusja” (?!) wtoczona została przez pana Any i przez Panią Z. na boczny tor o wymyślonym przez Nich “FUNDOWANIU” przez Radę Zakładową niezaradnemu Dreptańcowi pobytu w Zakopanem i o jego niedołęstwie w organizowaniu sobie wczasów.

> Otóż ja jestem zdecydowanie przeciwna wszelkim ułatwieniom dostępu w góry - w tym kolejkom linowym, furkom góralskim czy wyciągom. Dlaczego o tym bardzo chętnie podyskutuję w osobnym wątku. <

Dyskusję na temat dojazdów brekami do M.Oka zakończyła Pani z chwilą wjechania na boczny tor z wymyślonym rzekomym “fundowaniem” wczasów przez Radę Zakładową, po to, by wyszydzaniem Dreptańca odwrócić uwagę od porażki w dyskusji o “furkach”. Przy tym wykazała Pani (mimo iż to było w zakresie Pani profesji) znaczny niedobór wiedzy o “organizacji wypoczynku” w minionym ustroju (rady zakładowe NIKOMU NIE “FUNDOWAŁY” wczasów!).
Dyskusję “o furkach” uważam za zakończoną “protokołem rozbieżności” i jakiekolwiek powracanie do niej z moim udziałem - nie ma dla mnie żadnego sensu. Wznowienie takiej dyskusji miałoby jedynie na celu rozmycie sprawy wyszydzania Dreptańca. Trzeba było wtedy kontynuować tę (być może pożyteczną) dyskusję, a nie celowo zwekslować ją na boczny tor o wymyślonym “fundowaniu” wczasów Dreptańcowi.
Nie powrócę do tej dyskusji jeszcze z 2-ch powodów:
1) na życzenie Pana Łukasza;
2) jestem już na ostatniej drodze do bram cmentarza, a jeszcze mam wiele ciężkiej pracy do wykonania (być może już nie zdążę). Dla odprężenia się od codzienności zacząłem zaglądać na niniejsze Forum, bo interesowała mnie turystyka, a nie PTTK i jego skłócone kadry (przez 30 lat uprawiania turystyki nigdy nie skorzystałem z pomocy PTTK). Niepotrzebnie wplątałem się w dyskusję o “furkach”, co w końcu stało się dla mnie odwrotnością spodziewanego relaksu.

Pozdrawiam! A. Dreptaniec

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~A. Dreptaniec
Data: 2005-11-08 09:36:52

> Argumenty podobne do tamtych, które w dyskusji 3 miesiące temu podał Pan Dreptaniec :
"Osoby starsze i niepełnosprawne też mają prawo zobaczyć góry, więc dla nich ten wyciąg będzie jedyną dostępną możliwością osiągnięcia (i wstawić np. Lipowskiej lub Babiej)". <

Pani na pewno chce być traktowaną poważnie! Więc proszę dokładnie skopiować moje wypowiedzi i wskazać Forumowiczom (a szczególnie Panu Krzysztofowi Koterbie i Panu P. Rościszewskiemu!) miejsce, w którym Dreptaniec ww. argumenty napisał! Oj nieładnie, bardzo nieładnie! Zaczęła Pani tę samą “polkę”, jak 3 miesiące temu o “zafundowaniu” wczasów Dreptańcowi. I Pani coś wspomniała o “przeproszeniu”? Jacy jesteście z Panem Anym podobni do Siebie! Toteż nic dziwnego, że się wzajemnie komplementujecie i wzajemnie wspieracie..

> Otóż ja się takiej argumentacji stanowczo sprzeciwiam. <

Ja też!!!

Pozdrawiam! A.Dreptaniec

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~A. Dreptaniec
Data: 2005-11-08 09:46:40

> ... to widać, że na prawdę chcieć to móc. <

Zawstydza mnie Pani! Od jutra zacznę intensywnie trenować wraz z wszystkimi niepełnosprawnymi, którzy zamiast zarabiać na swoje utrzymanie, będą trenować na jurajskich skałkach i karmić się bożą manną z nieba. Może za rok wejdę np. na Mnicha lub na Zamarłą od południa - ale czy spotkam na wierzchołku takich samych jak ja, którym też szajba odbiła?
Chodząc przez ...dzieści lat w koło wojtek po tych samych turystycznych szlakach, jakże daleko odeszła Pani od realnego ŻYCIA!. Widać, uważa się Pani za taką, co (w przeciwieństwie do Dreptańca) zgłębiła już wszystkie tajniki życia, co to już z niejednego pieca chleb jadła.
Zadeklarowała Pani przeproszenie - więc po co znów ALUZJE robiące z Dreptańca życiowego nieporadę. Ta “dyskusja” (napisałem w cudzysłowie, bo to nie jest żadna dyskusja - tylko dogryzanie staremu Dreptańcowi!) już nabrała charakteru “dyskusji” na bocznym torze w wątku “W Tatrach”.

