Forum członków i sympatyków PTTK
login:  
hasło:  

Obiekty PTTK

Paranoja czy cwaniactwo?

wszystkich wiadomości w wątku: 22
data najnowszej wiadomości: 2010-03-21

Temat: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Przodownik 1811
Data: 2010-02-05 11:04:17

Oto fragment kuriozalnego Rozporządzenia Ministra Gospodarki ws. przewodników turystycznych i pilotów wycieczek:
§ 11. Uprawnienia przewodników miejskich obejmują także oprowadzanie
po obiektach i obszarach znajdujących się w strefie podmiejskiej, jeżeli te
obiekty i obszary są związane z historią, kulturą lub gospodarką miasta oraz
objęte są programem szkolenia przewodników miejskich.


§ 12. Organizator turystyki jest obowiązany w obsłudze grupy turystów do
zapewnienia udziału:


1) przewodnika miejskiego - dla miast wymienionych w § 10, jeżeli program
imprezy obejmuje zwiedzanie miasta lub wybranych obiektów na jego obszarze, w
muzeach i obiektach zabytkowych, w których nie oprowadza uprawniony pracownik
etatowy;

2) przewodnika górskiego - na obszarach górskich określonych w § 8,
jeżeli program imprezy przewiduje wycieczki piesze poza obszarem zabudowy
miejscowości;

3) przewodnika terenowego lub przewodnika miejskiego w przypadkach, o
których mowa w § 11
, w parkach narodowych, krajobrazowych i rezerwatach
udostępnianych do ruchu turystycznego
, jeżeli program imprezy obejmuje
zwiedzanie tych miejsc, w muzeach i obiektach zabytkowych, w których nie
oprowadza uprawniony pracownik etatowy, a także na obszarach, na których
obowiązują przepisy porządkowe prawa miejscowego w zakresie ochrony zdrowia
lub życia.
Paranoja jest gigantyczna!!! Cytuję stosowny fragment: "po obiektach i obszarach znajdujących się w strefie podmiejskiej, jeżeli te obiekty i obszary są związane z historią, kulturą lub gospodarką miasta oraz objęte są programem szkolenia przewodników miejskich". A więc już nie tylko na obszarze całych miast, ale także poza granicami miasta musi być licencjonowany przewodnik. Ale skąd organizatorzy mają zdobyć stosowną wiedzę, które to obiekty i obszary znajdujące się w strefie podmiejskiej są związane z historią, kulturą lub gospodarką miasta oraz objęte są programem szkolenia przewodników miejskich, a które nie??? Oto jest pytanie...

Kolejna paranoja - przewodnik górski musi być zapewniony na obszarach górskich określonych w § 8, jeżeli program imprezy przewiduje wycieczki piesze poza obszarem zabudowy miejscowości. A to co podane jest w § 8 z obszarami górskimi w większości niewiele ma wspólnego. Ale lobbystom o to właśnie chodzi, żeby na obszarach województw południowych, w tym m.in. około połowy terenu województwa dolnośląskiego i województwa opolskiego, nawet tam gdzie nie ma gór i w obrębie miejscowości poza obszarem zabudowanym, np. do prowadzenia wycieczki drogą jezdną wśród pól gdzie rośnie kapusta i buraki cukrowe, organizator turystyki był obowiązany zatrudnić przewodnika górskiego.

I dalsza paranoja - na obszarach parków narodowych, krajobrazowych i rezerwatów przyrody w całej Polsce. Tak więc licencjonowany przewodnik musi być zatrudniony nawet w jakimś zaśmieconym lasku, zwanym rezerwatem...

Kto takie bzdury powymyślał. Czy ci ludzie, którzy takie kurioza tworzyli byli w tym czasie przy zdrowych zmysłach???...

Byli przy zdrowych zmysłach na 100%. Właśnie liczyli kasę. Obrona interesów własnego lobby wymaga trochę sprytu, inteligencji i umiejętności manipulowania ludźmi zasiadającymi we władzach, urzędnikami i opinią publiczną. Jak na tym przykładzie widać - całkiem skutecznie.

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Radwa
Data: 2010-02-05 13:53:39

Nie oni byli pijani.
To tak jak kazono odsnieżać dachy, kiedy nie ma kto odsnieżać chodników.

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Janek Nowak
Data: 2010-02-06 13:49:09

Kto takie bzdury powymyślał. Czy ci ludzie, którzy takie kurioza tworzyli byli w tym czasie przy zdrowych zmysłach???...
Dobre pytanie :-)
Byli i są przy bardzo dobrych zmysłach do zarabiania pieniędzy.

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Ojciec Pio
Data: 2010-02-19 20:09:58

Nie wiem czy zauważyliście ale dzięki temu rozporządzeniu będzie mogli sobie nieźle dorobić do pensji :-) A jak nie macie uprawnień to róbcie jak najszybciej bo znajdą się inni i to za Was zrobią...

