Oto fragment kuriozalnego Rozporządzenia Ministra Gospodarki ws. przewodników turystycznych i pilotów wycieczek:
§ 11. Uprawnienia przewodników miejskich obejmują także oprowadzanie
po obiektach i obszarach znajdujących się w strefie podmiejskiej, jeżeli te
obiekty i obszary są związane z historią, kulturą lub gospodarką miasta oraz
objęte są programem szkolenia przewodników miejskich.
§ 12. Organizator turystyki jest obowiązany w obsłudze grupy turystów do
zapewnienia udziału:
1) przewodnika miejskiego - dla miast wymienionych w § 10, jeżeli program
imprezy obejmuje zwiedzanie miasta lub wybranych obiektów na jego obszarze, w
muzeach i obiektach zabytkowych, w których nie oprowadza uprawniony pracownik
etatowy;
2) przewodnika górskiego - na obszarach górskich określonych w § 8,
jeżeli program imprezy przewiduje wycieczki piesze poza obszarem zabudowy
miejscowości;
3) przewodnika terenowego lub przewodnika miejskiego w przypadkach, o
których mowa w § 11, w parkach narodowych, krajobrazowych i rezerwatach
udostępnianych do ruchu turystycznego, jeżeli program imprezy obejmuje
zwiedzanie tych miejsc, w muzeach i obiektach zabytkowych, w których nie
oprowadza uprawniony pracownik etatowy, a także na obszarach, na których
obowiązują przepisy porządkowe prawa miejscowego w zakresie ochrony zdrowia
lub życia.
Paranoja jest gigantyczna!!! Cytuję stosowny fragment:
"po obiektach i obszarach znajdujących się w strefie podmiejskiej, jeżeli te obiekty i obszary są związane z historią, kulturą lub gospodarką miasta oraz objęte są programem szkolenia przewodników miejskich". A więc już nie tylko na obszarze całych miast, ale także poza granicami miasta musi być licencjonowany przewodnik. Ale skąd organizatorzy mają zdobyć stosowną wiedzę, które to obiekty i obszary znajdujące się w strefie podmiejskiej są związane z historią, kulturą lub gospodarką miasta oraz objęte są programem szkolenia przewodników miejskich, a które nie??? Oto jest pytanie...
Kolejna paranoja - przewodnik górski musi być zapewniony na obszarach górskich określonych w § 8, jeżeli program imprezy przewiduje wycieczki piesze poza obszarem zabudowy miejscowości. A to co podane jest w § 8 z obszarami górskimi w większości niewiele ma wspólnego. Ale lobbystom o to właśnie chodzi, żeby na obszarach województw południowych, w tym m.in. około połowy terenu województwa dolnośląskiego i województwa opolskiego, nawet tam gdzie nie ma gór i w obrębie miejscowości poza obszarem zabudowanym, np. do prowadzenia wycieczki drogą jezdną wśród pól gdzie rośnie kapusta i buraki cukrowe, organizator turystyki był obowiązany zatrudnić przewodnika górskiego.
I dalsza paranoja - na obszarach parków narodowych, krajobrazowych i rezerwatów przyrody w całej Polsce. Tak więc licencjonowany przewodnik musi być zatrudniony nawet w jakimś zaśmieconym lasku, zwanym rezerwatem...
Kto takie bzdury powymyślał. Czy ci ludzie, którzy takie kurioza tworzyli byli w tym czasie przy zdrowych zmysłach???...
Byli przy zdrowych zmysłach na 100%. Właśnie liczyli kasę. Obrona interesów własnego lobby wymaga trochę sprytu, inteligencji i umiejętności manipulowania ludźmi zasiadającymi we władzach, urzędnikami i opinią publiczną. Jak na tym przykładzie widać - całkiem skutecznie.