Pozdrawiam! A.Dreptaniec

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-11-08 09:56:03

Szanowny Panie Dreptaniec - niechże Pan nie czyta tego, czego nigdzie nie napisałam.

Nigdzie się z Paną nie nabijam, a piszę tylko o tym kogo podziwiam.
Jak napiszę, że mi sie podoba Banderas to też Pan to weźmie do siebie, bo nie jest Pan tak przystojny jak on ?

Pozdrawiam serdecznie.

Basia

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-11-08 10:01:17

To jak mam to rozumieć ?
Czy przyjmuje Pan te przeprosiny, czy nie ?

Co mam jeszcze napisać aby Pan się poczuł przeproszony ?

Pozdrawiam.

Basia Z.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~A. Dreptaniec
Data: 2005-11-08 10:00:58

> A jeśli Pan Dreptaniec napisał, że należy wybudować wyciąg na Babią, to ... no nie wiem! <

Pańskie zdziwienie jest w pełni uzasadnione! Uprzejmie proszę przeczytać replikę Dreptańca z 8 listop. godz.9.36 na post Pani Basi Z.

> P.S. Ja pod Pilskiem (na Miziowej) byłem dwa tygodnie temu - pogoda super, widoki cudowne, ludzi mało. Ale mój trzylatek nie ma tego szczęścia i na Miziowej musiał być bo ma kompletnie walniętych rodziców :-) <

Co to dziecko zawiniło, żeby się tak nad nim znęcać?! Przecież “ani nie było konieczne, ani nie było obowiązku” 3-latka tam ciągnąć.

Pozdrowienia! Stary Dreptaniec.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2005-11-08 09:57:21

>Pani na pewno chce być traktowaną poważnie! Więc proszę dokładnie skopiować moje wypowiedzi i wskazać Forumowiczom (a szczególnie Panu Krzysztofowi Koterbie i Panu P. Rościszewskiemu!) miejsce, w którym Dreptaniec ww. argumenty napisał!

Niejednokrotnie napisałem na Forum jakiś ostry tekst, ale nigdy nie miałem zamiaru nikogo obrażać i o wielu innych Forumowiczach można śmiało powiedzieć to samo. Po moich wypowiedziach bardzo często dyskusja zbaczała z głównego tematu i zaczynała zbaczać na tematy ambicjonalne dyskutantów, którym nadepnąłem na jakiś ich odcisk. Odnoszę wrażenie, że większość dyskusji jest tylko jakimś pretekstem do tego, żeby każdy mógł się wyżalić jaki to jest uciśniony przez resztę społeczeństwa, a przez resztę Forumowiczów w szczególności. I skoro społeczeństwo nie może go przeprosić, to szuka pretekstu, żeby zrobił to przynajmniej któryś z Forumowiczów. Czekam, kiedy zamiast ludzi przeczulonych na temat własnego ego pojawią się tu ludzie przeczuleni wyłącznie na problemy turystyki.

Panie Dreptańcu! Nie sprawdzałem, kto ma rację, czy ktoś dokładnie powtórzył jakiś szczegół czyjejś wypowiedzi, czy też coś zaimprowizował z pamięci. Czy ktoś pochwalił Pana styl uprawiania turystyki, czy go skrytykował. Istotne jest to, że nie należy budować wyciągu na Babią i jest mocno wątpliwe, że należy wybudować wyciąg na Lipowską. Może lepiej wybudować wyciąg na Romankę. Zapewnione strome zjazdy na bij zabij, co spowoduje, że wyciąg ten będzie świecił pustkami i po kilku latach może go rozbiorą.

Pozdrowienia

Piotr Rościszewski

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-11-08 10:09:38

Szanowny Panie Dreptaniec - teraz to ja się denerwuję.

Proszę nie wkładać mi w usta rzeczy, których nigdzie nie napisałam.

Napisałam, że osoby chcące budować wyciągi _używają podobnych argumentów co Pan_ i tyle. I nic więcej.