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Radwa
Data: 2010-02-20 06:33:57

Jest następna grupa- tych co szkolą.
Róbcie uprawnienia instruktorskie i zacznijcie szkolić, szkolić, szkolić,
bo okaże się, że nie ma ludzi do roboty.
Ostatnio czytałem, że w Polsce brakuje 2 mln ludzi do pracy
gdy stopa bezrobocia wynosi 11,9 %.
Może mi to ktoś wyjaśni.

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Łukasz Aranowski
Data: 2010-02-20 10:28:37

Czołem!
Ostatnio czytałem, że w Polsce brakuje 2 mln ludzi do pracy gdy stopa bezrobocia wynosi 11,9 %.
Może mi to ktoś wyjaśni.
A to akurat proste. :-)

Mamy za dużo przewodników, a za mało ludzi, którzy robią coś pożytecznego.
Dlatego przewodnicy muszą zabezpieczać swoje "interesy" w ustawach, co i tak im nie wiele pomaga, a tacy np. dobrzy programiści są rozchwytywani na pniu i non-stop jest kłopot z ich zatrudnianiem.

Pozdrawiam,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Przodownik 1811
Data: 2010-02-20 13:16:44

Dlatego przewodnicy muszą zabezpieczać swoje "interesy" w ustawach
Często też posługują się fałszywą argumentacją wprowadzając opinię publiczną w błąd, że to rzekomo w celu zlikwidowania tzw. "szarej strefy". Twierdzą, że ludzie pełniący społecznie rolę przewodnika biorą po cichu co łaska do kieszeni. To jest kompletna za bzdura!!! Przecież taka na przykład nauczycielka biologi, która w czasie lekcji zorganizuje wycieczkę z uczniami do parku obok szkoły aby ich nauczyć odróżniać gatunki drzew, to nie bierze za to żadnych dodatkowych pieniędzy!

Także prowadzący kiedyś liczne obozy wędrowne organizowane przez szkoły, harcerstwo czy PTTK nie brali nigdy żadnych dodatkowych pieniędzy za to, że dzielili się z młodzieżą swoją wiedzą krajoznawczą i doświadczeniem turystycznym. Jako kierownicy obozu czy rajdu zadania przewodnika wykonywali wyłącznie społecznie - bez pobierania za to stawek przewodnickich w rodzaju tyle a tyle za godzinę.

Komu te obozy przeszkadzały, że na ludzi, którym powinno się podziękować za taką pozytywną działalność, lobby przewodników zawodowych "załatwiło" sobie u polityków zapisy w Kodeksie Wykroczeń, pozwalające napuszczać służby mundurowe i terroryzować potencjalnych organizatorów turystyki społecznej?

Jakoś nikt nie zwraca uwagi, że ową "szarą strefę" tworzą najczęściej przewodnicy z państwowymi uprawnieniami, biorąc zapłatę za oprowadzanie prosto do kieszeni i nie zawierając umowy oraz nie wystawiając faktur. Wygłaszając bajki o "szarej strefie" tworzonej przez ludzi bez uprawnień, odwracają uwagę od rzeczywistego problemu, który właśnie ich dotyczy.

Trzeba naprawdę mieć wyobraźnię licencjonowanego przewodnika, aby twierdzić, że każdy, kto dzieli się swoją wiedzą za darmo i opowiada o zabytkach historii czy przyrodzie, musi dodatkowo zrobić sobie formalne uprawnienia jak to pracy zawodowej, bo w przeciwnym razie jest to nielegalne. Ale straszą i zachęcają do robienia kursów, bo to daje kasę i zajęcie szkolącym na takich kursach. To są problemy, które w dużym stopniu dotyczą społecznej kadry PTTK i w znaczący sposób przyczyniają się do ograniczania działalności statutowej takich stowarzyszeń jak m.in. PTTK, a tym samym do hamowania rozwoju społecznej turystyki, zwłaszcza szkolnej i akademickiej.

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Radwa
Data: 2010-02-21 09:51:59

...rzecież taka na przykład nauczycielka biologi, która w czasie lekcji zorganizuje wycieczkę z uczniami do parku obok szkoły aby ich nauczyć odróżniać gatunki drzew, to nie bierze za to żadnych dodatkowych pieniędzy!
...
I uważa kolega, że to jest porządku, żeby za dodatkową pracę nie dostawać dodatkowego wynagrodzenia.
...Także prowadzący kiedyś liczne obozy wędrowne organizowane przez szkoły, harcerstwo czy PTTK nie brali nigdy żadnych dodatkowych pieniędzy za to, że dzielili się z młodzieżą swoją wiedzą krajoznawczą i doświadczeniem turystycznym. Jako kierownicy obozu czy rajdu zadania przewodnika wykonywali wyłącznie społecznie - bez pobierania za to stawek przewodnickich w rodzaju tyle a tyle za godzinę....

Kiedyś to Polska oparta była na czynach społecznych
...Jakoś nikt nie zwraca uwagi, że ową "szarą strefę" tworzą najczęściej przewodnicy z państwowymi uprawnieniami, biorąc zapłatę za oprowadzanie prosto do kieszeni i nie zawierając umowy oraz nie wystawiając faktur. Wygłaszając bajki o "szarej strefie" tworzonej przez ludzi bez uprawnień, odwracają uwagę od rzeczywistego problemu, który właśnie ich dotyczy....
Kolega jest śmieszny obarczając przewodników z uprawnieniami państwowymi winą za wadliwie działający system podatkowy, który nakazuje stosowania kas fiskalnych w toaletach, natomiast lekarze i adwokaci nie muszą mieć takich kas.
...Trzeba naprawdę mieć wyobraźnię licencjonowanego przewodnika, aby twierdzić, że każdy, kto dzieli się swoją wiedzą za darmo i opowiada o zabytkach historii czy przyrodzie, musi dodatkowo zrobić sobie formalne uprawnienia jak to pracy zawodowej, bo w przeciwnym razie jest to nielegalne. Ale straszą i zachęcają do robienia kursów, bo to daje kasę i zajęcie szkolącym na takich kursach. To są problemy, które w dużym stopniu dotyczą społecznej kadry PTTK i w znaczący sposób przyczyniają się do ograniczania działalności statutowej takich stowarzyszeń jak m.in. PTTK, a tym samym do hamowania rozwoju społecznej turystyki, zwłaszcza szkolnej i akademickiej....
Czy kolega chciałby aby pracować za friko?
A może kolega chciałby aby inni pracowali za friko,
a kolega zbierał tantiemy?
Wydaje mi się, że kolega tęskni za czasmi
kiedy wszystko było za darmo.
-----
Zastanawiam się też z czego kolega się utrzymuje?
Chyba kolega obrabował bank:-)
W takim razie proszę o wsparcie
finansowe w wysokości ok. 30000 rocznie
na utrzymanie szlaków turystycznych
przez Oddz. PTTK "Ziemi Wałbrzyskiej"
-----
Dzisiaj piękny dzień.
Polecam wycieczkę do Andrzejówki
może być z synem lub córką.
----

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Przodownik 1811
Data: 2010-02-21 10:55:05

...rzecież taka na przykład nauczycielka biologi, która w czasie lekcji zorganizuje wycieczkę z uczniami do parku obok szkoły aby ich nauczyć odróżniać gatunki drzew, to nie bierze za to żadnych dodatkowych pieniędzy!
...
I uważa kolega, że to jest porządku, żeby za dodatkową pracę nie dostawać dodatkowego wynagrodzenia
To nie jest żadna dodatkowa praca tej nauczycielki. Wykonywanie m.in. takich samych zadań, jakie wykonuje licencjonowany przewodnik, jest normalną pracą nauczycieli.
...Także prowadzący kiedyś liczne obozy wędrowne organizowane przez szkoły, harcerstwo czy PTTK nie brali nigdy żadnych dodatkowych pieniędzy za to, że dzielili się z młodzieżą swoją wiedzą krajoznawczą i doświadczeniem turystycznym. Jako kierownicy obozu czy rajdu zadania przewodnika wykonywali wyłącznie społecznie - bez pobierania za to stawek przewodnickich w rodzaju tyle a tyle za godzinę....
Kiedyś to Polska oparta była na czynach społecznych
Zgadza się, już nawet za czasów PTT działali społecznie przewodnicy GOT PTT, a po wojnie przodownicy turystyki kwalifikowanej i instruktorzy PTTK. Przeszkadza Tobie ich działalność?
...Trzeba naprawdę mieć wyobraźnię licencjonowanego przewodnika, aby twierdzić, że każdy, kto dzieli się swoją wiedzą za darmo i opowiada o zabytkach historii czy przyrodzie, musi dodatkowo zrobić sobie formalne uprawnienia jak to pracy zawodowej, bo w przeciwnym razie jest to nielegalne. Ale straszą i zachęcają do robienia kursów, bo to daje kasę i zajęcie szkolącym na takich kursach. To są problemy, które w dużym stopniu dotyczą społecznej kadry PTTK i w znaczący sposób przyczyniają się do ograniczania działalności statutowej takich stowarzyszeń jak m.in. PTTK, a tym samym do hamowania rozwoju społecznej turystyki, zwłaszcza szkolnej i akademickiej....
Czy kolega chciałby aby pracować za friko?
Tu nie chodzi o pracę zawodową, tyko o zapewnienie konstytucyjnego prawa do przekazywania i pozyskiwania informacji i wolności działania stowarzyszeń. Duchy może to sprawiły, że nasz rząd wycofał się z wykreślenia tego durnego zapisu w Kodeksie Wykroczeń, który od samego początku jest sprawą na Trybunał Konstytucyjny?