Pozdrawiam.

Basia

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~A. Dreptaniec
Data: 2005-11-08 10:18:17

> Jak ktoś nie ma nóg, to nie zostanie mistrzem świata w biegach. Tak samo nie musi zobaczyć konkretnie Tej Góry. Może zadowolić się setką innych, przez które prowadzą szosy, a przy nich są parkingi z punktami widokowymi.
Czytałem kiedyś o niepełnosprawnym bez nóg, który tak długo trenował, aż wyszedł na kilka dosyć wysokich szcztów, m.in. na Mont Blanc. Innym razem czytałem o grupie niepełnosprawnych, która na wózkach inwalidzkich dotarła na przylądek Horn, ajdąc na nich kilkadziesiąt kilometrów. I o nich można śmiało powiedzieć, że skorzystali ze swojego prawa do zobaczenia i zdobycia czegokolwiek zapragnęli. I olali wszystkie wyciągi, kutry i inne udogonienia.
A jak ktoś jest leniwy, to po co mu budować wyciągi w środku parku narodowego? <

Dodam jeszcze, że jak “kogoś” nie stać na szynkę, to niech zadowoli się kaszanką.
Zawstydził Pan mocno “ktosia”! I “ktoś” od jutra zacznie treningi.
Pańskie ALUZJE do Dreptańca są na poziomie poniżej pasa.

Pozdrowienia. A.Dreptaniec

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~A. Dreptaniec
Data: 2005-11-08 10:38:58

>Pani na pewno chce być traktowaną poważnie! Więc proszę dokładnie skopiować moje wypowiedzi i wskazać Forumowiczom (a szczególnie Panu Krzysztofowi Koterbie i Panu P. Rościszewskiemu!) miejsce, w którym Dreptaniec ww. argumenty napisał! <

Powyższy tekst nie był skierowany do Pana ani do Pana Koterby. Wasze nazwiska wymieniłem dlatego, aby Pani Basia Z. zamiast rzekomo mojej wypowiedzi podała pradziwe moje teksty szczególnie do Waszych wiadomości, którzy na te fałszywe teksty już zdążyliście się powołać w Swoich postach. Pańska reakcja pod moim adresem nie ma żadnego uzasadnienia!

Pozdrawiam! A.Dreptaniec

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~A. Dreptaniec
Data: 2005-11-08 11:00:18

Należę do osób, które doskonale potrafią rozumieć język polski, szczególnie słowo pisane (sam też tworzę i piszę po polsku). Pani tekst odczytał tak samo Pan K. Koterba i każdy Polak odczyta go tak samo!
Jeśli Pani napisała tekst inaczej, niż chciała się wyrazić - to czyja to wina? moja?

Serdecznie pozdrawiam! Stary Dreptaniec

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~A. Dreptaniec
Data: 2005-11-08 11:18:38

Niech zagra muzyka!

Całą tę sprawę traktuję jako wypadek przy pracy i puszczam w niepamięć! Jeśli coś "przesoliłem" - też przepraszam!

Serdecznie Pozdrawiam! Tym razem już w pogodnym nastroju stary Dreptaniec.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~A. Dreptaniec
Data: 2005-11-08 11:38:29

> My tam jesteśmy gośćmi, przyroda jest u siebie. I dlatego nie można zadeptywać gór w sposób nie pozostawiający miejsca dla dziekiej przyrody. <

W roku 1968 szedłem po raz pierwszy szlakiem M. Oko - Opalone - Pięć Stawów - Szpiglasowy W. - M.Oko.

Zadeptane były wtedy wąskie paski gruntu tuż obok zbudowanej kamiennej drogi. Podobnie było w kilku następnych latach. Przez około 10 lat nie byłem na odcinku szlaku przez Opalone. To, co tam wtedy zobaczyłem, szokowało i wyciskało łzy z oczu. Na szerokim spłaszczeniu terenu “ścieżka” miała szerokość kilku metrów (zamiast zieleni - rozdeptane błoto!).
Nie miałem żadnej wątpliwości, iż sprawcami tej dewastacji nie byli indywidualni turyści, ale modne grupowe wycieczki zakładowe, które nie miały w zwyczaju chodzić gęsiego, ale grupując się wokół pilota czy przewodnika. Indywidualny turysta chodzi po drodze, tylko grupki lubią chodzić ławą.