Zrzeszenia przewodników, legitymacje i certyfikaty są ich wewnętrzną sprawą i potwierdzeniem posiadanych kompetencji - co może być istotną informacją dla osób szukających takich profesjonalnych usług.

W żadnym razie nie może być stosowana jakakolwiek forma przymusu narzucania turystom obsługi wyłącznie przez osoby z takimi papierami; muszą oni bowiem mieć prawo wolnego wyboru pozyskiwania wszelkich informacji, także o charakterze przewodnikowym.

Wszelkie zakazy - wolności wypowiedzi w miejscach publicznych - to nic innego jak naruszanie obywatelskiej i ludzkiej WOLNOŚCI i są nie do obrony przed Trybunałem Konstytucyjnym. Aż dziw, że nikt tej sprawy nie zgłosił na drogę konstytucyjną!!! Jeżeli taka wersja ustawy zostanie przegłosowana, zrobimy to na pewno.

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2010-02-21 19:50:52

I uważa kolega, że to jest porządku, żeby za dodatkową pracę nie dostawać dodatkowego wynagrodzenia.
W porządku jest wtedy, gdy kazdy sam określa, czy pracuje za pieniądze, czy społecznie, bez obserwatorów podniecających się tym problemem i zadającym bezsensowne jątrzące pytania, bez związku z wątkiem.
Kolega jest śmieszny obarczając przewodników z uprawnieniami państwowymi winą za wadliwie działający system podatkowy, który nakazuje stosowania kas fiskalnych w toaletach, natomiast lekarze i adwokaci nie muszą mieć takich kas.
Piszesz trzy po trzy na temat tych kas. Większości przewodników kasa nie grozi, bo muszą przekroczyć najpierw obrót 40000 złotych w ciągu roku wystawiając rachunki tylko osobom prywatnym. Przy rachunkach dla podmiotów gospodarczych (biura podróży, szkoły) kasa nie obowiązuje. To, co napisałeś ma bardzo mały związek z szarą strefą, o której pisał przedpiśca.

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: MarekJ
Data: 2010-02-22 16:55:29

Kiedyś to Polska oparta była na czynach społecznych
A to niby coś złego, że ktoś ma swoje zainteresowania, jakieś pasje i realizuje je w ramach społecznej działalności i nie dla zarobku?

My też w naszym klubie turystycznym spotykamy się w czynie społecznym. Również w czynie społecznym nasze Panie od czasu do czasu upieką coś słodkiego, zrobią jakiś deser owocowy z bitą śmietaną i poczęstują innych? I co? Muszą mieć licencję cukiernika? Biorą za swoją pracę przy tych wypiekach jakieś pieniądze? Jakiś przepis zabrania im wykonywać te wyroby i nas nimi częstować, choć mogą nas niechcący zatruć?

Czy jak ktoś jak pomyli daty dzieląc się w czynie społecznym na wycieczce w terenie informacjami o jakimś zabytku, to jest to aż takie niebezpieczne, że bez licencji nie wolno mu tego robić, bo to są zadania zastrzeżone wyłącznie dla licencjonownych przewodników? Nie jest to absurdalne, że w naszym kraju, gdzie rzekomo jest wolność słowa i wolność informacyjnego przekazu, wprowadza się takie przepisy i takie zakazy?

M. Janek

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Przodownik 1811
Data: 2010-02-23 19:50:49

Obecne brzmienie ustawy o usługach turystycznych:
art 3 Przez użyte w ustawie określenia należy rozumieć: (...) pkt 7a przewodnik turystyczny - osobę zawodowo oprowadzającą turystów lub odwiedzających po wybranych obszarach, miejscowościach i obiektach oraz udzielającą o nich informacji;
Do zaklepania przez Sejm:
2) w art. 3:
a) uchyla się pkt 7a i 7b;

12) w art. 20:
a) ust. 2 i 3 otrzymują brzmienie:
“2. Do zadań a turystycznego należy oprowadzanie turystów lub odwiedzających, udzielanie fachowej i aktualnej informacji o kraju, odwiedzanych miejscowościach, obszarach i obiektach, sprawowanie opieki nad turystami odwiedzającymi w zakresie wynikającym z umowy, a podczas prowadzenia turystów w górach troska o ich bezpieczeństwo w szczególności podczas wyjść wymagających odpowiednich technik i specjalistycznego sprzętu."
Jak widać w znowelizowanej ustawie nie będzie już mowy o tym, że przewodnik to osoba zawodowo oprowadzającą turystów. W tej sytuacji wg zapisu w Kodeksie Wykroczeń: "kto wykonuje zadania przewodnika" tym bardziej będzie można karać osoby, które wykonują zadania przewodnika nie w ramach pracy zawodowej, a które w ramach działalności statutowej, np. PTTK, społecznie (nieodpłatnie) udzielają aktualnej informacji o kraju, odwiedzanych miejscowościach, obszarach i obiektach, a także wykonują swoje statutowe obowiązki m.in. troszcząc się o bezpieczeństwo podczas prowadzenia w górach. (patrz. Regulamin Przodownika Turystyki Górskiej PTTK oraz Instrukcja pracy Przodownika Turystyki Górskiej).