Byłem turystą, ale nie byłem działaczem PTTK, ani organizatorem turystyki, wydaje mi się jednak, że zarówno Dyrekcja TPN jak i PTTK za mało interesują się akcją uświadamiającą. Nie wiem, jak to wygląda dzisiaj. Za “moich czasów” raczej nie dostrzegałem na ścianach schronisk afiszy propagandowych na ten temat.

Może by do biletów wstępu do TPN-u dodawać ulotkę formatu A-5 ze zwięzłym pouczeniem o sposobie chodzenia po ścieżkach i o skutkach dewastacji przyrody. Także pokazywać w telewizji (np. przy prognozie pogody) miejsca zniszczeń przez brak kultury niektórych “turystów” i nie bać się nazywać ich “po imieniu”.

Jeszcze jeden epizod zaciskający pięści: Na Giewoncie pojawił się student z workiem, który wyciągał palcami spomiędzy skał śmieci (m.i. zapałki, niedopałki). Nawiązałem z nim rozmowę (oczywiście o kulturze) celowo dość głośną, by usłyszeli ją inni turyści. Zapamiętałem akurat jednego stojącego tuż koło mnie i właśnie palącego. Kiedy student zszedł poniżej wierzchołka, ten cham (proszę mi wybaczyć!) wyrzucił ukradkiem niedopałek w pobliżu krzyża. Czy można w takich przypadkach opanować nerwy?!

Nie dziwię się zachowaniu Wojtka B. (Wojtku, pozdrawiam!), któremu też puściły nerwy, o czym napisał w wątku “Beskid Sądecki 2005”.

Pozdrawiam! Stary Dreptaniec.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-11-08 12:01:56

W porządku.

Mam nadzieję wrócić kiedyś do innej dyskusji, już zupełnie spokojnie, w której akurat będę się z Panem zgadzać :-)

Pozdrowienia.

Basia

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Amotolek
Data: 2005-11-08 12:10:29

"Zapamiętałem akurat jednego stojącego tuż koło mnie i właśnie palącego. Kiedy student zszedł poniżej wierzchołka, ten cham (proszę mi wybaczyć!) wyrzucił ukradkiem niedopałek w pobliżu krzyża. Czy można w takich przypadkach opanować nerwy?!"
Nie mozna! Mnie też czasem puszczają, a przecież jestem niesamowicie spokojny człowiek:-).
Mój pogląd na tema palenia przedstawiłem w lipcu do gazet. Teraz go pozwole sobie zacytować:
ZMORA PLAŻ

Tym razem nie będzie o Paskudzie z Zalewu Zegrzyńskiego ani o krokodylu z Okuninki, ani nawet o potworze z Loch Ness.

Prawdziwą zmorą polskich plaż A.D. 2005 jest obrzydliwa, przerastała baba z papierosem. Kopci cały dzień. Niby na świeżym powietrzu, ale zawsze usadzi się od nawietrznej i wali człowiekowi dymem prosto w pysk.. Nawet jak człowiek zjada kanapkę. Żadnej kultury . Aż się jeść odechciewa. I żyć też!

Czy nie mam obsesji? Pewnie tak, ale jak człowiek jest terroryzowany w domu przez niemożebnego kopciucha przez cały rok, to chciałby chociaż te parę tygodni odetchnąć naprawdę świeżym powietrzem. A tu się nie da – kurka wodna!.

Władze Sopotu zakazały picia piwa na plaży w godz. od 22 do 9 rano. Bzdura totalna! Uzasadniając, że na plaży jest rano pełno butelek po winie (!) i petów. Wina prawie nikt nie pije, a puszki po piwie zbierają „złomiarze” na pniu.
Więc może by tak zakazać palenia na plażach. Całkowicie. Całą dobę! Od maja do września? Co?
I wtedy znikłyby z plaż paskudy. Może wtedy młode i ładne, jako już nie palące, łatwiej byłoby czasem pocałować, bo obecnie całowanie takiej przepalonej młódki, to jak całowanie się z popielniczką. Fuj!"

"
Polecam się: amotolek[at]wp.pl
Mobil: 506-513-421 (raczej SMS-y!)
GG: 4288996
Skype: antotolek
facebook: Antonio Osiemdziewińć

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-11-08 12:04:21

>> Zadeptane były wtedy wąskie paski gruntu tuż obok zbudowanej kamiennej drogi. Podobnie było w kilku następnych latach. Przez około 10 lat nie byłem na odcinku szlaku przez Opalone. To, co tam wtedy zobaczyłem, szokowało i wyciskało łzy z oczu. Na szerokim spłaszczeniu terenu “ścieżka” miała szerokość kilku metrów (zamiast zieleni - rozdeptane błoto!).
Nie miałem żadnej wątpliwości, iż sprawcami tej dewastacji nie byli indywidualni turyści, ale modne grupowe wycieczki zakładowe, które nie miały w zwyczaju chodzić gęsiego, ale grupując się wokół pilota czy przewodnika. Indywidualny turysta chodzi po drodze, tylko grupki lubią chodzić ławą.

Muszę Pana zmartwić - obecnie wygląda tam jeszcze znacznie gorzej, mimo że czas zbiorowych wycieczek już minął.
To znaczy, owszem nadal przewodnicy prowadzą zbiorowe wycieczki, ale po pierwsze to 98 % z nich kończy swoją trasę na asfalcie w Morskim Oku.
A po drugie to obecnie zbiorowe wycieczki stanowią tak na oko 5 % ruchu turystycznego, większość turystów przybywa do Morskiego Oka i na okoliczne szlaki indywidualnie.
Po prostu jest to teraz "cool" "modne" czy jak to nazwać.

Turyści indywidualni w ogromnej niestety masie wędrują szlakami.
Wystarczy ze około 10 % tych turystów rzuci papier na ziemię, wystarczy że co 20 zejdzie ze ścieżki.
TPN musiał zatrudnić specjalne firmy sprzątające odpadki ze szlaków (finansuje je z wpływów za bilety).

Ścieżki rozdeptywane są również przez turystów indywidualnych, przede wszystkim wtedy, kiedy są źle zbudowane (chodzenie po nich jest niewygodne). Wtedy obok trasy ułożonej z kamieni pojawia się wydeptana ścieżka.

Przykłady można obejrzeć na następującej stronie internetowej:

http://www.mos.gov.pl/kzpn/pl/0502.pdf

(str 12, zdjęcie u góry strony).
Cały artykuł ze str. 11 o wpływie schronisk na środowisko tatrzańskie jest zresztą bardzo ciekawy i oddaje obecny stan wiedzy.

Pozdrowienia.

Basia

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Henek
Data: 2005-11-08 12:21:19

>Kopci cały dzień. Niby na świeżym powietrzu, ale zawsze usadzi się od nawietrznej i wali człowiekowi dymem prosto w pysk.

heh!
A co ja ma powiedzieć?
Wchowany w domu gdzie nikt nie palił, mieszkający w domu gdzie nie toleruje się palenia, pracujący w firmie gdzie nie toleruje się go także.
Obbbrzydlistwo :-(

Pzdr Henek

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2005-11-08 12:36:07

>Pańskie ALUZJE do Dreptańca są na poziomie poniżej pasa.

Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Nie sądziłem, że jest Pan leniwy, ale skoro sam Pan tak twierdzi...

A poniżej opasa to jak dotychczas nie mam aluzji.

Pozdrowienia

Piotr

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~A. Dreptaniec
Data: 2005-11-08 16:38:13

Przepraszam, że zapomniałem o Panu!

> A poniżej pasa - to jak dotychczas, nie mam aluzji. <

Lubię dowcip i mam poczucie humoru.

Niech zagra muzyka!

Pozdrowienia! Drep-taniec na wesoło.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Łukasz Aranowski
Data: 2005-11-08 20:06:50

Cześć!

> Kiedy jest najblizsza MASA?

Jak zwykle - w każdy ostatni piątek miesiąca.
http://www.masa.waw.pl/

Pozdro,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Amotolek
Data: 2005-11-08 20:43:53

Tam mają jechać:rowery, rolki, hulajnogi, deskorolki, wózki, itp. a godz 18 to juz ciemno, więc bedzie niezły burdel. Super! juz sie tam zarejestrowałem. dzki za info.
Polecam się: amotolek[at]wp.pl
Mobil: 506-513-421 (raczej SMS-y!)
GG: 4288996
Skype: antotolek
facebook: Antonio Osiemdziewińć

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2005-11-10 15:14:00

A ja zapraszam do odwiedzenia strony http://www.cayco.pl/rowery/

Dużo o rowerach i wszystkich problemach rowerzystów w wersji filmowo-telewizyjnej.