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Radwa
Data: 2010-02-27 07:29:37

...Czy jak ktoś jak pomyli daty dzieląc się w czynie społecznym na wycieczce w terenie informacjami o jakimś zabytku, to jest to aż takie niebezpieczne,...
Ważne żeby nikt nie zginął, bo wtedy prokurator będzie nieubłagany.
...A to niby coś złego, że ktoś ma swoje zainteresowania, jakieś pasje i realizuje je w ramach społecznej działalności i nie dla zarobku?...
Człowiek musi mieć jakieś pasje, które w przyszłości mogą zamienić się w zawód.
Lecz inna sprawa jak koleś niby pasjonat uprawia działalność zarobkową.
...Również w czynie społecznym nasze Panie od czasu do czasu...
Mylisz kolego pojęcia.

Czyn społeczny – w okresie PRL nazywano tak nieodpłatne prace wykonywane na rzecz ogółu, zwykle w dni wolne. Czyny społeczne najczęściej były organizowane przez zakłady pracy, szkoły, organizacje partyjne i młodzieżowe.... (wikipedia)

Hobby (pasja, pot. konik) – czynność wykonywana dla relaksu w czasie wolnym od obowiązków. Może łączyć się ze zdobywaniem wiedzy w danej dziedzinie, doskonaleniem swoich umiejętności w pewnym określonym zakresie, albo też nawet z zarobkiem — głównym celem pozostaje jednak przyjemność płynąca z uprawiania hobby (wikipedia).

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Przodownik 1811
Data: 2010-02-27 08:43:33

Mylisz kolego pojęcia
Nie. To Ty Kolego pomyliłeś pojęcie i wyjechałeś z czynami społecznymi z czasów PRL-u, kiedy napisałem, że "trzeba naprawdę mieć wyobraźnię licencjonowanego przewodnika, aby twierdzić, że każdy, kto dzieli się swoją wiedzą za darmo i opowiada o zabytkach historii czy przyrodzie, musi dodatkowo zrobić sobie formalne uprawnienia jak to pracy zawodowej, bo w przeciwnym razie jest to nielegalne."
Czyn społeczny – w okresie PRL nazywano tak nieodpłatne prace wykonywane na rzecz ogółu, zwykle w dni wolne. Czyny społeczne najczęściej były organizowane przez zakłady pracy, szkoły, organizacje partyjne i młodzieżowe.... (wikipedia)
No i co chcesz tym cytatem z wikipedii tu udowodnić? Co ten cytat ma wspólnego z faktem, że "prowadzący kiedyś liczne obozy wędrowne organizowane przez szkoły, harcerstwo czy PTTK nie brali nigdy żadnych dodatkowych pieniędzy za to, że dzielili się z młodzieżą swoją wiedzą krajoznawczą i doświadczeniem turystycznym. Jako kierownicy obozu czy rajdu zadania przewodnika wykonywali wyłącznie społecznie - bez pobierania za to stawek przewodnickich w rodzaju tyle a tyle za godzinę..." Uważasz, że aby móc przekazywać informacje o charakterze przewodnikowym, to trzeba koniecznie zrobić uprawnienia zawodowe i wynajmować się na godziny i za opłatą?

Oto wypowiedź wieceprzewodniczącego KTG ZG PTTK z tego forum => http://forum-pttk.pl/index.php?co=wiadomosc&id=38231
Całkowicie popieram myśli zawarte w wypowiedziach WP koleżanek i kolegów !Dodatkowo pragnę zwrócić uwagę na zajadłe szykanowanie przez to "lobby" przewodnickie instytucji przodownika TP i TG. Przewodnicy traktują wyłączność jaką im nadaje system prawny jako ochronę przed "konkurencją". Żaden z nich nie widzi odwrotnej strony medalu. Otóż istnieje w kraju jeszcze trochę osób które nie lubią być wynajmowane na godziny za opłatą. Ma to wiele wspólnego z kodeksem honorowym, etc. Otóż te wartości pozwalają mi być przodownikiem turystycznym a raczej odstręczają od przewodnictwa.
W całym galimatiasie wokół uprawnień przewodnickich zapomina się o honorze i wynikającym z tego pojęcia konsekwencjach. Poza uwolnieniem zawodu przewodnika trzeba głośno podnosić, że istnieją w Towarzystwie grupki osób dla których opłata za poprowadzenie ludzi na szlaku jest dyshonorem.
Przemyśl to sobie.

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Łukasz Aranowski
Data: 2010-02-27 20:12:57

Cześć!
Człowiek musi mieć jakieś pasje, które w przyszłości mogą zamienić się w zawód.
Lecz inna sprawa jak koleś niby pasjonat uprawia działalność zarobkową.
To co wtedy?
Czyli tylko pasjonaci powinni pracować zawodowo?
Np. taki śmieciarz - powinien się pasjonować zagadnieniami utylizacji odpadów, oczyszczania i segregacji śmieci. :-)
Czyn społeczny – w okresie PRL nazywano tak nieodpłatne prace wykonywane na rzecz ogółu (...).
Hobby (...) – (...) głównym celem pozostaje jednak przyjemność płynąca z uprawiania hobby (...).
Matematyk powiedziałby, że Twój system semantyczny nie jest zupełny.
Jak bowiem nazwać nieodpłatne prace wykonywane na rzecz ogółu poza okresem PRL (np. teraz), które niekoniecznie sprawiają przyjemność płynąca z uprawiania hobby, a wynikają np. z poczucia obowiązku?

Pozdrawiam,
Łukasz
--
Łukasz Aranowski
Strona domowa: http://www.mendel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/laranowski

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: radek83
Data: 2010-02-28 10:00:36

No to pięknie się nasz kraj zmienia. Niedługo staruszki będą ze zdziwieniem patrzyć na ludzi którzy nie pobierają opłat za przeprowadzenie ich na drugą stronę ulicy.
Paranoja to nie jest to jest raczej robienie z ludzi głupców. Do polityki idą ludzie, którzy mają coś do załatwienia dla swoich kolesi. Sami mówią, że Polska to dziki kraj, a no dziki. "Coś za coś, stołek za stołek..." Wciąż ta sama stara śpiewka: "Polska- republika kolesi" nie ważne kto rządzi.
A to żeby przewodnicy pobierali opłaty jest w interesie dziury budżetowej, bo teoretycznie muszą odprowadzać podatek, a z praktyką jest różnie. Społecznik podatku nie płaci, a CO2 wydala powiększając i tak już napięte wydatki budżetowe. Uderzenie w właściwe struny, trochę znajomych posłów we właściwych komisjach i przepis gotowy. GOLIMY FRAJERÓW!

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Przodownik 1811
Data: 2010-03-02 12:47:00

W TABELI ZBIEŻNOŚCI projektu Ustawy o zmianie ustawy o usługach turystycznych oraz o zmianie ustawy – Kodeks wykroczeń. z przepisami:
1. Naruszenie nr 2007/4445 /zarzuty formalne Komisji Wspólnot Europejskich dotyczące nieprawidłowej transpozycji art.7 dyrektywy Rady 90/314/EWG z dnia 13 czerwca 1990 r. w sprawie zorganizowanych podróży, wakacji i wycieczek (Dz. Urz. WE L 158 z 23.06.1990, s.59)/

2. Dyrektywa 2006/123/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 12 grudnia 2006 r. dotycząca usług na rynku wewnętrznym(Dz. Urz. UE L 376 z dnia 27.12.2006, s.36).
znajduje się taki oto zapis:
Art. 2. W ustawie z dnia 20 maja 1971 r. - Kodeks wykroczeń (Dz. U. z 2007 r. Nr 109, poz. 756 oraz z 2008 r. Nr 141, poz. 888) wprowadza się następujące zmiany: (...) po art. 138 c dodaje się art. 138d w brzmieniu:
„Art. 138d. § 1 Kto, podejmując zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek, wprowadza w błąd co do posiadanych uprawnień, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. Tej samej karze podlega organizator turystyki, który wprowadza klientów w błąd co do uprawnień osób, którym powierza wykonywanie zadań przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek.”.

W związku z dopuszczeniem w ustawie o usługach turystycznych możliwości wykonywania bez wymaganych uprawnień zadań przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek, zdecydowano, iż zagrożone sankcją z KW ma być podejmowanie zadań przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek wraz z jednoczesnym wprowadzaniem w błąd co do posiadanych uprawnień;
W tym kontekście zapis w art. 60(1) w § 4 pkt. 1 na mocy którego w aktualnie obowiązującym stanie prawnym ten kto wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny - nie ma sensu, bowiem zdecydowano, że zagrożone sankcją ma być wykonywanie tych zadań "wraz z jednoczesnym wprowadzaniem w błąd co do posiadanych uprawnień". Zatem zapis ten powinien zostać wykreślony, a jednak wg ostatniej wersji projektu pozostaje.