A jak kogoś interesuje porównanie naszego chałupnictwa przy szlakach turystycznych (pieszych, rowerowych i innych) z przemysłem szlaków turystycznych USA to zapraszam do odwiedzenia stron http://www.americantrails.org/
http://www.byways.org/
i wielu innych, do których linki tam się znajdują, np. do stowarzyszenia firm budujących trasy turystyczne. To ma się nijak do naszego biegania z pędzlem i kubełkiem farby.

Pozdrowienia

Piotr Rościszewski

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Andrzej S.
Data: 2005-12-10 15:30:42

Ktoś napisał: "Kupiłem sobie rower..."

Słyszałem, że dziś w Warszawie odbywa się Krajowa Narada Aktywu Kolarskiego PTTK (KNAK). Może ktoś z forumowiczów jest tam obecny, albo KNAK ma obsługę informatyka jak walny zjazd? W każdym razie, warto by było, gdyby ktoś opublikował tu wyniki wyborów.
A.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Andrzej S.
Data: 2005-12-11 00:57:12

Pozwolę sam sobie odpowiedzieć na pytanie :-)

XV Krajowa Narada Aktywu Kolarskiego PTTK

10 grudnia 2005 r. w Warszawie z udziałem 84 delegatów odbyła się XV Krajowa Narada Aktywu Kolarskiego. Obradom przewodniczył Jerzy Winsze.

Zebrani wysłuchali sprawozdania z lat 2002-2005 wygłoszonego przez przewodniczącego ustępującej Komisji Waldemara Wieczorkowskiego. W dyskusji głos zabrali m.in. J. Winsze (Szczecin) popierający wcielony w życie pomysł organizowania na zlotach centralnych szkoleń dla p.t.kol. z wydłużonym o dwa dni pobytem na mecie; B. Milewski (Płock) agitujący za wprowadzeniem dodatkowych stopni KOT; Zbigniew Boroński (Bydgoszcz) ponawiający kwestię systematycznego wytyczania nowych znakowanych szlaków rowerowych oraz udokumentowania już istniejących; Andrzej Gordon (Sekretarz Generalny ZG PTTK) gratulujący Komisji dobrej działalności, dziękujący niżej podpisanemu za permanentne przekazywanie informacji z życia Komisji do "Gościńca PTTK", nawołujący do wychowywania młodego pokolenia następców obecnych działaczy oraz informujący o zwołanym w Poznaniu spotkaniu przedstawicieli ZG PTTK i władz Wielkopolski w sprawie organizacji wakacyjnego II Zlotu - Tygodnia Studiów UECT (zarazem 55 CZTK) w Krajence; ks. Jerzy Grochowski (Siedlce) deklarujący, że omówi w środowisku duszpasterskim kwestię zdarzających się trudności z uzyskaniem pieczątki w kancelariach parafialnych do KOP i jednocześnie informujący, że prawie każda parafia posiada ozdobną pieczęć z wizerunkiem swego patrona i o tę właśnie powinni się ubiegać pielgrzymujący na rowerach turyści; Wojciech Malinowski (Szamotuły) wnioskujący o połączenie szkoleń i funkcji znakarskich piechurów i rowerzystów w jedną funkcję "znakarza"; Jarosław Głowacki (Siedlce) zachęcający do promowania
nauczycieli sprawujących opiekę nad SKKT, zarazem podejmującym starania o swój awans zawodowy; Franciszek Wojczyk (Ozimek) podnoszący problem braku wystarczającej ilości pociągów dalekobieżnych z wagonami dla osób przewożących rowery; Stanisław Radomski informujący, że w posiadaniu O.PTTK Gliwice są wykonane za zgodą KTKol. ZG PTTK odznaki KOT, KOP, miniaturki odznak p.t.kol. oraz odznaki dla honorowych p.t.kol., które zainteresowani mogą nabywać po kosztach wykonania; Zbigniew Pawlik (Cieszyn) jako komandor 46. ogólnopolskiego zlotu p.t.kol. w Cieszynie rozdał zainteresowanym CD z regulaminem imprezy, a przy okazji śpiewając "Witamy was" zaprosił wszystkich chętnych na zlot oznajmiając przy okazji, że kto się zgłosi po terminie, będzie musiał uiścić o 20 zł wyższe wpisowe; Waldemar Wieczorkowski oznajmił, że istotne zniżki we wpisowym przewidziane są dla wpłacających tę opłatę przed terminem majowym, wynoszą one do 50 % należności w regulaminie.