Dodam jeszcze (jest to ważne!), że wnikliwie przestudiowałem wszystkie teksty uwag do projektu zmian, wniesionych przez różne podmioty, które są opublikowane na stronie MSiT. Nie ma tam ani zdania o tym, aby ktokolwiek domagał się pozostawienia tego kuriozalnego zapisu. Co się więc stało??? Kto zmanipulował zapisy w projekcie?

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: radek83
Data: 2010-03-02 13:50:38

No jeżeli to jest prawda w takim razie:
1. Polska może zostać ukarana przez KE za to, że nie tylko nie zmienia przepisu niezgodnego z dyrektywą UE ale dalej brnie w bagnie tworząc potworki nie będące spójne z ww. dyrektywą.
2. Prawo unijne ma nadrzędność nad prawem krajowym i na etapie zgłoszenia "wykroczenia" powinno z miejsca oddalać się wnioski o ukaranie
3. Rozumiem kary za wprowadzanie w błąd uczestników wycieczki. To jest logiczne i nie podyktowane prawami korporacyjnymi ale ma podstawy tzw. moralno-etyczne. Jednak jeżeli ktoś zakomunikuje, że jest przodownikiem turystyki a ktoś zrozumie, że przewodnikiem to trudno.
Z resztą przodownika od przewodnika odróżnia to, że ten pierwszy na pewno nie weźmie pieniędzy za o wile bardziej ciekawe pokazanie miejsc, opowiedzenie historii, stworzenie przyjaznego klimatu bo robi to z potrzeby serca a nie portfela i zwykle dla swoich przyjaciół. A myślę, wielu przodowników bije na głowę znaczną ilość przewodników w różnych dziedzinach związanych z turystyką.

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Przodownik 1811
Data: 2010-03-02 14:36:01

Prawo unijne ma nadrzędność nad prawem krajowym i na etapie zgłoszenia "wykroczenia" powinno z miejsca oddalać się wnioski o ukaranie
Bardzo słuszna uwaga. Póki co, to ustawa o usługach turystycznych reguluje tylko i wyłącznie działalność komercyjnych biur podróży a nie ogół obywatelskiej działalności w zakresie organizowania i oprowadzania wycieczek! Jeśli wycieczkę organizuje jakiekolwiek np. stowarzyszenie, parafia, szkoła, zakład pracy, klub, grupa znajomych, osoba prywatna itp. - nie ma obowiązku wykupienia usług ani pilota wycieczki ani przewodnika. Ustawa dotyczy tylko takich organizatorów turystyki, których definicja znajduje się w art. 3 tej ustawy, a dodatkowo z art. 5 ustawy wynika, że przedsiębiorca powinien posiadać wpis w rejestrze działalności regulowanej. Tym samym na gruncie ustawy o usługach turystycznych nie ma innych organizatorów turystyki niż ci, którzy są przedsiębiorcami i posiadają wpis do rejestru działalności regulowanej. Zatem, to chore wymaganie nie może obowiązywać klubów turystycznych (np. PTTK), przodowników i instruktorów PTTK, nauczycieli czy różnych pasjonatów. A jak nadgorliwy kontroler się przyczepi, trzeba odmówić przyjęcia pouczenia lub mandatu lub innej sankcji karnej - w sądzie już tak łatwo nie pominą art. 3 tej ustawy i art. 5. Koszty postępowania + odszkodowanie za zakłócenie wycieczki powinny wtedy przemówić do pazernych.

Problem w tym, że ludzie nie mają ochoty włóczyć się po sądach. Te osoby, a zwłaszcza nauczyciele, którzy spotkali się już z szykanowaniem przez patrole złożone ze służb mundurowych + przewodnik lub są świadomi, że te szykany mogą ich też dotknąć, najczęściej zaprzestają działalności w ogóle. Dzięki temu znikło wiele działających przy szkołach SKKT PTTK. To jest tak "korzystny" efekt działanie prawa, że ręce opadają. A przecież młodzież by mogła np. zwiedzać kraj pod opieką pasjonatów, jacy się jeszcze uchowali w tych trudnych dla turystyki niekomercyjnej czasach - zamiast sama znajdować sobie zainteresowania przynoszące państwu, a więc i podatnikowi - czyli nam - coraz to większe wydatki na utrzymanie aresztów, domów poprawczych i więzień...

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: radek83
Data: 2010-03-04 18:43:21

A dlaczego się uchowali. Cały czas są i są także młodzi. Sam ma 26 lat i z chęcią brałbym udział w wycieczce, którą mógłbym poprowadzić. Oczywiście nikt nie by mi nie płacił, a koszty wycieczki pokryłbym sam.
Taki nisko budżetowy rajd po odludziach dla młodzieży, której jedyną rozrywką jest siedzenie pod klatką byłby czymś nierealistycznym. Takie przeżycie, rzucenie w inny świat gdzie mama nie pierze skarpetek i nie gotuje a śpi się prawie na ziemi mógłby zmienić życie niejednego takiego człowieka.
Trzeba jasno powiedzieć, że system kształcenia ostro szwankuje. Kiedyś wychowywała szkoła i rodzice dziś jest to z obu stron na pół gwizdka. Dziś wychowuje komputer, koledzy i telewizor. Państwo ma inne problemy niż wychowywanie swoich obywateli, bo po co czytać dzieciom lektury poznawać kraj, skoro nauczą się strzelania na komputerze i państwo wyśle ich na nadętą wojnę w Afganistanie zamiast przygotować ich do normalnej pracy.
Wycieczki szkolne to jedna z podstawowych form wychowania dzieci i dlaczego państwo tak łatwo rezygnuje z tej możliwości, a przynajmniej ogranicza dostęp i częstotliwość?
Polskie prawo jest jak pajęczyna bąk się przebije mucha zatrzyma.

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Przodownik 1811
Data: 2010-03-06 22:50:15

http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/KFS-106

No to poseł Piotr van der Coghen się nie popisał. Nie wspomniał ani słowem o bajzlu w Kodeksie wykroczeń, jaki wynika z projektu zmian. A poinformowałem go w przesłanym do niego e-mailu jak wół:
W projekcie znajduje się taki oto zapis:
Cytat:
Art. 2. W ustawie z dnia 20 maja 1971 r. - Kodeks wykroczeń (Dz. U. z 2007 r.
Nr 109, poz. 756 oraz z 2008 r. Nr 141, poz. 888) wprowadza się następujące
zmiany: (...) po art. 138 c dodaje się art. 138d w brzmieniu:
„Art. 138d. § 1 Kto, podejmując zadania przewodnika turystycznego lub pilota
wycieczek, wprowadza w błąd co do posiadanych uprawnień, podlega karze
ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. Tej samej karze podlega organizator turystyki, który wprowadza klientów w
błąd co do uprawnień osób, którym powierza wykonywanie zadań przewodnika
turystycznego lub pilota wycieczek.”.

W związku z dopuszczeniem w ustawie o usługach turystycznych możliwości
wykonywania bez wymaganych uprawnień zadań przewodnika turystycznego lub pilota
wycieczek, zdecydowano, iż zagrożone sankcją z KW ma być podejmowanie zadań
przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek wraz z jednoczesnym wprowadzaniem
w błąd co do posiadanych uprawnień;"


Jak to się ma do mającego pozostać w tym Kodeksie zapisu w art. 60(1) w § 4 pkt.
1 na mocy którego ten kto wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania
przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek podlega karze ograniczenia
wolności albo grzywny, skoro zdecydowano, że zagrożone sankcją ma być
wykonywanie tych zadań "wraz z jednoczesnym wprowadzaniem w błąd co do
posiadanych uprawnień"
? Zgodnie z tym zapisem nie można karać ludzi,
którzy wykonują zadania przewodnika nie mając uprawnień, ale nie wprowadzają
nikogo w błąd. Zatem po co ten pierwszy zapis? Czy po to, żeby na skutek
niespójności zapisów ustawowych zapanował jeszcze większy bałagan?
Poseł naprawdę nie miał czasu o tym choćby tylko napomknąć, a miał aż tyle czasu obszernie rozwodzić się na temat ograniczenia międzynarodowych uprawnień przewodników górskich i wysokogórskich?

Temat: Re: Paranoja czy cwaniactwo?
Autor: Radwa
Data: 2010-03-21 22:02:51

...Czyli tylko pasjonaci powinni pracować zawodowo?
Nic takiego nie napisałem
...Np. taki śmieciarz - powinien się pasjonować zagadnieniami utylizacji odpadów, oczyszczania i segregacji śmieci. :-)...
Nie wiem kogo kolega ma na myśli.
Chyba nie tych co wywożą śmieci, oni nie są śmieciarzami.
Śmieciarzami są Ci co śmiecą :-)
A jeżeli o tych kolega myli to:

ZGADZAM SIĘ TAKI ŚMIECIARZ (SZCZEGÓLNIE TURYSTA)
POWINIEN PASJONOWAĆ SIĘ ZAGADNIENIAMI
SEGREGACJI I UTYLIZACJI ODPADÓW
...Matematyk powiedziałby, że Twój system semantyczny nie jest zupełny.
Jak bowiem nazwać nieodpłatne prace wykonywane na rzecz ogółu poza okresem PRL (np. teraz), które niekoniecznie sprawiają przyjemność płynąca z uprawiania hobby, a wynikają np. z poczucia obowiązku?...
Jak pisałem wcześniej różne motywacje powodują ludzi do działania.
Uważam, że ważne aby były uczciwe.
Pozdrawiam ciepło:-)