W jawnym głosowaniu, na wniosek ustępującej KTKol. ZG PTTK nadano godność honorowego p.t.kol. grupie 15 zasłużonych działaczy. Upominkami książkowymi w postaci najnowszego wydania "Kanonu krajoznawczego Polski" za aktywną i pełną zaangażowania pracę na rzecz Komisji Turystyki Kolarskiej w latach 2002-2005 wyróżnieni zostali Zbigniew Boroński, Marian Kotarski,
Jerzy Winsze, Roman Kościński, Michał Raczyński oraz Jan Rychlik i Waldemar Wieczorkowski.

Delegaci jednogłośnie udzielili absolutorium ustępującej 13-osobowej Komisji, po czym w głosowaniu tajnym wyłonili skład nowego, tym razem 9-osobowego gremium (w nawiasie podajemy ilość uzyskanych głosów), które
ukonstytuowało się następująco:
- Waldemar Wieczorkowski - Toruń (76 głosów) - przewodniczący Komisji
(wybrany na drugą kadencję),
- Stanisław Karuga - Katowice (53) - v-przewodniczący do spraw turystyki
zagranicznej i UECT,
- Marian Kotarski - Myszków (78) - v-przewodniczący, kierownik centralnego
referatu weryfikacyjnego odznak turystyki kolarskiej, współpraca z
"Informatorem",
- Jerzy Winsze - Szczecin (64) - v-przewodniczący, szkolenie kadry,
- Krzysztof Borkowski - Warszawa (51) - sekretarz, konkurs na najlepsze
ogniwo turystyki kolarskiej,
- Jerzy Grochowski - Siedlce (63) - referent kardynalny KOP, turystyka
młodzieży,
- Wojciech Malinowski - Szamotuły (57) - ewidencja kadry,
- Krzysztof Mieczkowski - Elbląg (57) - znakowane szlaki kolarskie,
- Michał Raczyński - Nysa (53) - koordynator imprez centralnych.

Obrady zakończono przyjęciem uchwały programowej. Pełny zapis dyskusji oraz zagadnień omawianych na XV KNAK odzwierciedla protokół
sporządzony przez kol. Wojciecha Malinowskiego. Narada miała sprawny przebieg; sekretariat prowadziła Jolanta Białek, całość organizacyjnie przygotowała z zespołem kol. Grażyna Orłowska-Rybicka.

Relację przygotował prezes Klubu PTTK "M-2".
Marian Kotarski
A.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Łukasz Aranowski
Data: 2005-12-11 20:56:49

Cześć!

Ja w sprawie formalnej.

Andrzeju! Czemu nie piszesz ze swojego profilu?
Przywróciłem Twoje posty, a jeśli zapomniałeś swojego hasła pisz do mnie, to Ci podeślę.

Pozdro,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-12-12 08:26:12

Mam pytanie do "kolarzy" bardzo merytoryczne:

Jak rozwiązać następujący problem i czy w ogóle było o tym mowa na spotkaniu.
Chcąc prowadzić obóz kolarski, obojętnie czy dla młodzieży czy dla dorosłych wg obowiązujących obecnie przepisów prawnych osoba prowadząca powinna mieć uprawnienia Instruktora Rekreacji Ruchowej ze specjalnoscią kolarstwo.
Jak to jest rozwiązywane przy prowadzeniu obozów i rajdów PTTK. Czy wszyscy dawni przodownicy turystyki kolarskiej ukończyli kurs IRR (niestety dość drogi i czasochłonny) ?

Nie dawno dyskutowaliśmy o tym z Jurkiem Kapłonem.
Organizujemy przy współpracy z COTG kilkanaście obozów w czasie przyszłych wakacji i jeden z kolegów chciał prowadzić obóz rowerowy. Jurek nie zgodził się na prowadzenie tego obozu przez osobę nie posiadająca uprawnień Instruktora Rekreacji Ruchowej ze specjalnoscią kolarstwo argumentując to tym że obozy PTTK muszą być prowadzone w pełni legalnie.

Z tym ostatnim się oczywiście w pełni zgadzam, bo trudno się nie zgodzić.

Na jakich zasadach sa organizowane inne obozy ?

Dokładnie to samo dotyczy zresztą obozów kajakowych.

Czy zawsze osoba prowadząca obóz kajakowy posiada uprawnienie IRR ze specjalnością kajakarstwo ?

Pozdrowienia.

Basia

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: ~Andrzej 3856843
Data: 2005-12-13 13:35:03

Nie wiem, czy na 100 % to dalej aktualne, ale na pewno kiedyś (rok temu?) było aktualne dla wycieczek.

1. Jeśli wycieczka jest rowerowa a nie kwalifikowana kolarska, to nie obowiązują procedury, może ją prowadzić nauczycielka bez specjalnych uprawnień. O stopniu 'kwalifikacji' decyduje... dyrektor szkoły. Haha.

2. Jeśli belfer ma uprawnienia ogólne (czyli chyba ten wspomniany IRR) to do prowadzenia kwalifikowanej imprezy kolarskiej potrzeba mu jeszcze stopnia 'przodownika tur. kolarskiej PTTK' (lub bodajże instruktora ZHP, o ile taki istnieje).
Co prawda to kuriozum, że Min. Oświaty powołuje się na uprawnienia PTTK, ale powołuje się i dobrze.

O ile nie zmieniono od tego czsasu przepisów, to poszukaj w rozporządzeniu tego zapisu.

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Basia Z.
Data: 2005-12-13 14:35:53

Czy mógłyć podać ścisłe namiary cytowanego rozporządzenia (Dz.Ust. Nr) ?
Niestety jest mi potrzebna precyzyjna podstawa prawna.

Pozdrowienia.

Basia

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Vdi
Data: 2005-12-13 16:19:46

> Czy mógłyć podać ścisłe namiary cytowanego rozporządzenia (Dz.Ust. Nr) ?

Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 8 listopada 2001 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki krajoznawstwa i turystyki.
Dz.U. 2001 nr 135 poz. 1516

http://www.men.gov.pl/prawo/wszystkie/rozp_128.php

a konkretnie:

§ 4.
Organizowanie krajoznawstwa i turystyki odbywa się w następujących formach:
1) wycieczki przedmiotowe - inicjowane i realizowane przez nauczycieli w celu uzupełnienia obowiązującego programu nauczania, w ramach danego przedmiotu lub przedmiotów pokrewnych,

2) wycieczki krajoznawczo-turystyczne, w których udział nie wymaga od uczestników przygotowania kondycyjnego i umiejętności specjalistycznych - zwane dalej "wycieczkami",

3) imprezy krajoznawczo-turystyczne, takie jak: biwaki, konkursy, turnieje,

4) imprezy turystyki kwalifikowanej i obozy wędrowne, w których udział wymaga od uczestników przygotowania kondycyjnego i umiejętności specjalistycznych, w tym posługiwania się specjalistycznym sprzętem,

5) imprezy wyjazdowe - związane z realizacją programu nauczania, takie jak: zielone szkoły, szkoły zimowe, szkoły ekologiczne - zwane dalej "imprezami".

§ 11.
1. Dyrektor szkoły wyznacza kierownika wycieczki lub imprezy spośród pracowników pedagogicznych szkoły o kwalifikacjach odpowiednich do realizacji określonych form krajoznawstwa i turystyki.

2. Kierownikiem wycieczki lub imprezy może być także inna, wyznaczona przez dyrektora szkoły, osoba pełnoletnia, która:
1) ukończyła kurs kierowników wycieczek szkolnych,
2) jest instruktorem harcerskim,
3) posiada uprawnienia przewodnika turystycznego, przodownika lub instruktora turystyki kwalifikowanej lub pilota wycieczek.

3. Kierownikiem obozu wędrownego, o którym mowa w § 4 pkt 4, może być osoba po ukończeniu kursu dla kierowników obozów wędrownych lub posiadająca uprawnienia wymienione w ust. 2 pkt 3.

4. Kierownikiem imprezy turystyki kwalifikowanej, o której mowa w § 4 pkt 4, może być osoba posiadająca uprawnienia wymienione w ust. 2 pkt 3 bądź stopień trenera lub instruktora odpowiedniej dyscypliny sportu.

Pozdrawiam
Gosia

Temat: Re: Kupiłem sobie rower...
Autor: Olas
Data: 2006-01-18 12:51:23

>Aczkolwiek rowerowanie miejskie, a szczególnie śródmiejskie podoba mi się bardzo.
Myk, myk i fruuu między samochodami.
a u mnie wręcz przeciwnie :D nie ma to jak jechać pustą drogą poza miastem.Cisza,ptaszki śpiewają,słoneczko świeci i tylko szum opon słychać:-) a w mieśie samochody,spaliny...fuuu:/